|
Gazeta Lekarska Przegląd numerów Gazety Lekarskiej Rocznik 2009 Gazety Lekarskiej Numer 2009-04 Winem i mieczem
Związek Polonii Medycznej w Gruzji
Gruzja jest krajem z bardzo trudną historią. Najeżdżana przez wieki, rabowana, ogołacana z zasobów materialnych i ludzkich, na zdrowy rozum dawno nie powinna istnieć, a przecież nie tylko, że powstawała jak feniks z popiołów, ale także w oczach cudzoziemców, a na pewno Polaków, zachowała swoją niezwykłą, romantyczną odrębność. W grudniu ub. roku po raz pierwszy w życiu zobaczyłem ten gościnny kraj, w którym nie można podnieść kieliszka bez celebrowanego toastu, w którym nieustannie mówi się o przyjaźni, o rodzinie, o pokoju, w którym nigdy, pomimo mieszanek wyznań, nie było waśni religijnych. Nad Tbilisi wznosi się ogromny pomnik Matki Gruzji, witającej przyjaciół czarą wina, a wrogów mieczem. Do przetrwania tego małego narodu, a nie można mówić o przetrwaniu bez kultury i obyczaju, z całą pewnością bardziej przyczyniło się wino niż miecz. Jaka szkoda, że dziedzictwo komunizmu i znienawidzone konflikty spowodowały, że na co dzień borykają się tu z trudnościami, o jakich w Polsce dawno nie pamiętamy. Mało kto wie, że do Gruzji, szczególnie w rejon Kaukazu, przybywali w dziewiętnastym wieku polscy zesłańcy. W czasach późniejszych zdarzało się, że los sprowadzał tu Polaków rozsianych po ogromnych obszarach dawnego Związku Radzieckiego. Do tych ostatnich zaliczyć można dr Tatianę Kurczewską. Urodzona daleko nad Bajkałem wśród potomków zesłańców, jako kilkunastoletnia dziewczyna znalazła się wraz z matką we Lwowie, aby po skończeniu studiów medycznych w Kazaniu i Lwowie, już ze specjalizacją radiologa, podążyć z mężem i synem do Tbilisi. Dopiero tutaj mogła zrealizować swe dziecinne marzenie nauki języka polskiego. Kierowniczka polskiej szkoły, Monika Pawlak, dostrzegając w niej ogromną energię i społecznikowskie zacięcie, zasugerowała, aby Tatiana spróbowała skupić w jedną organizację wszystkich medyków, którym drogie są polskie korzenie. I tak też się stało. Związek Polonii Medycznej w Gruzji zrzeszający lekarzy i pielęgniarki polskiego pochodzenia działa już od dziesięciu lat. Głównym i chyba najrozsądniejszym warunkiem członkostwa jest silne poczucie polskości. W większości przypadków więzy pokrewieństwa potomków zesłańców są zbyt skomplikowane, aby dokładnie wyliczać procent płynącej w ich żyłach polskiej krwi. Słuchając nieskazitelnego wykonania "Jeszcze Polska", a nawet "Roty", przez dzieci, których rodzice bardzo często niezmiernie słabo rozumieją język polski, zrozumiałem, że najważniejsze są "polskie serca". - Przerabiamy Gruzinów na Polaków - śmieje się Tatiana Kurczewska, a jest w tym cząstka prawdy, bo siła przyciągająca do Związku, który, rzecz znamienna, za patrona przyjął św. Grygoła Peradze, jest tak duża, że w chwili obecnej liczy on aż sześćdziesięciu członków. Siła ta bierze się także z autorytetu organizacji, która w trudnych warunkach niesie pomoc zarówno Polakom, jak i Gruzinom. W stosunkowo krótkim okresie swego istnienia Związek Polonii Medycznej w Gruzji może się poszczycić wielu konkretnymi działaniami. Od początku istnienia lekarze Związku prowadzą badania profilaktyczne i leczą dzieci w szkołach polskich w Tbilisi. Lekarze wyjeżdżają regularnie do miast prowincjonalnych, Achalciche i Lagodechia, służąc pomocą medyczną ludności i rozdzielając leki. Organizowane są letnie wyjazdy dzieci do górskich sanatoriów i zimowe wakacje. Związek nawiązał współpracę z wieloma polskimi instytucjami. Korzystając z pomocy Senatu Rzeczypospolitej, Wspólnoty Polskiej, Fundacji "Ocalenie" i Kongresu Polonii w Kanadzie piętnaścioro dzieci wyjechało do Polski do Mazowieckiego Centrum Leczenia Chorób Płuc i Gruźlicy w celu diagnostyki i leczenia. W roku 2001, dzięki pomocy