|
Gazeta Lekarska Przegląd numerów Gazety Lekarskiej Rocznik 2009 Gazety Lekarskiej Numer 2009-03 Rozpaczliwy plan B
Długo oczekiwany rządowy plan B dla szpitali okazał się kolejną akcją propagandową minister Ewy Kopacz, a nie realną pomocą dla placówek.
Przypomnijmy: plan B powstał po tym, jak w listopadzie ub. roku prezydent Lech Kaczyński zawetował trzy z sześciu ustaw zdrowotnych, m.in. ustawę zakładającą obligatoryjne przekształcenie zakładów opieki zdrowotnej w spółki prawa handlowego. Już wtedy minister Kopacz zapowiedziała, że przedstawi plan ratunkowy. Jednak na jego ogłoszenie trzeba było czekać aż cztery miesiące. Za to odbyło się to z pompą - w obecności premiera Tuska i kilkuset samorządowców. Plan B zakłada, że samorządy, które zdecydują się jednak przekształcić szpitale w spółki, będą mogły liczyć na wsparcie finansowe. Minister Kopacz zapewnia, że na realizację programu są pieniądze; przypomniała, że w trakcie prac nad zawetowaną ustawą planowano przeznaczyć na przekształcenia szpitali 2,7 mld zł. - Kiedy minister Ewa Kopacz przystępowała do tworzenia tego programu, zdawała sobie sprawę, że nie jest łatwy, wymaga współpracy z samorządami i wysiłku ze strony rządu. Zmiany wymagać będą odwagi i determinacji od wszystkich zaangażowanych w ten proces - przekonywał premier. Co ciekawe, jego zdaniem "wariant B ma więcej zalet niż zapisy ustawowe". - Chcemy, żeby przekształcenia odbywały się dobrowolnie, bo to samorządy wiedzą najlepiej gdzie są one potrzebne - tłumaczył Donald Tusk. - Po co więc był pakiet ustaw zdrowotnych z fatalną ustawą, która jest gorsza od planu B? - pyta poseł Bolesław Piecha. Z kolei lewica uznała, że ten program jest wynikiem bezradności rządu i przerzucaniem na barki samorządów reformy systemu zdrowotnego. Na jakich zasadach? Program będzie realizowany w latach 2009-11. Nie jest adresowany do szpitali, ale do samorządów - organów założycielskich placówek. Plan przewiduje, że samorząd najpierw zlikwiduje zadłużony publiczny ZOZ, a następnie stworzy spółkę, która przejmie majątek szpitala i będzie jej 100-procentowym właścicielem. Nowo powołana spółka zacznie działać z czystym kontem, ponieważ wszystkie jej długi przejmie samorząd. Program restrukturyzacji i biznesplan muszą zatwierdzić NFZ i Bank Gospodarstwa Krajowego. Samorządy, które zdecydują się w nim uczestniczyć, będą przygotowywały plany naprawcze lecznic. Narodowy Fundusz Zdrowia ma dokonywać ich audytu medycznego i oceny możliwych do wypracowania przychodów, natomiast Bank Gospodarstwa Krajowego - oceny ekonomicznej i finansowej. Akceptacji pozytywnie ocenionych planów restrukturyzacyjnych będzie dokonywać wojewoda, następnie będą podpisywane umowy z minister zdrowia i ministrem finansów. Kolejnym etapem ma być przekształcenie szpitali w spółki prawa handlowego oraz realizacja planów naprawczych. Dopiero pod koniec tej drogi samorząd dostanie dotację na spłacenie długów likwidowanego szpitala. - To będzie dotacja celowa wypłacana po zakończeniu restrukturyzacji - tłumaczy Jakub Szulc, wiceminister zdrowia. - Samorząd może być pewny, że dostanie 100 proc., złotówkę za złotówkę zobowiązań. Jednak pieniędzmi z dotacji będzie można spłacić jedynie zobowiązania cywilnoprawne, np. długi wobec ZUS. I to zdaniem wielu dyrektorów jest największą wadą tego rozwiązania. - Większość szpitali ma długi u dostawców leków czy sprzętu, a nie wobec ZUS - mówi Dariusz Hankiewicz, dyrektor szpitala