
|

Czy zmiana czeskiego prawa wpłynie na polską młodzież?
Od 1 stycznia 2010 posiadanie niewielkiej ilości narkotyków nie jest w Czechach karalne.
Osoba, która posiada do 1,5 g heroiny, 1 g kokainy, 2 g amfetaminy, 15 g marihuany, do czterech tabletek ekstazy i pięciu tabletek LSD, nie musi obawiać się organów ścigania. Propozycje limitów przygotował czeski resort sprawiedliwości. Podstawą wprowadzonych zmian, jak podała rzecznik resortu, była "obecna praktyka sądowa". Jednakże, zdaniem ekspertów zajmujących się tematyką narkomanii, pomysł depenalizacji narkotyków w Czechach wynika przede wszystkim z bezradności wobec wzrastającej z każdym rokiem ich konsumpcji. Według raportu Europejskiego Centrum Monitorowania Narkotyków i Uzależnień od Narkotyków - Czesi w ciągu roku wypalają aż 11,5 tony marihuany i zażywają ponad milion tabletek ekstazy! Gdyby nasi sąsiedzi mieli nadal karać każdego za posiadanie nawet małych ilości narkotyków, do więzienia mógłby trafić niemal co trzeci czeski nastolatek... Ale czy w takim wypadku depenalizacja to najlepsze rozwiązanie?
Brane rozsądnie nie szkodzą?
Substancje psychoaktywne używane są przez ludzi od tysięcy lat. W przeszłości stosowano je w celu zniesienia bólu, zwiększenia wytrzymałości organizmu, pobudzenia, a także wykorzystywano je podczas rytuałów i obrzędów religijnych. Rozpowszechnienie substancji narkotycznych zarówno naturalnych, jak i syntetycznych istotnie wzrosło w drugiej połowie XX w. Aż 80% Amerykanów co najmniej raz w ciągu swojego życia spróbowało przynajmniej jednej z zakazanych substancji. Ilu wpadło przez to w poważne życiowe tarapaty, a ilu nie żałuje swojej decyzji i od czasu do czasu rekreacyjnie zażywa zakazane substancje? Nikt tego dokładnie nie policzył. Ciśnie się na usta pytanie, dlaczego niektórzy mogą wziąć tabletkę ekstazy na sobotniej imprezie, dobrze się bawić, a potem nie brać przez pół roku, kiedy inni już po jednokrotnym zażyciu uzależniają się i muszą brać cały czas, po to tylko, aby czuć się normalnie? Mechanizmy uzależnienia nie są, niestety, do końca poznane.
W Polsce bez problemu możemy nabyć wiele substancji, które wywołują zmianę percepcji, a ich regularne używanie może prowadzić do uzależnienia. Pomimo udowodnionego szkodliwego działania oraz potencjału uzależniającego przewyższającego niektóre z nielegalnych substancji, są one często przyjmowane przez ludzi. Wbrew temu, że można by nazwać je narkotykami, nikt ich tak nie określa. Czy dlatego, że się do nich przyzwyczailiśmy, czy może, że używane rozsądnie nie powodują właściwie żadnych szkód, a uprzyjemniają i ułatwiają nam życie? Wśród tych substancji można by wymienić nikotynę, alkohol, kofeinę czy leki przeciwbólowe dostępne bez recepty. Dlaczego więc nie zdepenalizować posiadania i używania innych substancji psychoaktywnych? W podobnym tonie wypowiadają się zwolennicy legalizacji - brane rozsądnie nie szkodzą. Dla lekarzy jest rzeczą oczywistą, że narkotyki, szczególnie te klasyfikowane jako "twarde", mogą wyrządzać olbrzymie szkody. Pojawia się jednak pytanie, czy zakaz ich posiadania nie wyrządza szkód jeszcze większych. Przecież narkotyki dostępne na czarnym rynku są często zanieczyszczone, a to jeszcze bardziej zwiększa ryzyko ich szkodliwego działania. W sytuacji zalegalizowania narkotyków i wprowadzenia ich do oficjalnego kontrolowanego obrotu osoby używające miałyby większą gwarancję, że nie spalą marihuany, którą dealer dla wzmocnienia spryskał muchozolem, albo nie wciągną do nosa amfetaminy z dodatkiem drobno tłuczonych baniek choinkowych, bo wtedy wydaje się, że "towar jest mocniejszy". Ale co z tego mieliby rodzice dziecka, któro wpadło na pomysł, żeby sobie tak z czystej ciekawości spróbować raz heroiny?! O dziecku już nawet nie wspominając...
