
|

Warszawski Dom Lekarza przy ul. Raszyńskiej 54 nie wziął się ani z arystokratycznej fortuny, ani z rządowego nadania, ani z dobroci ojców miasta mogących przecież w ten sposób uhonorować ludzi, którzy ich leczą. Ale tak nie zrobili.
Wystarczy porozmawiać z dr. Andrzejem Trzaskowskim, gospodarzem domu i mieszczącego się w nim klubu lekarza, aby zrozumieć, że lekarzom w Warszawie nigdy nic łatwo nie przychodziło.
*
Ulica Raszyńska jest schludna, ale domy przy niej stojące dawno nie były odnawiane. W tym szarym otoczeniu architekturą, starannością obejścia i elegancją świeżej elewacji wyróżnia się posesja po numerem 54. To jest właśnie Dom i Klub Lekarza.
Na parterze obszerna sala o funkcji konferencyjnej i restauracyjnej. Z nią tradycyjnie kojarzy się pojęcie klubu. Klub - to miejsce spotkań, wymiany myśli, dyskusji, sesji naukowych. Obok mniejsze sale na spotkania kameralne.
Te miejsca przywołują historię. Klub nie był miejscem bankietowania. Klub - jako pomieszczenie jest też pojęciem wtórnym w stosunku do starannie dobranych bywalców, czyli członków klubu. A ci spotykali się w określonym celu - w przypadku lekarzy zawsze zawodowym, medycznym, intelektualnym.
Pierwsze piętro Domu Lekarza ma właśnie klubowy charakter - sala spotkań plenarnych i dwie salki na spotkania kameralne nawiązują swym wystrojem do historii i tradycji Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego.
Kiedy w 1820 r. lekarze warszawscy zdołali zarejestrować Towarzystwo Lekarskie Warszawskie i uzyskali zgodę carskiego namiestnika na spotykanie się w celach dyskusji naukowych i wymiany doświadczeń medycznych - nikt z nich nie marzył jeszcze o klubie. Carscy urzędnicy tolerowali niewielkie zgromadzenia, ale pozostające pod kontrolą i służące tylko upowszechnianiu wiedzy medycznej. Miejscem spotkań były mieszkania prywatne i szpitalne sale ćwiczeń.
Na pierwszym piętrze Klubu Lekarza czas ten, sprzed 190 lat, upamiętnia popiersie Augusta Ferdynanda Wolffa, warszawskiego lekarza, pierwszego prezesa Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego. Wolff, a także współzałożyciele Towarzystwa: Józef Czekierski, Franciszek Brandt i Jan Theiner, byli absolwentami uniwersytetów niemieckich. Na wzór niemiecki rozwijano też pracę samokształceniową i naukową. Od 1837 r. prace naukowe członków TLW publikowano w "Pamiętniku Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego". Towarzystwo było jednak bezdomne, przygarniane okresowo przez szpitale, instytucje naukowe.
Przełom w historii Towarzystwa stanowi prezesura dr. Jana Bącewicza (1851-54). Ten zamożny warszawski lekarz przekazał w 1865 r. w testamencie 22500 rubli w srebrze na sfinansowanie budowy siedziby Towarzystwa. Pieniądze udało się szybko pomnożyć, zakupić działkę na skraju Ogrodu Saskiego, wybudować pokaźny dom, do którego - jeszcze w trakcie budowy - wprowadziło się Towarzystwo Lekarskie Warszawskie.
I tam, przy ul. Niecałej 7 - kontynuuje swą opowieść dr Trzaskowski - powstał pierwszy warszawski klub lekarza. Obiekt ten był też prawdziwym domem lekarza, bo mieściły się w nim sale spotkań, wśród nich reprezentacyjna sala ozdobiona m. in. pomnikiem Jędrzeja Śniadeckiego oraz czytelnia biblioteki z pokaźnym zbiorem książek i czasopism lekarskich, liczącym w 1938 r. 70 tys. tytułów i 300 tys. woluminów.
