Partnerami serwisu są:



 

 Gazeta Lekarska  Przegląd numerów Gazety Lekarskiej  Rocznik 2008 Gazety Lekarskiej  Numer 2008-04  Historie stomatologiczne (9) - Demonstracja stomatologów 

9 marca 1937 r. "Ilustrowany Kurier Codzienny", poczytny dziennik warszawski informował: W ubiegłą niedzielę miała się odbyć w auli Uniwersytetu Warszawskiego uroczystość wręczenia dyplomów absolwentom Akademii Stomatologicznej. Jak wiadomo, ostatnio w uczelni tej miały miejsce wystąpienia demonstracyjne, skierowane przeciwko cofnięciu przez władze ministerialne nadawanego od trzech lat tytułu "Lekarza stomatologa" i ustalenia dla absolwentów akademii tytułu "Lekarza dentysty". Studenci zdecydowali w sobotę, że dyplomów nie przyjmą. Ponieważ jednak władze uczelni rozesłały na niedzielę zaproszenia na uroczystość wręczenia dyplomów, sprawa nabrała specyficznego charakteru.


Czytelnikom, którzy nie śledzili poprzednich odcinków "Historii stomatologicznych", należy się krótka informacja. Od 1920 r. istnieje w Warszawie Akademia Dentystyczna. W Akademii kształci się lekarzy dentystów. Absolwenci nie mają uprawnień lekarskich. Środowisko lekarzy dentystów zabiega przez wiele lat o zrównanie studiów dentystycznych z medycznymi. Władza odpowiada półśrodkami. Półśrodkiem jest utworzenie w 1933 r. Akademii Stomatologicznej, która nie ma uprawnień uniwersyteckich. Pierwsze roczniki Akademii otrzymują dyplomy lekarzy stomatologów. W 1937 r. następuje zmiana decyzji ministerialnej. Przywrócono dawny dyplom lekarza dentysty. Absolwenci poczuli się oszukani, odmówili przyjęcia dyplomów.
Jaki był status zawodowy i naukowy lekarzy zajmujących się leczeniem zębów w ostatnich latach II Rzeczypospolitej?
Najkrócej odpowiadając na to pytanie - należy stwierdzić, że władza nie miała koncepcji. Przez całe dwudziestolecie międzywojenne wlokła się za kształceniem lekarzy dentystów spuścizna rosyjska, w której lekarzy dentystów kształcono na poziomie gubernialnym. Miało się to nijak do potrzeb pacjentów i do doświadczeń europejskich. Państwowy Instytut Dentystyczny, powołany w 1920 r. miał w założeniu ministerialnym (istniało jeszcze Ministerstwo Zdrowia, a powstaniu PID patronował minister Tomasz Janiszewki) przez okres przejściowy wyrównać braki ilościowe lekarzy dentystów i przygotować kadry wykładowców. Nauczyciele akademiccy z PID zdobywali stopnie naukowe w katedrach stomatologicznych uniwersytetów. Sięgali co najwyżej stopni docentów, ponieważ tytuły profesorskie zarezerwowane były dla wykładowców uniwersyteckich. W ten sztuczny sposób uczelnia dentystyczna, nie mająca uprawnień akademickich, nie miała własnych profesorów. Ci pracowali na uniwersytetach, ale ponieważ stomatologię uniwersytecką studiowało niewielu studentów, nie było potrzeby rozwijania tych katedr. Na Uniwersytetach w Warszawie, Lwowie i w Krakowie zredukowano nawet liczbę asystentów do 1-2 przy katedrze. W tych warunkach polskie uniwersytety nie mogły przygotować kadr naukowych, a PID nie miał odpowiednich uprawnień. Kółko się zamykało.