Czy depenalizacja narkotyków wpłynie na stopień ich czystości? Raczej nie, no chyba, że ich produkcją i dystrybucją zajmowałoby się państwo, co zapewniłoby odpowiednią kontrolę procesu ich wytwarzania i pozwoliłoby na ćpanie idealnie czystego towaru. Ale czy taka powinna być właśnie rola państwa? Temat legalizacji narkotyków jest niezwykle kontrowersyjny i trudny.
Dlaczego młodzież sięga po narkotyki?
Czy problem, który pojawił się w Czechach, dotyczy również Polski? A może Czesi to wyjątkowi miłośnicy ćpania?
Przeprowadzone przez nas w 2008 r. badanie, w którym uczestniczyło 1353 maturzystów, ukazało powagę sytuacji.1 Niemal co trzeci badany miał kontakt ze środkami psychoaktywnymi. Średni wiek, w którym młodzież po raz pierwszy sięgała po narkotyki, wynosił niespełna 15 lat! Do najczęstszych wymienianych przyczyn sięgania po narkotyki należały: chęć doświadczania odmiennych stanów świadomości, namowa kolegów oraz problemy w życiu osobistym - w domu i w szkole. Przyjmowanie związków psychoaktywnych wiązało się z niższym poczuciem własnego szczęścia oraz częstszym występowaniem myśli samobójczych. Odpowiedź na pytanie, czy powinniśmy zdepenalizować posiadanie narkotyków także na swoim podwórku, nam nasuwa się sama.
Również badania innych autorów wskazują, że największe rozpowszechnienie stosowania narkotyków ma miejsce pomiędzy 18 a 21 rokiem życia. Młodzi dorośli lubią eksperymentować, a jeśli otrzymają szeroki dostęp do narkotyków, eksperymenty - zwłaszcza z tzw. twardymi narkotykami - mogą zakończyć się dla nich tragicznie. Bądźmy jednak sprawiedliwi, bo nie wszystkie narkotyki są tak samo szkodliwe. O ile zapalenie marihuany w większości przypadków nie skazuje człowieka na narkomanię (choć może zwiększać ryzyko sięgania po inne narkotyki), o tyle już nawet jednorazowe zażycie heroiny może wiązać się z uzależnieniem. Czesi chyba zbyt długo nie zastanawiali się, czym może skończyć się depenalizacja "twardych" narkotyków. Najgorsze, że sięga po nie najczęściej młodzież, a w jej mniemaniu, jeśli coś jest dopuszczalne, to raczej nie może być szkodliwe, no i nie trzeba się raczej w konsumpcji w jakikolwiek sposób ograniczać.
Czy zmiana czeskiego prawa wpłynie na polską młodzież? Odpowiedź na to pytanie można znaleźć na forach internetowych. Wygląda na to, że Czechy staną się drugą Holandią, tyle że dużo bliższą i tańszą, a dzięki temu bardziej dostępną. Może szokować, gdy czyta się, jak trzynastolatek na forum opisuje, co będzie robić (a właściwie brać) na szkolnej wycieczce do Czech i nie są to, niestety, bynajmniej plany krajoznawcze! Wtórują mu w tym inni podekscytowani tym pomysłem rówieśnicy.
Co dobrego może przynieść depenalizacja?
W walce na argumenty zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy legalizacji powołują się często na wybiórcze dane. Czy Czesi postąpili słusznie depenalizując posiadanie małych ilości narkotyków? Legalizacja narkotyków ma swoich zwolenników, nie tylko w kręgach osób je zażywających, ale również wśród niektórych ludzi nauki i polityków. Czy takie działania mają jakikolwiek sens? A może trzeba z największą surowością zwalczać problem narkomanii?
Zwolennicy depenalizacji zastanawiają się, dlaczego posiadanie narkotyków jest zabronione, a noży, którymi też można sobie zrobić krzywdę, już nie. Dlaczego można w Polsce bezkarnie lać w siebie litry alkoholu, a nie można ze znajomymi w pubie zapalić blanta? Alkohol stosowany rozsądnie i z umiarem potrafi uprzyjemniać życie, lecz stosowany w nadmiarze lub zbyt często może nawet zabić. Najlepszym przykładem jest Rosja, gdzie premier Putin właśnie zaaprobował rządowy plan redukcji spożycia alkoholu. Celem władz stało się ograniczenie konsumpcji alkoholu o ponad połowę w ciągu najbliższych 10 lat. Dlaczego? W Rosji co roku w wyniku zatrucia alkoholem umiera 23 tys. osób, a ponad 75 tys. to ofiary chorób związanych z jego spożyciem! Jak napisali autorzy rosyjskiego raportu - Nadużywanie alkoholu jest głównym powodem nagłego wzrostu problemów demograficznych i socjalnych w Rosji od połowy lat sześćdziesiątych!
