
|

 |
X Krajowy Zjazd Lekarzy - Czas na Śląsk
|  |  |  |
 |
X Krajowy Zjazd Lekarzy był historyczny. Po raz pierwszy w historii samorządu prezesem została osoba spoza Warszawy. Po raz pierwszy komisja rewizyjna zgłosiła wniosek o nie udzielanie absolutorium odchodzącej Naczelnej Radzie Lekarskiej. Ale takich "po raz pierwszy" było znacznie więcej...
Wszelkie spekulacje i tajne ustalenia przewidujące, że walka o stanowisko prezesa NRL rozegra się między Romualdem Krajewskim a Andrzejem Włodarczykiem zawiodły - nowym prezesem został Maciej Hamankiewicz, specjalista II stopnia z chorób wewnętrznych, przewodniczący (przez ostatnie dwie kadencje) Okręgowej Rady Lekarskiej w Katowicach.
Do trzech razy sztuka
Po raz pierwszy w historii odnowionego samorządu wybory na prezesa trzeba było ogłaszać dwukrotnie. Podczas pierwszych dwóch tur nie doszło do rozstrzygnięcia. Najpierw startowali: Maciej Hamankiewicz, Romuald Krajewski (wieloletni przewodniczący Naczelnego Sądu Lekarskiego, członek Prezydium NRL ostatniej kadencji, szef Ośrodka Doskonalenia Zawodowego), Zdzisław Szramik (kandydat Ogólnopolskiego Związku Zawodowego) i Andrzej Włodarczyk (przewodniczący warszawskiej ORL przez ostatnie dwie kadencje i wiceminister zdrowia). Delegatom najbardziej spodobały się prezentacje przedstawione przez Hamankiewicza i Krajewskiego, co zresztą nie dziwi, bo widać było, że solidnie się do nich przygotowali, i to oni przeszli do drugiej tury wyborów. Jednak ta nie przyniosła rozstrzygnięcia, bo na kandydata ze Śląska padło 200 głosów, a na popieranego przez ustępującego prezesa Konstantego Radziwiłła kandydata z Warszawy - 196. W tej sytuacji, zgodnie z regulaminem, wybory rozpoczęły się od nowa. Ponownie w szranki zdecydowali się stanąć Hamankiewicz i Włodarczyk. Romuald Krajewski wycofał się i zaapelował o głosowanie na Macieja Hamankiewicza. - Zrezygnowałem, by poprzeć najlepszego kandydata dla dobra samorządu - argumentował tę decyzję Krajewski.
Ostatecznie Maciej Hamankiewicz otrzymał 274 głosy, a Andrzej Włodarczyk - 132. - Jestem wzruszony. Nigdy nie było takich wyborów i mam nadzieję, że wyciągnę z tego wnioski dla dobra stanu lekarskiego - mówił tuż po ogłoszeniu wyników nowy prezes NRL.
Wszystko po staremu?
- Ten wynik oznacza, że w samorządzie nie ma woli zmian. To smutne, bo wcześniejsze dyskusje pokazywały, że środowisko nie chce takich izb lekarskich. Jestem więc rozczarowany - komentował wielki przegrany Andrzej Włodarczyk, dodając jednocześnie, że ma wiele propozycji pracy, które teraz musi rozważyć (w kularach momentalnie pojawiły się plotki o tym, że zostanie nowym prezesem NFZ-u). W podobnym duchu wypowiedział się także Zdzisław Szramik. - Maciej Hamankiewicz będzie kontynuował linię Konstantego Radziwiłła, nie będzie zmian - mówił szef podkarpackiego OZZL-u.
Trzeba jednak zaznaczyć, że delegaci nie postawili na "linię Radziwiłła", bo - po raz pierwszy - nie na kandydata z Warszawy, co spowodowało, że reprezentanci małych izb po ogłoszeniu wyników tryumfowali. - Śląska Izba należy do jednych z najbogatszych w kraju, jest świetnie zorganizowana i to przeważyło szalę, bo skoro Hamankiewicz potrafił z sukcesem szefować w Katowicach, to niech teraz wykaże się w Warszawie - mówił Paweł Sobieski, wiceprezes płockiej ORL.