Demonstracyjna odmowa przez absolwentów przyjęcia dyplomów "lekarza dentysty", zamiast obiecanego "lekarza stomatologa", przypieczętowała pasmo nieporozumień wokół Akademii Stomatologicznej. Pierwszy rocznik 1933/1934 prowadzony według rozszerzonego programu czuł się chyba w miarę bezpiecznie, bo prasa nie odnotowywała niepokojów. Sprawcą nowego (kolejnego) zamieszania jest Związek Lekarzy Państwa Polskiego, a więc organizacja zawodowa lekarzy, którzy w maju 1935 r. na swym walnym zgromadzeniu zażądali likwidacji Akademii Stomatologicznej.
Władza, podobnie jak wiele razy wcześniej, nie była przygotowana do likwidacji prowizorki. Determinacji zabrakło w 1933 r., kiedy powołano Akademię, ale nie wpuszczono jej w mury Uniwersytetu Warszawskiego. Skoro jednak uczelnia miała się odtąd nazywać Akademią Stomatologiczną - to logiczne było, że kształciła stomatologów, a dyplomy powinny opiewać na "lekarzy stomatologów". Była to jednak fikcja, ponieważ żaden autorytet profesorsko-uniwersytecki, a było ich wiele, z prof. Antonim Cieszyńskim ze Lwowa na czele, nie ustępował i nie mógł ustąpić od twierdzeń pryncypialnych. Studia stomatologiczne miały już w polskiej nomenklaturze uniwersyteckiej swoje miejsce: były specjalnością z dentystyki i stomatologii przeznaczoną dla absolwentów medycznych studiów ogólnych. Na studia te trafiało bardzo niewiele osób i nie mogły one stanowić przeciwwagi dla masowych studiów w Państwowym Instytucie Dentystycznym, a później w Akademii Stomatologicznej.
Bałagan, za który ewidentną winę ponosiło ministerstwo, trzeba było jakoś zagadać. Wymyślono nawet slogan na określenie odgrzewanej debaty o wystarczalności studiów dentystycznych i o wysokich wymaganiach dla chcących specjalizować się w lekarskiej specjalności stomatologicznej. Antoni Cieszyński nazwał swoje rozważania na ten temat "Walką o formę, a nie o treść w studiach stomatologicznych". Do wcześniejszych wysokich wymagań z medycyny ogólnej, którym studenci Akademii Stomatologicznej nie mogli dorównać, dodał argument, który znalazł się na podorędziu. Argumentem tym było bezrobocie wśród lekarzy. Tych, dla których brakowało zatrudnienia - proponował wysłać na przymusowe studia podyplomowe ze stomatologii. Nie pytał, kto miał za to zapłacić. Studia były kosztowne, bo pochłaniały drogie materiały. Absolwenci natomiast, którzy poprzestawali na bezrobociu, należeli do najuboższych w kręgach polskiej służby zdrowia.
Polski system opieki lekarskiej, ten wyrosły z kas chorych, teraz pośpiesznie reformowany przez wprowadzenie Ubezpieczalni Społecznej, a następnie systemu "lekarza domowego" był źle zarządzany i niedoinwestowany. Wokół Polski narastała groźba agresji, a służba zdrowia raziła na każdym kroku sprawami nie rozwiązanymi. Lekarze dentyści ze swoim problemami znaleźli się na szarym końcu, bo też ich rola na polu walki jest znacznie mniejsza od chirurgów i organizatorów zaplecza służb sanitarnych.
Mściło się jeszcze jedno zaniedbanie środowiska lekarzy dentystów. Rozdrobnionym organizacjom i stowarzyszeniom brakowało jednej zrzeszających wszystkich organizacji zawodowo-samorządowej. Mieli ją od 1921 r. lekarze. Dopiero pod koniec II Rzeczypospolitej wypracowali ją lekarze dentyści: były to Izby Lekarsko-Dentystyczne.

Z.W.


Gazeta Lekarska 2008-04 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2005  
Korespondencja: redakcja@gazetalekarska.pl  
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl  
Data utworzenia: 2008-04-09