|
Gazeta Lekarska Przegląd numerów Gazety Lekarskiej Rocznik 2009 Gazety Lekarskiej Numer 2009-04 Czy lekarze boją się Euro?
Już na początku 2002 r. euro zastąpiło waluty narodowe 12 państw Unii Europejskiej (bez Wielkiej Brytanii, Danii i Szwecji). Legendarne niemieckie marki, francuskie i belgijskie franki, austriackie szylingi, holenderskie guldeny, a nawet skromne greckie drachmy straciły status prawnego środka płatniczego. I nikt poważny nie robi tam z tego narodowej tragedii ani oskarża o zdradę narodową. Wszyscy nowi członkowie UE przyjmą euro, pod warunkiem, że spełnią wymagane kryteria. Słowenii i Słowacji już to się udało.
Oczywiście, można sztywno związać swą walutę z inną bez przystępowania do wspólnego obszaru walutowego (np. Panama używa jako waluty dolara USA). Oznacza to jednak wciąż dużą niepewność i brak pełnego zaufania do polityki gospodarczej. Do euro Polakom się nie pali. 47 proc. chciałoby jak najszybciej płacić za swe zakupy w euro, 46 proc. zdecydowanie woli złotego. Ponad dwie trzecie badanych (69 proc.) uważa, że euro nie zagrozi naszej suwerenności, a 49 proc. - że wzmocni polską gospodarkę. 42 proc. jest zdania, że eurowaluta złagodzi skutki kryzysu gospodarczego (przeciwnego zdania jest 41 proc.). Wśród zwolenników euro przeważają ludzie młodzi, głównie mężczyźni i osoby z wyższym wykształceniem. Sceptyczne nastawienie wykazało 48 proc. badanych kobiet. Również 57 proc. badanych w wieku powyżej 59 roku życia jest przeciwne wspólnej walucie. W kwestii własnej kieszeni już mamy więcej obaw. Ponad połowa respondentów (53 proc.) spodziewa się po wprowadzeniu euro pogorszenia sytuacji materialnej swojej rodziny, a tylko 29 proc. - poprawy. Zapytaliśmy więc naszych Czytelników, lekarzy i lekarzy dentystów z różnych zakątków Polski: Czy euro zaszkodzi im w życiu i pracy, i stanie kością w gardle? A może będzie szansą na spokojniejsze życie i skuteczniejsze leczenie chorych w prywatnych praktykach i publicznych szpitalach? Obecność w Unii już przyniosła lekarzom wymierne korzyści, nie tylko te polityczne, ale również materialne. Od możliwości swobodnego podróżowania po sytuację, w której medyczny rynek pracy stał się rynkiem pracownika, a nie jak dotąd pracodawcy. Każda zmiana budzi niepewność i obawy. Przyjęcie euro to jednak konsekwencja powszechnej decyzji Polaków. Szkoda, że Polska zmarnowała szansę, by euro przeliczyć na 3,20 PLN. W najlepszym przypadku to zaniechanie - a kieruję te pretensje do dzisiejszej opozycji - będzie każdego z nas kosztowało ok. 30 proc. naszych dochodów. Nie mam złudzeń, że wprowadzenie euro będzie wiązało się z kosztami. Zamiast pytania, czy się boję, należałoby zapytać, czy warto. Jestem przekonany, że tak. Sławomir Smól, neurochirurg z Poznania Euro w niczym nam nie zagrozi, choć nie wiem jak ma się przełożyć na "lepsze służenie pacjentom". Ja nie służę, ja pomagam, leczę, diagnozuję i wykonuję inne procedury medyczne. Euro spowoduje podniesie cen w Polsce, podobnie jak to było w Niemczech. Doświadczyłam tego na własnej skórze. Kalafior kosztował 1 markę, po przejściu na euro - 1 euro. Tylko pensje tak samo nie wzrosły. Bez pośpiechu, choć fajnie byłoby być w strefie euro. Joanna Pawłowicz-Radosz lekarz rodzinny ze Szczytna Większa przejrzystość cen, jaką niesie euro, to łatwiejszy wybór zagranicznych dostawców i odbiorców - prościej jest porównywać ich oferty, wyrażone w tej samej walucie. Euro już dawno jest dla polskich przedsiębiorstw walutą kontraktów i płatności, w której mogą być zarówno zaciągane kredyty, jak również emitowane instrumenty dłużne. A praktyka lekarska to przecież przedsiębiorstwo, które ma się rozwijać, z którego