|
Gazeta Lekarska Przegląd numerów Gazety Lekarskiej Rocznik 2009 Gazety Lekarskiej Numer 2009-04 Pediatria w zapaści
Dane dotyczące stanu zdrowia polskich dzieci są alarmujące: 90 proc. z nich ma dolegliwości zdrowotne - twierdzą członkowie Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego.
W dodatku umieralność dzieci i młodzieży w Polsce jest o 40 proc. większa niż w krajach starej Unii Europejskiej, dlatego PTP alarmuje: opieka medyczna dzieci i młodzieży w Polsce znajduje się w stanie ciężkiej zapaści. - Tylko w nielicznych przychodniach na poziomie podstawowej opieki zdrowotnej przyjmują lekarze pediatrzy. Wizyta u specjalisty wymaga czekania w długiej kolejce. To musi się zmienić - apeluje do przedstawicieli rządu i Narodowego Funduszu Zdrowia prof. Alicja Chybicka, prezes Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego. Brak kadr Długie kolejki do specjalistów to wynik m.in. braku kadr. Obecnie średni wiek lekarza tej specjalizacji to 58 lat. A około stu pediatrów jest już w wieku emerytalnym. Sytuację - być może - poprawi to, że pediatria została wpisana na listę tzw. specjalizacji priorytetowych. - Rezydenci dostaną 400-500 zł więcej niż ich koledzy wybierający inną specjalność - tłumaczy Marek Haber, wiceminister zdrowia. - Liczymy na to, że zachęci to młodych lekarzy do wyboru tej specjalizacji. Resort zdrowia planuje także zwiększenie liczby miejsc rezydenckich i miejsc akredytacyjnych. Jednak trzeba pamiętać, że potrzeba co najmniej 5-6 lat, aby wykształcić młodych lekarzy. A już dziś brakuje ok. 4 tys. pediatrów, bo w ciągu ostatnich kilku lat ich liczba spadła z 10 tys. do 6 tys. Brak miejsc Kolejnym problemem jest brak łóżek pediatrycznych. - Kilka lat temu likwidowano łóżka na oddziałach pediatrycznych. Dziś, kiedy mamy baby boom, dla maluchów nie ma miejsc - podkreśla prof. Chybicka. Dla przykładu we Wrocławiu skasowano 120 łóżek dziecięcych, a w całym województwie łódzkim w ciągu ostatnich 10 lat liczba łóżek pediatrycznych zmniejszyła się o ponad połowę. W efekcie, szczególnie w dużych miastach, brakuje miejsc w szpitalach. I to nie tylko na oddziałach położniczych. - Sytuacja pogarsza się w okresie zachorowań na grypę i zapalenie płuc. Gdy w Łodzi zabrakło miejsc na oddziałach dla dzieci z zapaleniem płuc, mali pacjenci musieli być przewożeni do pobliskich szpitali w miastach powiatowych, m.in. Bełchatowie i Skierniewicach. Nie mówiąc o tym, że brakuje łóżek wysokospecjalistycznych - podkreśla prof. Jerzy Stańczyk, konsultant wojewódzki ds. pediatrii w Łodzi. Jak podaje prof. Wanda Kawalec, konsultant krajowy ds. kardiologii dziecięcej, brakuje co najmniej 50 miejsc na oddziałach intensywnej opieki kardiologicznej. - To powoduje, że chociaż potrafimy leczyć dzieci z wrodzonymi wadami serca, to nie jesteśmy w stanie pomóc wszystkim, bo po operacji nie ma gdzie ich położyć - podkreśla. Brak pieniędzy Problemem jest także finansowanie leczenia szpitalnego dzieci. Procedury kosztują drożej niż w przypadku osób dorosłych, a mimo to NFZ wycenił świadczenia pediatryczne na takim samym poziomie za punkt jak dla dorosłych, czyli na 51 zł. Prof. Stańczyk podkreśla, że niektóre procedury wykonywane u dzieci są niedoszacowane o 20-30 proc. W związku z tym dyrektorzy dużych szpitali pediatrycznych sygnalizują, że już teraz zadłużają się one w tempie 2-3 mln zł miesięcznie. Jak podaje Teresa Jackowska, wiceprezes PTP, w pediatrii część jednostek chorobowych nie jest wcale wyceniona, np. omdlenia czy bóle głowy, więc szpital za pomoc dziecku w takich przypadkach nie dostaje od NFZ żadnych pieniędzy. Absurdów jest więcej. - Ostatnio lekarze wypisywali kartę dziewczynki, która ma 17 i pół roku, i okazuje się, że nie są w stanie jej wypisać, bo system JGP rozlicza dzieci tylko do 17 roku życia. Jeśli dziecko ma siedemnaście lat i parę dni, to grupowane jest w przedziale osób osiemnastoletnich i lekarze nie są w stanie wypisać dziecka w zakresie pediatrii. A ja pytam, czy dziecko, które ma siedemnaście lat i parę dni, jeśli jest chore i