Nowy prezes NRL zapowiedział, że będzie starał się bardziej skoordynować prace okręgowych izb lekarskich, bo przez 20 lat istnienia samorządu w okręgowych izbach powstało wiele bardzo cennych rozwiązań. Jednym z priorytetów ma być także walka o dobry wizerunek lekarzy oraz ich obrona przed atakami pacjentów i mediów. Lekarze mają m.in. przejść szkolenie z zakresu prawa prasowego.
Nowa rada, nowe władze
Wybór prezesa NRL nie oznaczał koniec wyborczych emocji, bo delegaci musieli jeszcze wybrać członków NRL, Naczelnej Komisji Rewizyjnej, Krajowej Komisji Wyborczej, Naczelnego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej i jego zastępców oraz skład Naczelnego Sądu Lekarskiego.
Przed wyborami do NRL Hamankiewicz zaapelował do delegatów o wsparcie w swoich działaniach. - Sam prezes niczego nie zdziała, dlatego proszę o przemyślane wybory członków do naczelnej rady - mówił. I doceniając postawę Krajewskiego zgłosił jego kandydaturę do NRL, co spotkało się z owacyjnym przyjęciem.
Nic więc dziwnego, że to Romuald Krajewski uzyskał najlepszy wynik w wyborach na członka NRL - głosowało na niego aż 248 delegatów. Drugie miejsce zajął dotychczasowy prezes Konstanty Radziwiłł z wynikiem 201 głosów. Marek Jodłowski, który jako trzeci wszedł do NRL, uzyskał "zaledwie" 165 głosów. Większość kandydatów do NRL piastowało tę funkcję w poprzedniej kadencji, ale nie oznacza to, że nic się nie zmieniło. Nowicjuszami są m.in. Zdzisław Szramik, Ryszard Kępa, Iwona Jakób, prof. Henryk Skarżyński i Marek Stankiewicz, a pośród lekarzy dentystów m.in. Małgorzata Lindorf, prof. Teresa Bachanek, Agnieszka Ruchała-Tyszler i Ewa Miękus-Pączek. Do tego warto dodać, że z "urzędu" w NRL znaleźli się nowi prezesi ORL - a większość z nich to osoby nowe; są to m.in. Krzysztof Kordel z wielkopolskiej OIL, Janusz Kłoczko z podlaskiej OIL, Igor Chęciński z dolnośląskiej OIL i Mieczysław Szatanek z warszawskiej OIL.
Z kolei wybory na Naczelnego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej przeszły bez większych emocji, bo kandydowała na to stanowisko tylko jedna osoba - dotychczasowy rzecznik Jolanta Orłowska-Heitzman. Delegaci najwyraźniej docenili jej czteroletnią kadencję, bo sprawozdanie zostało przyjęte jednogłośnie, a w wyborach uzyskała aż 396 głosów. Spokojnie przebiegały także wybory do Naczelnego Sądu Lekarskiego. Niestety zabrakło chętnych do pracy, bo do pełnego składu sądu brakuje jeszcze 21 osób.
- Zgodnie z nową ustawą o izbach sądom lekarskim przybędzie obowiązków, więc braki kadrowe mogą stanowić tu przeszkodę i wpływać na przewlekłość postępowań - mówił Jerzy Nosarzewski, poprzedni (i najprawdopodobniej obecny) przewodniczący NSL. - Mam jednak nadzieję, że na nadzwyczajnym zjeździe uda się sprawnie zorganizować wybory uzupełniające.
Bitwa o absolutorium
Emocji na X KZL nie brakowało od początku. Pierwszy dzień zdominowała dyskusja nad udzieleniem absolutorium NRL. Mimo że po sprawozdaniu ustępującego prezesa Konstantego Radziwiłła rozległy się gromkie brawa, po raz pierwszy w dwudziestoletniej historii NIL Naczelna Komisja Rewizyjna prosiła o nieudzielenie absolutorium Naczelnej Radzie Lekarskiej.
