|
Gazeta Lekarska Przegląd numerów Gazety Lekarskiej Rocznik 2008 Gazety Lekarskiej Numer 2008-04 Wielki mistrz
Szkolenie specjalistów w kraju, pomimo kilku reform, nadal pozostawia wiele do życzenia.
Dziś największym problemem wydaje się być niechętne przekazywanie umiejętności przez starszych, doświadczonych lekarzy swoim młodszym kolegom, którzy często traktowani są jako potencjalni konkurenci. Tymczasem źle wyszkolony lekarz to zarazem więcej błędów popełnionych w wyniku nieracjonalnego postępowania diagnostyczno-terapeutycznego, dłuższy okres hospitalizacji i więcej powikłań, a co za tym idzie - olbrzymie wydatki dla szpitali. Tysiące źle wyszkolonych lekarzy to olbrzymie straty dla całego systemu ochrony zdrowia, a zarazem skuteczny hamulec wzrostu lekarskich pensji. Niestety nikt do tej pory nie podjął próby wykonania dokładnych kalkulacji dotyczących oceny korzyści lub strat wynikających z lepiej lub gorzej przeprowadzonego szkolenia specjalizacyjnego. Również niewiele osób, które decydują o kształcie ochrony zdrowia w Polsce, dostrzega istniejącą zależność pomiędzy poziomem szkolenia kadr medycznych a funkcjonowaniem systemu. Obecnie ponad 7-tysięczna grupa młodych lekarzy odbywa szkolenie specjalizacyjne na tzw. etatach rezydenckich. Rezydentura przyznawana jest na podstawie wyniku postępowania kwalifikacyjnego lekarzom, którzy w danej dziedzinie medycyny uzyskali najwyższe wyniki. Niezwykle istotnym etapem procedury szkoleniowej jest wybór kierownika specjalizacji. Etap ten ma zasadnicze znaczenie w życiu każdego lekarza. Bowiem często od wyboru właściwego nauczyciela zależy, jakiej klasy specjalistą będziemy w przyszłości. Kierownikiem specjalizacji może zostać lekarz specjalista w dziedzinie medycyny będącej przedmiotem specjalizacji, a w uzasadnionych przypadkach - w pokrewnej dziedzinie medycyny. Każdy rozpoczynający specjalizację ma prawo wyboru osoby kierującej jego specjalizacją. Kwestię tę reguluje rozporządzenie Ministra Zdrowia z 20 października 2005 r. w sprawie specjalizacji lekarzy i lekarzy dentystów. Jak mówi przepis, lekarz odbywa specjalizację pod kierunkiem wybranego przez siebie lekarza spośród lekarzy wykonujących swój zawód albo spośród lekarzy wyznaczonych przez kierownika danej jednostki. Niestety na tym etapie często dochodzi do nieprzestrzegania prawa. Najczęstszym grzechem ordynatorów jest samodzielne podejmowanie decyzji o wyborze kierownika specjalizacji, podczas gdy tylko w przypadku kierunkowych staży cząstkowych wyłącznie kierownik danej jednostki organizacyjnej wyznacza lekarza specjalistę, pod którego kierunkiem specjalizujący się lekarz odbędzie staż. Jak ważny jest ten wstępny etap szkolenia, wie doskonale każdy medyk. Możliwość wyboru nauczyciela otwiera lub niekiedy, niestety, zamyka możliwość zostania dobrym specjalistą. Dlaczego? Wbrew obiegowym opiniom zadania opiekuna specjalizacji to nie tylko sprawowanie nadzoru nad realizacją planu odbywania specjalizacji, ale również, a raczej przede wszystkim, przekazywanie umiejętności, służenie wiedzą i doświadczeniem. Dobry kierownik specjalizacji to nie tylko osoba, która dużo wie, ale także ktoś, kto chce i - co więcej - potrafi tę wiedzę przekazać. Trafnego porównania użył kiedyś jeden z mistrzów wschodnich sztuk walki taijiquan, porównując nauczyciela do naczynia wypełnionego herbatą, a ucznia do pustej filiżanki. Proste z pozoru porównanie ma jednak