|
OZZL ogłosił strajk i co więcej ujawnił jego organizatorów - NFZ wespół z Ministerstwem Zdrowia. Szpitale mają działać na zasadach ostrego dyżuru. Terminu strajku nie wyznaczono, szpitale już się przyłączają sukcesywnie. "Specjalnie prowokujemy, bo jesteśmy zaskoczeni obojętnością społeczeństwa na to, co się dzieje" - żalił się przed kamerami TVN24 Krzysztof Bukiel. Najlepszą formą nacisków ma być jedynie leczenie pacjentów z zagrożeniem życia. Szpital Wojewódzki w Jeleniej Górze wstrzymał planowe przyjęcia na 5 oddziałów: laryngologii, okulistyki, pulmonologii, urologii i neurologii. Lecznica wyczerpała limity. Nawet tak znakomite ośrodki jak siemianowicka oparzeniówka muszą borykać się z zadłużeniem. W tym szpitalu NFZ nie zapłacił nawet za leczenie górników poparzonych w katastrofie w kopalni Wujek. To tylko przykłady pierwsze z brzegu. Związek postuluje podwyższenie składki ubezpieczeniowej do 10 proc. "W czasie dekoniunktury nie podnosi się obywatelom obciążeń - ripostuje minister zdrowia. - A poza tym wzrost składki dałby szpitalom 2 mld zł. W ciągu ostatnich dwóch lat dostały 10 mld zł. Zmieniło się coś?" - pyta Ewa Kopacz na łamach "Gazety Wyborczej". Na pewno nic, jeśli chodzi o iście jarmarczny poziom dyskusji i próbę wyjaśnienia zwykłym ludziom zawiłości ich życia codziennego. Kampania wyborcza w samorządzie lekarskim nabiera tempa i kolorów. Po przedwakacyjnym kryzysie frekwencyjnym, wydaje się, nie ma już śladu. We wszystkich izbach lekarskich wybory przebiegały w obecności znakomitej większości delegatów. Zanosi się na to, że w szranki wyścigu do fotela prezesa NRL stanie co najmniej dwóch wiceministrów z gabinetu Ewy Kopacz. Jeden z nich od dawna nie kryje swych aspiracji, inny zaś wyznał na zjeździe lekarskim w Zielonej Górze, że o jego planach nie wie nawet jeszcze jego szefowa. Jeśli to kolejna po z OZZL prowokacja intelektualna, to luminarzom resortu gratulujemy fantazji i dobrego samopoczucia. W latach stanu wojennego slogany symbolizowały opór wobec reżimu. Władze zamalowywały je plamami. Wtedy pojawiał się na nich krasnoludek. Bawił mnie wówczas udział w prowokacjach Pomarańczowej Alternatywy. "Granie na nosie" komunie, a nie społeczeństwu było w moim kręgu towarzyskim źródłem satysfakcji. Pamiętam ile radości przynosiło nam rozdawanie rolek papieru toaletowego czy proklamowanie takiej tezy, jak uznanie milicjanta za dzieło sztuki. Formy działania Pomarańczowej Alternatywy często parafrazowały hasła "Solidarności", ale zawsze łączyły w sobie wymiar społeczno-polityczny z artystycznym. Ostatecznym ich celem było osiąganie, poprzez happening, wolności w jej wymiarze estetycznym i indywidualnym, a także obalanie społecznego, kulturalnego i politycznego normatywizmu. Miały obnażać absurdy systemu poprzez parodię i skłaniać do myślenia. Dzisiejszym prowokatorom albo zabrakło wrażenia artystycznego, albo im się po prostu pomyliły epoki, a to już wykształciuchom nie przystoi. Marek Stankiewicz naczelny@gazetalekarska.pl Gazeta Lekarska 2009-12 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska. Dla członków izb lekarskich bezpłatnie. |
Wstecz
W górę ekranu
Copyright (c) 2005
Korespondencja: redakcja@gazetalekarska.pl
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl
Data utworzenia: 2009-11-30