- Naczelna Rada Lekarska naruszyła dyscyplinę finansową - tłumaczył Jarosław Zawiliński, przewodniczący Naczelnej Komisji Rewizyjnej. Głównym zarzutem była sprawa spółki Medbroker, zakupionej przez Naczelną Izbę Lekarską od Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie. Samorząd sprzedał większość udziałów tej spółki prywatnej firmie. Członkowie komisji rewizyjnej uważali, że cena, za którą samorząd sprzedał udziały, była zbyt niska. Zawiadomienie w tej sprawie o popełnieniu przestępstwa na szkodę NIL wpłynęło do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów. W dodatku Naczelna Rada Lekarska nadal jest udziałowcem w spółce Medbroker, i niedawno udzieliła spółce pożyczki, co również było podnoszone jako zarzut w stosunku do Rady.
- Miało nie być dopłacania do tej chybionej inwestycji - podkreślał Zawiliński.
A prezes Dolnośląskiej Rady Lekarskiej Igor Chęciński stwierdził, że widać tu "arogancję władzy". - Komisja rewizyjna rzetelnie przedstawiła zagrożenia - komentował. Także większość delegatów uznało, że zakupienie Medbrokera nie było raczej dobrą inwestycją. - Mylić się jest rzeczą ludzką, brakuje mi jednak, żeby ktoś powiedział: pomyliliśmy się - mówił prof. Krzysztof Bielecki.
Jednak przeprosiny padły. - Przepraszam za wszystko, co było niedoskonałe - mówił Konstanty Radziwiłł. - Dzisiejsza dyskusja jest pouczającą lekcją dla nowych władz, które dopiero wybierzemy.
Sprawa Medbrokera nie była jedynym zarzutem NKR w stosunku do ustępującej rady.
Przewodniczący Zawiliński zarzucił także zbytnią rozrzutność przy organizacji centralnych obchodów 20-lecia samorządu lekarskiego, na które z budżetu NIL wydano 500 tys. zł.
- Widać, że prezydium naczelnej rady manipulowało budżetem jak mu było wygodnie - grzmiał Zawiliński. - Wydano 500 tys. zł, ale była to duża uroczystość zorganizowana na 500 osób - tłumaczył prezes Radziwiłł. Tłumaczenia ustępującego prezesa najwyraźniej przekonały delegatów, bo tuż po północy przegłosowano absolutorium. Za jego udzieleniem głosowało 218 delegatów, 90 było przeciwnych, a 32 wstrzymało się od głosu. Co ciekawe, delegaci przyjęli również sprawozdanie Naczelnej Komisji Rewizyjnej, za którym głosowało 176 delegatów, przeciw było 111, a wstrzymało się od głosu 53.
Warto przypomnieć, że nieudzielenie absolutorium radzie nie wiąże się z żadnymi konsekwencjami. - Mimo wszystko jestem zadowolony, bo to była dobra lekcja dla następnej rady, z której, mam nadzieję, wyciągną wnioski - powiedział "GL" po ogłoszeniu wyników Zawiliński.
Arogancja władzy
Największą arogancją władzy podczas Zjazdu wykazali się jednak przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia. Po raz pierwszy na Krajowym Zjeździe Lekarzy nie była obecna ani minister Ewa Kopacz, ani żaden z jej zastępców. Musi to dziwić tym bardziej, że wiceminister Marek Twardowski był delegatem na Zjazd. Ten wielki nieobecny był nawet typowany na kandydata na prezesa NRL, a w spisie delegatów sam napisał: Być może - zgodnie z propozycją działaczy niektórych izb lekarskich - zdecyduję się na kandydowanie lub poproszę kogoś, kto rokuje, że po 20 latach Samorząd Lekarski odrodzi się, a nie będzie powoli "umierał".
- Minister-lekarz powinna uczestniczyć w obradach Zjazdu, bo to najważniejsze wydarzenie dla środowiska i jej nieobecności nie da się wytłumaczyć nadmiarem obowiązków - gorzko komentował Aleksander Wojtyłko, delegat opolskiej OIL.