mamy dostatnio żyć, spokojnie pracować i leczyć ludzi, i które kiedyś zostawimy w spadku naszym dzieciom, tak jak robili to przez pokolenia nasi koledzy na Zachodzie. Krzysztof, lat 29, w trakcie specjalizacji z laryngologii na Lubelszczyźnie Moim zdaniem poprawi relację w poziomie płac lekarzy, a tym samym zatrzyma ich w Polsce. Szkoda, że to już dawno nie stało się za sprawą politycznych decyzji kolejnych rządów. Usługa medyczna będzie droższa, ale za to dostępna i lepszej jakości, podobnie jak to już dziś jest w stomatologii. Roman Żuralski z Iławy Ja tam zawsze będę wolał złotówki. I tak nie mam ich za wiele. Tradycyjna polska waluta, a nie tam jakieś nie wiadomo co i przez kogo podrzucone. Przynajmniej wiem, ile mam i na co mogę sobie pozwolić. A te zmiany kursów to mnie tylko denerwują. Tyle lat przepracowałem i nikt mnie o nic takiego nigdy nie pytał. Nie macie już większych zmartwień? Lepiej powiedzcie, jak nam, lekarzom emerytom, ułatwić dostęp do tej "waszej liberalnej służby zdrowia". Adam, emerytowany radiolog z Mazowsza Nie ma znaczenia, czy się umawiamy na euro czy złotówkę. Ważne jaką wartość ma pieniądz; jeśli euro będzie wymienialne na złotówkę w stosunku 1:1, to takie euro może być. Jeśli zaś wartość 1 euro będzie 10 zł, to ja dziękuję za taką wymianę. Krzysztof Marchewka, pediatra z Tarnobrzega Jestem za wprowadzeniem euro, bo wówczas porównamy siłę nabywczą naszych zarobków z lekarzami pracującymi w innych krajach Unii. Może to będzie impulsem dla wszystkich lekarzy, a nie tylko niektórych członków władz samorządu lekarskiego do podjęcia działań dotyczących kompleksowej reformy służby zdrowia. Janusz Kleinrok, lekarz dentysta z Lublina Za mało się chyba na tym znam. Może to strach przed przewalutowaniem naszych wynagrodzeń? Już to kiedyś przerabialiśmy przy denominacji. Za kilogram cielęciny na bazarze nie płacimy dziś milionami. Zawsze lepiej zarabiać kilka tysięcy złotych niż kilkaset euro. Do tego dochodzą obawy przed wzrostem cen. Anka, pediatra z Podkarpacia Trzeba z żywymi naprzód iść, a nie w uwiędłych laurów liść z uporem stroić głowę! - zacytuję na zachętę za Adamem Asnykiem. Za komuny pracowałem przez wiele lat w Niemczech. Marka to był poważny pieniądz. Zarabiałem tyle dziennie, co w Polsce przez dwa miesiące. I to było coś. Dziś euro to taki sam pieniądz jak każdy. A złotówka? - przed chwilą robiła za pawia Europy Środkowej, a dziś robi... pod siebie! 30 proc. w dół w pół roku. A euro trzyma się dobrze. Teraz właśnie widać na tle reszty Unii tę doktorską nędzę w medycznym PRL-bis, jaki wciąż mamy w tzw. służbie zdrowia. Marek Stachowicz, lekarz rodzinny i chirurg, Polanów, woj. zachodniopomorskie Euro jest problemem ekonomicznym i pewnie dotknie nas wszystkich w równym stopniu. Wzorem innych państw europejskich, również w Polsce będzie to oznaczało zwiększenie cen, opłat, ale niestety nie pensji. Nie zgadzam się na takie określenie jak: służenie pacjentom. Zakłada ono bierne i roszczeniowe nastawienie ludzi poszukujących pomocy. Nie tędy droga! Współpraca lekarza z pacjentem jest kluczem do sukcesu. I w tym kontekście waluta europejska nie będzie miała wpływu na dalszą kooperację. Może jedynie stać się dodatkowym powodem frustracji i ja, jako psychiatra, będę miała jeszcze więcej pacjentów, pewnie również wśród lekarzy. Aneta Radel-Mossakowska, Olsztyn opr. Marek Stankiewicz Gazeta Lekarska 2009-04 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska. Dla członków izb lekarskich bezpłatnie. |
Wstecz
W górę ekranu
Copyright (c) 2005
Korespondencja: redakcja@gazetalekarska.pl
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl
Data utworzenia: 2009-03-30