w Radzyniu Podlaskim, przewodniczący Konwentu Szpitali Powiatowych Województwa Lubelskiego. Jak dodaje jego szpital jest winny dostawcom 19 mln. - To dlatego, że tak naprawdę kredytuję działalność NFZ, który notorycznie zaniża wartość wielu procedur i dopóki to się nie zmieni żadne programy nie pomogą - tłumaczy. Dla kogo ratunek? Jak udało nam się dowiedzieć do przekształceń szykują się szpitale mające ok. 10-milionowe zadłużenie. - Żaden samorząd nie zdecyduje się na przekształcenie szpitala zadłużonego na 100 czy więcej milionów, bo barierą jest wskaźnik zadłużenia samorządu w stosunku do zadłużenia SP ZOZ, który nie może przekroczyć 46 proc., a to oznacza, że nie jesteśmy w stanie skorzystać z tego programu. Nie obejmie on także najbardziej zadłużonych placówek, jak chociażby słynny już szpital w Gorzowie (mający ponad 300 mln długu - przyp. AK) - tłumaczy starosta z Poddębic (łódzkie). - Program pomoże w stabilizacji ochrony zdrowia w Polsce. Niestety, na razie nie będą mogli skorzystać z niego najbardziej zadłużeni, nie są oni jak gdyby objęci programem. Nie wspomniano też o tych, którzy się przekształcili, zostali pominięci - dodaje Rudolf Borusiewicz, sekretarz Związku Powiatów Polskich. Jak tłumaczy wiceminister Szulc program z założenia nie obejmuje tych samorządów, gdzie dług szpitala będzie przekraczał 60 proc. budżetu powiatu czy gminy. W praktyce oznacza to, że obejmie to szpitale mające zobowiązania w wysokości 5-20 mln zł. Co ciekawe nie przewidziano też wypłaty dla tych placówek, które w ogóle nie mają długu, a będą chciały zmienić formę działania - z SP ZOZ na spółkę. - Po co więc miałbym się przekształcać? - pyta Andrzej Sawoni, dyrektor SP ZOZ w Ostrowi Mazowieckiej, jednego z najlepszych szpitali na Mazowszu, mającego 3 mln dochodu. - Poza tym w formule SP ZOZ przeszkadza mi tylko to, że każdy większy zakup muszę konsultować z organem założycielskim, nie mogę też starać się o kredyt w banku i to warto by zmienić. Jednak minister Kopacz jest optymistką. Według jej informacji udział w programie zadeklarowało już 57 szpitali. - Jeśli na przekształcenia zdecyduje się 30 proc. placówek, to zobowiązania, które w tej chwili rosną od nowa, lawinowo, zmniejszą się o ok. 3 mld zł we wszystkich placówkach ochrony zdrowia - wylicza Ewa Kopacz. Jak podał premier Tusk tylko w ciągu ostatniego kwartału zadłużenie szpitali wzrosło o 300 mln zł. - Ten program pozwoli na ratowanie szpitali przed komornikami i dziką prywatyzacją - podkreślał. - Premier zapomniał jednak dodać, że zadłużenie rośnie z powodu wprowadzenia nowego systemu rozliczeń z NFZ, czyli Jednorodnych Grup Pacjentów, które spowodowało, że placówki zaczęły dostawać mniej pieniędzy - mówi wprost prof. Piotr Kuna, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 1 im. N. Barlickiego Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. - W najgorszej sytuacji są dziś szpitale kliniczne, których ten program nie obejmuje. Jednak jak udało nam się dowiedzieć trwają prace nad pakietem pomocy dla szpitali klinicznych. Trzeba mieć nadzieję, że będzie on lepszy niż program "Ratujemy polskie szpitale". Agnieszka Katrynicz Gazeta Lekarska 2009-03 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska. Dla członków izb lekarskich bezpłatnie. |
Wstecz
W górę ekranu
Copyright (c) 2005
Korespondencja: redakcja@gazetalekarska.pl
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl
Data utworzenia: 2009-03-16