na pediatrii są wolne miejsca, nie ma prawa tam się leczyć? Czy musi leżeć na internie wśród osób umierających? System NFZ dla pediatrii jest bezduszny i mamy na to dowody - mówi Jackowska. Niestety, nic nie wskazuje na to, że ta sytuacja się poprawi. Jak podaje Jackowska w projekcie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, nad którym trwają teraz prace, zniknęły punkty mówiące o tym, że świadczeniobiorca zapewnia i finansuje opiekę nad kobietą w okresie ciąży, porodu i połogu, opiekę nad kobietą i dzieckiem w okresie karmienia piersią, opiekę prenatalną i opiekę nad noworodkiem oraz wstępną ocenę stanu zdrowia i opiekę nad zdrowym dzieckiem do lat 18. - Czyli nie będą finansowane wszelkie działania profilaktyczne. Mamy nadzieję, że to jest jakaś pomyłka - alarmuje Jackowska. Brak profilaktyki Jedna trzecia dzieci w wieku od dwóch do trzech lat wcale nie jest poddawana okresowym badaniom. - Wiele schorzeń u dzieci jest rozpoznawanych zbyt późno, leczenie jest wtedy bardziej kosztowne i czasochłonne, a czasem niemożliwe do wyleczenia i prowadzi do śmierci dzieci. Efektem jest to, że umieralność dzieci i młodzieży w Polsce jest o 40 proc. większa niż w krajach starej UE. Odejście od profilaktyki, które zakłada nowa ustawa, tę sytuację jeszcze pogorszy - przestrzega prof. Mieczysław Walczak, członek Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego. - W wieku szkolnym, na skutek odejścia od medycyny szkolnej, odsetek ten jest jeszcze bardziej zastraszający i dochodzi do 50 proc. - twierdzi prof. Walczak. Najgorzej, jak twierdzą specjaliści, jest ze stomatologią - wraz ze zniknięciem ze szkół gabinetów zaczął rosnąć odsetek zachorowań na próchnicę zębów. Jak pokazują badania ponad 50 proc. 3-latków ma próchnicę, a potem jest już tylko gorzej: 6-latków chorych jest już 76 proc., 84 proc. 12-latków i aż 98 proc. 18-lat- ków. - Tak wchodzi w życie nasza młodzież - konkluduje te wyniki prof. Barbara Adamowicz-Klepacka, kierownik Zakładu Stomatologii Dziecięcej w Gdańsku. - To przede wszystkim skutek zbyt małych nakładów. NFZ co roku wydaje na stomatologię 2 mld zł, z czego zaledwie 191 mln zł przeznacza się na leczenie dzieci. Nic dziwnego, że stomatolodzy bardzo niechętnie przyjmują w swoich gabinetach dzieci. Inne badania pokazują, że coraz większa liczba polskich dzieci ma wady kręgosłupa i postawy, choruje na alergię i cukrzycę. Co więcej, budżet na szczepienia ochronne w Polsce jest niewystarczający. - Już teraz polski kalendarz szczepień ochronnych wypada niekorzystnie na tle takich krajów jak Czechy, Słowacja, a nawet Rumunia - tłumaczy dr hab. Teresa Jackowska. Departament pomoże? Co zatem należałoby zrobić, by poprawić tę sytuację? - Priorytetem jest większe finansowanie pediatrii, otwarcie oddziałów dziecięcych w szpitalach i szkolenie młodych specjalistów - wylicza prof. Chybicka. Pediatrzy żądają także, aby powstał kompleksowy program opieki pediatrycznej nad dziećmi i młodzieżą. Mógłby go opracować departament matki i dziecka w Ministerstwie Zdrowia (został zlikwidowany 20 lat temu). Jak zapewnia wiceminister zdrowia Marek Haber jest zgoda na utworzenie takiego departamentu. - Nie jest to jakaś wielka rewolucja, ale ma pokazać, że problemy pediatrii są dla nas bardzo ważne - zaznaczył. Tylko czy zatrudnienie przy ul. Miodowej (gdzie mieści się Ministerstwo Zdrowia - przyp. red.) kilku dodatkowych urzędników radykalnie poprawi sytuację najmłodszych Polaków? Bardzo wątpliwe. Jak pokazują badania ponad 90 proc. polskich dzieci ma problemy zdrowotne. Głównymi problemami są: otyłość, nadwaga, cukrzyca, nadciśnienie oraz próchnica. Powodem jest m.in. brak systematycznie prowadzonych programów profilaktycznych oraz opieki medycznej w szkołach. Agnieszka Katrynicz Gazeta Lekarska 2009-04 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska. Dla członków izb lekarskich bezpłatnie. |
Wstecz
W górę ekranu
Copyright (c) 2005
Korespondencja: lekarska@gazeta.pl
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl
Data utworzenia: 2009-03-30