- Jako prosty lekarz poczułam się lekceważona przez panią minister - dodała Teresa Korta, delegatka warszawskiej OIL. - Nasze władze chyba nie rozumieją, że korporacja zawodowa jest ważna i potrzebna nie tylko lekarzom, ale może nawet bardziej decydentom w ministerstwie, Narodowym Funduszu Zdrowia i parlamencie, bo to jedyny poważny partner, z którym politycy powinni rozmawiać o ochronie zdrowia.
Ważne decyzje
Być może minister Kopacz bała się ataków ze strony delegatów, którzy podczas dyskusji nie szczędzili gorzkich słów głównie na temat organizacji systemu zdrowia i absurdalnych zarządzeń wydawanych przez NFZ. - Trzeba szybko i ostro reagować na poczynania Paszkiewicza (prezesa NFZ - przyp. AK) i musimy zachować w tym konsekwencje - apelował Andrzej Cisło, delegat wielkopolskiej OIL.
Z pewnością jedną z najważniejszych uchwał jest apel do premiera Donalda Tuska o zwiększenie nakładów na ochronę zdrowia. KZL przypomina, że premier zapowiadał wzrost nakładów na ochronę zdrowia podczas "Białego szczytu" w 2008 r. mówiąc wtedy, że opowiada się za podwyższeniem składki na ubezpieczenie zdrowotne o jeden procent w 2010 r. Zresztą warto przypomnieć, że postulat finansowania systemu odpowiednio do jego potrzeb i nie mniej niż na poziomie 6% PKB jest przez środowisko lekarskie powtarzany od lat. Delegaci KZL domagają się także wyrównania poziomu składek rolników ubezpieczonych w KRUS do poziomu, jaki płaci reszta społeczeństwa ubezpieczana przez NFZ.
Zjazd lekarski upomniał się również o ustawowe zapewnienie minimum płacowego dla pracowników zdrowia (nie tylko lekarzy, ale też pielęgniarek, techników medycznych, personelu pomocniczego), wprowadzenie dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych i współpłacenia przez pacjentów.
Nie można pominąć również uchwały mówiącej o kontynuowaniu prac nad wprowadzeniem modułowego systemu kształcenia podyplomowego, który najlepiej - zdaniem delegatów - odpowiada wyzwaniom współczesnej medycyny. Ta decyzja została entuzjastycznie przyjęta przez nieliczną, ale bardzo dobrze przygotowaną grupę młodych lekarzy (najmłodsi delegaci urodzili się w 1983 r.). - Cieszy nas, że problemy młodych lekarzy zostały zauważone i nasz głos w dyskusji zauważony - mówił Łukasz Tyszler, delegat OIL w Szczecinie (rocznik 83 właśnie).
Zjazd zgodził się także na propozycję Krajowej Komisji Wyborczej, aby wybory w rejonach mogły odbywać się korespondencyjnie, co zdaniem przewodniczącego KKW Ładysława Nekandy-Trepki może wpłynąć znacząco na podniesienie frekwencji wyborczej.
Z kronikarskiego obowiązku odnotujmy, że podczas zjazdu zgłoszono ponad 70 uchwał. Jednym z najaktywniejszych wnioskodawców był Krzysztof Bukiel, który zasłynął składaniem egzotycznych postulatów m.in. w sprawie wprowadzenia w wyborach parlamentarnych okręgów jednomandatowych, mimo że podobny wniosek złożony przez niego dwa lata temu na Nadzwyczajnym Zjeździe został odrzucony. Do zaskakujących propozycji można zaliczyć również apel profesora Bieleckiego o rozwiązanie komisji emerytów i rencistów, bo - jego zdaniem - tworzy to niepotrzebne podziały. - Ja się nie czuję emerytem, tylko stypendystą ZUS-u - uzasadniał.
Zjazd zakończył się owacjami na stojąco dla pierwszego prezesa NRL i nestora polskiej farmakologii prof. Tadeusza Chruściela, który mimo podeszłego wieku brał czynny udział w obradach od pierwszego do ostatniego dnia tego bardzo wyczerpującego i obfitującego w emocje zjazdu.
Agnieszka Katrynicz
Gazeta Lekarska 2010-02 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.
|