Partnerami serwisu są:



 
Pan wiceminister obrażalski

Na inauguracyjne posiedzenie Naczelnej Rady Lekarskiej VI kadencji zaproszona została minister zdrowia Ewa Kopacz. W jej zastępstwie resort reprezentował podsekretarz stanu Marek Twardowski. I jeśli ktoś miał nadzieję na informacje o planach rządu oraz przywrócenie właściwych relacji między ministerstwem a izbą, mocno się rozczarował.

Skandaliczną nieobecność na Krajowym Zjeździe Lekarzy przedstawiciela Ministerstwa Zdrowia dr Twardowski wytłumaczył brakiem indywidualnego zaproszenia dla wiceministrów. Gdyby takie zaproszenie otrzymał, to zapewne "zaszczyciłby" Zjazd swoją obecnością, bo jako delegat i wiceminister nie mógłby przedstawiać stanowiska ministerstwa.

Ciekawe, co na to lekarze z zielonogórskiej izby, którzy powierzyli mandat delegata na zjazd krajowy właśnie doktorowi Twardowskiemu. Tylko małe doświadczenie w administracji państwowej pana wiceministra tłumaczy brak wiedzy, że obecność przedstawiciela rządu odpowiedzialnego za zdrowie na krajowych zjazdach lekarzy (samorządów, stowarzyszeń) jest przyjętą normą nie tylko w Unii Europejskiej.

I choć w ankiecie delegata wyraził gotowość na ratowanie samorządu przed "umieraniem", nie potrafił przedstawić swojego programu działania na rzecz izby i lekarzy.

Nie wahał się skrytykować całego dwudziestolecia reaktywowanego samorządu i osób, które uczestniczyły w jego powstaniu i działalności. I miało to miejsce kilkanaście minut po uczczeniu chwilą ciszy i zadumy odejścia na wieczny lekarski dyżur prof. Tadeusza Chruściela, który ponad 20 lat poświęcił samorządowi i jako ostatni opuścił obrady ostatniego krajowego zjazdu.

Wiceminister Twardowski dawał za przykład założone przez siebie stowarzyszenie, w którym składka dochodzi do 100 zł i życzył, podobnie jak w Porozumieniu Zielonogórskim, ponad 90% ściągalności składek. Porównanie doprawdy godne mistrza. Zamiast rzeczowego przedstawienia programu działalności ministerstwa otrzymaliśmy szereg kontrowersyjnych odpowiedzi na pytania członków NRL. Nie takich relacji oczekują lekarze od swojego ministra. Czy tylko protesty i strajki są drogą do dialogu? Pan wiceminister obraził się za felieton Marka Stankiewicza w lutowym numerze "Gazety Lekarskiej", w którym został wymieniony jako wielki nieobecny na X Krajowym Zjeździe Lekarzy. I miał rację z tym przydomkiem "Wielki", to redaktor Stankiewicz mocno przesadził.

Krzysztof Makuch


Gazeta Lekarska 2010-03 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2005  
Korespondencja: redakcja@gazetalekarska.pl  
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl  
Data utworzenia: 2010-03-18