Co dobrego może przynieść ze sobą depenalizacja narkotyków? Czy liczba przestępstw związanych z narkotykami wynika bardziej z ich działania, czy może jest wynikiem niewłaściwego prawa narkotykowego? Zwolennicy legalizacji twierdzą, że może ona przyczynić się do zmniejszenia ilości kradzieży, napadów i innych przestępczych działań mających na celu zdobycie środków na narkotyki, gdyż ich cena w rzeczywistości mogłaby być o wiele niższa. Wśród nich są również i tacy, którzy sądzą, że prohibicja narkotyków służy jedynie przestępczości zorganizowanej, lobbującej za największymi ograniczeniami ich legalności, bo wtedy ma zapewnione zyski ze sprzedaży. Zwolennicy depenalizacji przedstawiają również wyniki badań, na podstawie których wnioskują, że legalizacja wpływa na spadek popularności narkotyków. Odmiennego zdania są przeciwnicy depenalizacji przedstawiający zupełnie odwrotne dane. Co innego, gdybyśmy wzięli pod uwagę medyczne aspekty zastosowania niektórych narkotyków...
O medycznych właściwościach np. marihuany wiadomo już wiele. Przedstawiciele holenderskiego ministerstwa zdrowia są przekonani o pozytywnym wpływie tego "miękkiego" narkotyku i nawet zalecają stosowanie marihuany w niektórych chorobach, takich jak np. stwardnienie rozsiane, choroby nowotworowe czy AIDS. W USA przed kilkoma tygodniami New Jersey, jako 14 stan, zalegalizował ten narkotyk do stosowania w celach medycznych. W odróżnieniu od Kalifornii, gdzie marihuanę można legalnie zażywać jako środek na niegroźne dolegliwości (takie jak przewlekłe dolegliwości bólowe czy nerwicę lękową), w New Jersey jej stosowanie jest jedynie dopuszczalne w leczeniu nowotworów, AIDS, stwardnienia zanikowego bocznego i stwardnienia rozsianego.
Jaka profilaktyka?
Jedno jest pewne. Nie wolno wszystkich narkotyków wrzucać do jednego worka, bo niektóre z nich są dużo bardziej groźne od innych. Lekarze zajmujący się uzależnieniami doskonale wiedzą, że przeciętny heroinista żyje około trzy lata od zażycia pierwszej dawki... Wiemy, również, że ludzie często biorą narkotyki, aby uciec od rzeczywistości i problemów dnia codziennego. A tych, niestety, każdego dnia jest bardzo wiele.
Choć alkohol i papierosy są legalne, nie oznacza to, że legalne powinny stać się wszystkie substancje o działaniu psychoaktywnym. Legalność produktu powoduje, że staje się on dużo bardziej dostępny i problem z jego nabyciem znika. Czy nastolatek, który z ciekawości raz spróbuje heroiny, nie sięgnie po nią po raz kolejny? Jako lekarze nie mamy wątpliwości, że tak.
Jakie działania profilaktyczne powinniśmy podjąć już teraz? Odpowiedź nie wydaje się być trudna. Wystarczy skutecznie edukować młodzież na temat szkodliwości zażywania narkotyków, również tych "miękkich", uważanych powszechnie za "bezpieczne".
Decydenci w Czechach podjęli zarówno bardzo śmiałą, jak i bardzo nieprzemyślaną decyzję, za którą już niebawem przyjdzie ich rodakom zapłacić. Najprawdopodobniej doradczy głos środowiska medycznego był zbyt cichy lub po prostu nie został dokładnie wysłuchany. Brak umiejętności radzenia sobie z problemem zażywania narkotyków przez coraz większą grupę osób w państwie nie może stanowić argumentu przemawiającego za depenalizacją narkotyków. Chyba, że na problem spogląda się bardzo krótkowzrocznie i ma się bardzo słabo rozwiniętą wyobraźnię. Ten błąd może Czechów bardzo drogo kosztować, a dla nas może stanowić bardzo cenną lekcję.
Marek Derkacz, Iwona Chmiel-Perzyńska
1Derkacz M., Chmiel-Perzyńska I., Kowal A., Grywalska E., Mosiewicz J.: Ocena częstości przyjmowania związków psychoaktywnych oraz czynników warunkujących sięganie po narkotyki w grupie pełnoletniej młodzieży z Lublina i najbliższych okolic [w:] Cultural behaviors conditioning wellness, pr. zbior. pod red. Edwarda Zderkiewicza, Lublin 2008, NeuroCentrum, s. 11-17.
Gazeta Lekarska 2010-02 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.
|