6 sierpnia 1944 r., w pierwszych dniach Powstania Warszawskiego, Dom Lekarza przy ul. Niecałej 7 wraz z całym dobytkiem, z archiwum dokumentującym od 1820 r. historię Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego, wraz z biblioteką zawierającą białe kruki z historii medycyny, podpalony z rozkazu hitlerowskiego komendanta policji, padł pastwą płomieni.
Skromna rycina w sali klubowej na I piętrze Domu Lekarza jest jedyną pamiątką po czasach świetności TLW z lat 1873-1939.
- W 190-letniej historii Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego mieliśmy tylko dwa kluby: przy Niecałej 7, po którym nie ma śladu, i ten, w którym się znajdujemy - mówi dr Trzaskowski.
W 1945 r. po obiektach TLW przy ul. Niecałej pozostały tylko zgliszcza. Dekret zwany warszawskim lub dekretem Bieruta pozbawiał dawnych właścicieli praw do swych warszawskich posiadłości. Los ten spotkał także Towarzystwo Lekarskie Warszawskie. W pól wieku po zakończeniu wojny, w 1998 r., po serii procesów sądowych TLW odzyskało prawo do swojej posesji. Była porośnięta trawą, ale atrakcyjne położenie na obrzeżach Ogrodu Saskiego pozwoliło ją korzystnie sprzedać.
Towarzystwo Lekarskie Warszawskie zaczynało znów tak, jak w 1872 r., po darowiźnie Jana Bącewicza. Znów zaczęto myśleć o własnej siedzibie. Poszukiwaniem miejsca, w którym Towarzystwo mogłoby być znów u siebie, zajmował się już wtedy dr Andrzej Trzaskowski.
TLW jest klubem elitarnym, jego członkami - jak każe tradycja - stają się lekarze z rekomendacji członków. Doktora Trzaskowskiego wprowadzali w 1969 r. znani warszawscy lekarze Irena Pronaszko-Rzepecka i Tadeusz Koszarowski. Wcześniej zasłużył sobie na tę rekomendację wieloletnią praktyką chirurgiczną w warszawskich szpitalach przy ul. Goszczyńskiego i Wołoskiej, a pod koniec kariery stanowiskiem ordynatora oddziału chirurgii w szpitalu huty "Warszawa".
Doktor Trzaskowski został w 1986 r. dyrektorem nie istniejącego fizycznie klubu lekarza TLW. Przed nim była najpierw seria procesów o odzyskanie własności Towarzystwa, później kilkuletnie szukanie posesji, a na końcu wreszcie projektowanie i doglądanie remontu zakupionej przez Towarzystwo willi przy ul. Raszyńskiej 54.
Dom i Klub Lekarza wieńczą to dzieło. Towarzystwo Lekarskie Warszawskie ma znów, jak od 1873 do 1939 r., swój dom i swój klub.
Przez ostatnie półwiecze wiele się zmieniło. TLW w trakcie centralistycznych decyzji z 1950 r. było przez wiele lat tylko Oddziałem Warszawskim PTL. W III Rzeczypospolitej odzyskało znów samodzielność. Odzyskało też swoją rangę jako organizacja integrująca warszawskie środowisko lekarskie, w którym istnieją liczne specjalistyczne towarzystwa lekarskie. Istnieje ponad specjalizacjami i ponad podziałami. W 2005 r. otworzyło się na społeczność warszawskich lekarzy, oferując im godne zawodu, gościnne miejsce na odczyty, spotkania naukowe, jubileusze, a także nobliwe wieczory towarzyskie.
Lekarze warszawscy przychodzą na Raszyńską do doktora Trzaskowskiego, do klubu Warszawskiego Towarzystwa Lekarskiego i czują się jak u siebie w domu.
(zw)
Gazeta Lekarska 2010-02 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.
|