finansowej Senatu Rzeczypospolitej, zrealizowany został program profilaktyki gruźlicy wśród dzieci i dorosłych Polonii gruzińskiej. W roku 2003 Związek wstąpił do Światowej Federacji Polonijnych Organizacji Medycznych i jego przedstawiciele brali udział w kolejnych Światowych Kongresach Polonii Medycznej, co ułatwiło nawiązanie pożytecznych kontaktów. To właśnie w roku 2003 na kongresie w Katowicach zetknąłem się po raz pierwszy z Tatianą Kurczewską i natychmiast zostałem przez nią wciągnięty do projektowania i realizacji dalekosiężnych projektów, bo Tatiana jak mało kto potrafi w sposób bezceremonialny i naturalny wykorzystywać ludzi do swoich społecznych celów. W roku 2004 lekarze Związku, działając wspólnie z Polską Misją Medyczną, przebadali ok. dwa tysiące małych i dorosłych pacjentów. We współpracy ze wspaniałym ftyzjatrą dziecięcym profesorem Tengizem Gwasalią wykryto wiele przypadków zagrożenia gruźlicą i wielu małych pacjentów skierowano do leczenia w Gruzińskim Narodowym Centrum Pulmonologii Ftyzjatrycznej. Warto wspomnieć, że prof. Gwasalia jest wszechstronnym humanistą i świetnym malarzem, który z powodzeniem wplata w proces leczenia i rehabilitacji elementy sztuki. Może mniej spektakularna, ale jakże ważna była akcja profilaktyki próchnicy u dzieci, łącząca się z prostym faktem rozdawnictwa pasty i szczoteczek do zębów. Za istotne wydarzenie należy uznać nawiązanie (w roku 2005) współpracy z polską Fundacją "Bez Granic". Już w roku 2006 dzięki fundacji wyjechała do Polski pierwsza pacjentka, leczona w szpitalach w Jaworznie i Katowicach. We wszystkich swych działaniach przewodnicząca Związku Tatiana Kurczewska potrafiła zdobyć przychylność czynników oficjalnych, m.in. ministerstwa zdrowia Gruzji i polskiej ambasady, ale także, a może przede wszystkim uznanie przyjaciół Gruzinów, czego byłem świadkiem wysłuchując niezliczonych toastów, które w Gruzji pełnią rolę uświęconej tradycją, wspólnej rozmowy przy stole. - Jakże mamy jej nie pomagać - mówili - kiedy ona tak bardzo nam pomaga? Po ostatnim konflikcie do Gruzji nadeszło sporo rzeczowej pomocy dla ludności, a to ujawniło typowe problemy z dystrybucją. Co robić, aby odzież i leki nie trafiały, jak to już bywało, na bazary? Dr Kurczewska bierze na swoje barki nowe zadania. Przewodnicząca Związku Polonii Medycznej w Gruzji jest inicjatorką wielu ciekawych projektów, jednych, które pozostają wciąż w sferze marzeń, drugich w początkowym stadium realizacji. Zauważyłem, że jej marzenia, nawet te uznawane za mało realne, potrafią się niespodziewanie materializować. Ostatnim tego przykładem może być grudniowa Gruzińsko-Polska Medyczna Konferencja w Lagodechii, u podnóża gór Kaukazu, podczas której, oprócz problematyki medycznej, poruszano problem samorządności, zarówno terytorialnej, jak i lekarskiej. Nie sądzę, aby bez nich, najpierw tej pierwszej, następnie tej drugiej, wciąż tam nieznanej, międzynarodowa pomoc, jakże potrzebna temu ciężko doświadczonemu krajowi, mogła być rzeczywiście dobrze wykorzystana. Właśnie udział w tej stosunkowo niewielkiej konferencji, która jednak odbiła się dość szerokim echem nie tylko w środowisku medycznym Tbilisi, unaocznił mi ogromne problemy Gruzji, a także pokazał rolę Polonii, przede wszystkim poznanej przeze mnie Polonii Medycznej, która swoją pracą podnosi autorytet Polski bardziej niż najwznioślejsze slogany polityków. Doprawdy, należy i warto im pomagać. Krzysztof Schreyer Autor jest przewodniczącym Komisji Współpracy z Zagranicą OIL w Warszawie. Gazeta Lekarska 2009-04 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska. Dla członków izb lekarskich bezpłatnie. |
Wstecz
W górę ekranu
Copyright (c) 2005
Korespondencja: redakcja@gazetalekarska.pl
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl
Data utworzenia: 2009-03-31