głębsze znaczenie. Nauczanie jest wypełnianiem pustej filiżanki ucznia. Jednak naczynie nauczyciela musi być pełne i mieć dostęp do źródła. Oznacza to, że powinien on posiadać wiedzę i rozumieć zagadnienie, którego naucza. A więc sam powinien stale doszkalać się i doskonalić. Ale istnieje także drugi warunek: naczynie ucznia musi być otwarte, dopiero wówczas można je napełnić. Oznacza to, że specjalizujący się musi być chętny i otwarty na przyjęcie wiedzy. Warunek ten, podobnie jak pierwszy, niestety nie zawsze jest spełniony. Brak możliwości wyboru własnego mistrza może doprowadzić do sytuacji, którą doskonale obrazuje powiedzenie o przelewaniu z pustego w próżne. Dotyczy ono sytuacji, gdy młodemu lekarzowi zostaje przydzielony kierownik, który tak naprawdę sam nie poznał dokładnie arkan sztuki medycznej lub zbyt wcześnie spoczął na laurach i od długiego czasu nie aktualizuje swojej wiedzy. Bywa również tak, że odgórnie wyznaczony kierownik specjalizacji traktuje przydzielonego mu adepta jako zło konieczne i niekoniecznie jego misją jest dzielenie się swoją wiedzą i doświadczeniem z młodszym kolegą. Problem ten w większym stopniu dotyczy lekarzy zdobywających specjalizacje zabiegowe, wymagające dużych umiejętności praktycznych, których nie sposób nabyć inaczej niż dzięki aktywnej pomocy bardziej doświadczonych kolegów, w tym kierownika specjalizacji. Niestety nie wszystkiego można nauczyć się z książek, a stanie przez kilka lat specjalizacji tylko i wyłącznie na hakach wybitnym specjalistą z pewnością nie czyni. Zwiększa za to znacznie ryzyko niepomyślnie zakończonych operacji. Dane statystyczne nie podlegają dyskusji. Zły kardiochirurg może mieć pięciokrotnie wyższy współczynnik śmiertelności niż jego dobrze przygotowany kolega. Podobnie jest z lekarzami innych specjalności. Oczywiście początkiem każdej nauki jest osobiste doświadczenie. Młody lekarz na początku swojej medycznej podróży popełnia wiele błędów. Czasami nawet zbyt wiele. Zwolennicy teorii mówiącej, że dezorientacja jest niezbędną fazą uczenia się, w tym przypadku nie do końca mają rację. Bowiem błędów, jeśli tylko można, należy unikać, szczególnie wtedy, gdy mogą one bezpośrednio zagrażać zdrowiu i życiu pacjentów. I właśnie zadaniem kierownika specjalizacji jest odpowiednie pokierowanie swoim podopiecznym, tak by błędów popełniał jak najmniej, a w przyszłości sam stał się mistrzem szkolącym kolejne pokolenia młodych lekarzy. Naturalną konsekwencją nałożenia obowiązku szkolenia lekarzy powinien być odpowiedniej wysokości dodatek do pensji, który by jeszcze bardziej zachęcał do wzorowego wywiązywania się z powierzonego zadania. Zaś młodzi specjaliści po zakończeniu szkolenia, wypełniając odpowiednie formularze, powinni mieć możliwość oceny swoich mistrzów. Gdyby tego rodzaju dane trafiały następnie do WCZP, umożliwiając tworzenie odpowiednich rejestrów, możliwa byłaby eliminacja z kasty mistrzów lekarzy, którzy nie spełnili oczekiwań swoich podopiecznych oraz nagradzanie tych, którzy w opinii wielu specjalizantów zyskali miano wielkich mistrzów. Marek Derkacz marekderkacz@interia.pl "Medicus", 1-2/2008 Gazeta Lekarska 2008-04 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska. Dla członków izb lekarskich bezpłatnie. |
Wstecz
W górę ekranu
Copyright (c) 2005
Korespondencja: redakcja@gazetalekarska.pl
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl
Data utworzenia: 2008-04-09