|
Gazeta Lekarska Przegląd numerów Gazety Lekarskiej Rocznik 2009 Gazety Lekarskiej Numer 2009-03 Śladem naszych publikacji - Wąglikiem w morderców
Po opublikowaniu w styczniowym numerze "Gazety", w cyklu "Lekarzy losy wojenne", artykułu Zygmunta Wiśniewskiego pt. "Wąglikiem w morderców" redakcja otrzymała od pani Marii Witaszek Malinowskiej, córki dr. Franciszka Witaszka, list, który poniżej drukujemy.
Na podstawie istniejących dokumentów można ustalić jedynie, że dr Franciszek Witaszek jesienią 1939 r. został zaprzysiężony przez por. Stefana Adama Schmidta do wojskowej organizacji "Ojczyzna", a w końcu 1939 r. zaprzysiężony do Służby Zwycięstwu Polsce przez por. Czesława Surmę. W marcu 1940 r. ponownie został zaprzysiężony do Związku Walki Zbrojnej przez ppłk. Rudolfa Ostrihanskyego i mianowany do stopnia kapitana cz.w. (czasów wojny). W czerwcu 1940 r. Witaszek został pierwszym szefem Związku Odwetu Okręgu Poznań. Ponieważ po wywózkach do Generalnej Guberni bądź do obozów koncentracyjnych w Poznaniu pozostało około dziesięciu lekarzy mogących leczyć Polaków, dr Witaszek za zgodą władz niemieckich na początku 1940 r. otworzył prywatny gabinet lekarski przy ul. Zamkowej 3. W tym czasie także szkolił absolwentów wydziału lekarskiego, którzy jeszcze nie nabyli uprawnień do wykonywania zawodu. Przyjmowanie pacjentów w gabinecie i wizyty domowe stanowiły doskonałą przykrywkę do wykonywania rozkazów ppłk. Franciszka Niepokólczyckiego, któremu bezpośrednio podlegał. Od jesieni 1939 r., będąc osobistym lekarzem biskupa Walentego Dymka, internowanego w Pałacu Biskupim, współpracował z nim w tworzeniu Kościoła Podziemnego. W pierwszej kolejności zorganizował grupę poznaniaków, którzy mieli możliwości przechowywania księży do czasu dostarczenia im fałszywych dokumentów tożsamości i znalezienia dla nich pracy robotników fizycznych poza Poznaniem. Łącznicy dowozili im Oleje św., umożliwiające pełnienie posługi kapłańskiej w pełnym zakresie. Ta grupa poznaniaków, podlegająca wyłącznie dr. Witaszkowi, ani księża działający w podziemiu nie wpadli w ręce gestapo. Najważniejszym zadaniem ZWZ i Związku Odwetu był wywiad na rzecz aliantów. Związek Odwetu miał własną radiostację w centrum Poznania i szyfrantkę przeszkoloną w szyfrach wojskowych. Radiostacja miała mały zasięg i nadawała meldunki nie dalej niż do Warszawy. A Komenda Główna przekazywała je do Londynu do gen. Sikorskiego. Znając wartość meldunków wywiadowczych gen. Sikorski zabronił stosowania jakichkolwiek metod działania ułatwiających Niemcom dekonspirację tego wywiadu. Stosowano więc tylko drobne akcje sabotażowe. Jeśli prawdą jest, że "witaszkowcy" (oddział Związku Odwetu liczący około 40 żołnierzy) zlikwidowali 5 oficerów Abwehry (niemiecki wywiad i kontrwywiad wojskowy), to byli (zgodnie ze zdaniem Niemców) jedną z najtajniejszych i najbardziej niebezpiecznych organizacji wojskowych w Europie w czasie II wojny światowej. Na trzy dni przed pierwszą falą aresztowań dr Witaszek ogłosił "alarm" - umówiony znak w oknie wystawowym sklepu. Radiostację zdemontowano i łącznik przewiózł ją do Ostrowa Wlkp. Wszyscy podlegli Witaszkowi, mimo śledzenia przez konfidentów, usunęli obciążające ich dowody. Niektórzy wyjechali z Poznania do GG. W "kocioł" gestapo nie wpadł ani kurier, ani żaden łącznik. Dr Witaszek został aresztowany 25 kwietnia 1942 r. w swoim gabinecie lekarskim przy ul. Wrocławskiej 5. Podczas tortur w czasie śledztwa prowadzonego przez gestapo przyznał się do trucia Niemców przy pomocy lycopodium. Z wyjątkiem dziennikarza Henryka Tycnera nikt nie uwierzył, że można kogoś otruć zarodnikami Lycopodium clavatum lub pałeczkami duru brzusznego wkroplonymi do gorącej zupy albo kawy, względnie nie trującymi bakteriami wąglika. 8 stycznia 1943 r., po tajnym procesie przed doraźnym sądem gestapo, powieszono lub zgilotynowano 30 "witaszkowców". Zamordowano wszystkich umieszczonych na liście znalezionej w mieszkaniu Guntrama Rolbieckiego. Egzekucje utajniono. Rozkaz dzienny gen. Komorowskiego "Bora" z 1944 r. brzmi: Franciszek Witaszek, dr, prof. Uniwersytetu Poznańskiego, pierwszy szef Związku Odwetu Okręgu Poznań: szeroki zasięg akcji, aresztowany wraz z rodziną w masowych aresztowaniach Związku Odwetu, zginął w okrutnych torturach w Forcie VII - Krzyż Walecznych. Prokuratorzy Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN w polskich archiwach nie znaleźli akt z tego procesu. Obecnie akta te poszukiwane są w archiwach RFN. Przed ww. prokuratorami dotychczas zeznania złożyło 1385 świadków. Dlatego prawie wszystko to, co napisał dziennikarz Henryk Tycner jest nieprawdą i węszenie sensacji na temat trucia wąglikiem wydaje się niepoważne. Maria Witaszek Malinowska Poznań, 6 lutego 2009 r. Gazeta Lekarska 2009-03 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska. Dla członków izb lekarskich bezpłatnie. |
Wstecz
W górę ekranu
Copyright (c) 2005
Korespondencja: redakcja@gazetalekarska.pl
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl
Data utworzenia: 2009-03-16