
|

 |
Śladem naszych publikacji - Królowa jest chora
|  |  |  |
 |
Jak ważny jest egzamin z chorób wewnętrznych może świadczyć fakt, że budzi on tak wiele emocji zarówno wśród przygotowujących się do niego, jak i tych, którzy zmagania z nauką mają na razie już za sobą.
Interna jest królową nauk medycznych i zakres materiału niezbędnego do zaliczenia PES jest olbrzymi. Można się spierać, czy ostatni egzamin był łatwy czy nie, czy 28% ocen niedostatecznych to dużo czy mało. Zdobycie 72 punktów, koniecznych do zaliczenia testu, nie wymagało nadzwyczajnej i wyszukanej wiedzy.
Większość pytań skonstruowano tak, by łatwo można było wykluczyć błędne odpowiedzi. Skąd więc tyle ocen niedostatecznych? Oprócz rzetelnej wiedzy potrzebne również były opanowanie, odporność na stres i oczywiście trochę szczęścia. Udzielenie prawidłowych odpowiedzi na pytania testowe wymagało koncentracji i uwagi, ale niestety nie wszyscy zdający potrafili pracować samodzielnie. Niektórzy z przyszłych specjalistów poszukiwali odpowiedzi w gronie najbliższych sąsiadów, bardzo skutecznie przeszkadzając pozostałym, albo nawet otwierali książeczki z pytaniami testowymi przed wyznaczonym czasem. Wielkim zaskoczeniem było również to, że w jednej z sal zdający siedzieli po dwie osoby przy stoliku, podczas gdy na innych salach egzaminowani byli rozsadzani pojedynczo. Wszyscy powinni mieć przecież równe szanse i pisać w takich samych warunkach. I tu nasuwa się pytanie: Czy PES powinien odbywać się w Warszawie czy np. w kilku miastach wojewódzkich? Naszym zdaniem powinna to być nadal stolica. Zapewne, gdyby PES odbywał się jednocześnie we wszystkich miastach wojewódzkich, pojawiłby się np. zarzut, dlaczego nie jest organizowany również w mniejszych miejscowościach. Jakiś czas temu wyniki LEP-u były najgorsze w Lublinie, bo jak twierdzili egzaminowani... komisja najbardziej rygorystycznie przestrzegała dyscypliny egzaminu.
Rzeczywiście treść pytań oparta była na jednym źródle - na wiedzy zawartej w podręczniku "Choroby wewnętrzne" pod redakcją prof. Szczeklika oraz uaktualnionym o najnowsze wytyczne - kompendium. Kto dobrze przyswoił tę biblię internisty, zagwarantował sobie egzaminacyjny sukces. Zadania testowe były krótkie i sformułowane w sposób jasny i przejrzysty. Pytania były różne, od banalnie łatwych do bardzo trudnych. W zdecydowanej większości dotyczyły zagadnień klinicznych, przydatnych w codziennej praktyce lekarza internisty. Największą trudność sprawiły zadania, w których można było wskazać kilka prawidłowych odpowiedzi. To zapewne na tego typu pytaniach poległo aż 28% zdających. Interpretacja zapisów EKG jak zwykle okazała się łatwiejsza. Być może dlatego, że każdy specjalizujący się przez 5 lat praktycznie codziennie miał okazję utrwalać sobie przyswojone wiadomości, podczas gdy nie każdy na co dzień leczył pacjenta z polimialgią reumatyczną czy diagnozował cukrzycę ciężarnych. Pytania obejmowały podstawową wiedzę z zakresu elektrokardiografii i nie zawierały żadnych kruczków. Jedynie sposób udzielania odpowiedzi, wymagający wybrania najlepiej opisujących badanie stwierdzeń, mógł sprawiać trudność zdającym i zapewne z tego powodu nie wszyscy zaliczyli tę część egzaminu. O ile ilość czasu przeznaczona na rozwiązanie testu była w zupełności wystarczająca (niektórzy ze zdających zakończyli pisanie nawet 30-40 minut przed końcem czasu), o tyle nad EKG nie można się było zbyt długo zastanawiać.
Czy test był za trudny? Interna, to przecież najbardziej rozległa dziedzina medycyny, nie bez powodu nazywana królową nauk medycznych. Test zapewne można przygotować tak, aby zdali go wszyscy. Ale po co wtedy egzamin?
Pewnym zaskoczeniem dla zdających okazał się brak oficjalnie opublikowanych pytań do egzaminu ustnego. O ile można się spierać, czy należy czy też nie ujawniać pytania testowe lub tworzyć banki pytań z dostępnymi odpowiedziami, o tyle wydaje się, że pytania do egzaminu ustnego powinny zostać udostępnione i ujednolicone w całym kraju.
Czy królowa jest ciężko chora? Oczywiście, tak! Jednak nie ze względu na wyniki egzaminu, lecz z powodu coraz większego ograniczania praw specjalistów chorób wewnętrznych. Zniknęły przecież poradnie internistyczne, oddziały chorób wewnętrznych albo przekształca się w jednostki wąsko specjalistyczne, albo jako niedochodowe czekają w kolejce do likwidacji. NFZ odmawia zawierania kontraktów z niektórymi poradniami specjalistycznymi, bo pracują w nich lekarze ze specjalizacją jedynie z chorób wewnętrznych, nawet jeśli przez wiele lat w nich pracowali. O specjalizacji szczegółowej w wielu przypadkach można tylko pomarzyć. Ta sytuacja wymaga zmiany. Niedługo zabraknie chętnych do specjalizowania się w internie, tym bardziej że kompetencje specjalisty chorób wewnętrznych są coraz bardziej ograniczane. Decydenci chyba zapominają, że pacjenci rzadko cierpią tylko na jedno schorzenie. A przecież to właśnie interniści posiadają na tyle szeroką wiedzę, aby diagnozować i leczyć chorych z licznymi problemami zdrowotnymi.
Iwona Chmiel-Perzyńska i Marek Derkacz
Autorzy są lekarzami, którzy z powodzeniem przeszli ostatni egzamin z chorób wewnętrznych.
Gazeta Lekarska 2010-02 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.
|