|
Gazeta Lekarska Przegląd numerów Gazety Lekarskiej Rocznik 2007 Gazety Lekarskiej Numer 2007-01 Czy grozi nam epidemia gruźlicy?
Co jakiś czas pojawiają się alarmujące doniesienia o zagrożeniu gruźlicą. Czy rzeczywiście choroba ta stanowi poważne zagrożenie w Polsce i we współczesnym świecie?
Poprawa warunków bytowych i wynalezienie leków przeciwgruźliczych stworzyły nadzieję na wyeliminowanie tej choroby. Niestety, z upływem czasu gruźlica wciąż jest jednym z ważniejszych problemów zdrowotnych. Według szacunków WHO każdego roku ponad 8 mln ludzi zachorowuje na gruźlicę, a 2,5 mln z nich umiera. Spadek zainteresowania tą chorobą wynika z faktu, że ponad 90% wszystkich przypadków oraz 95% zgonów występuje w krajach Azji i Afryki. Wśród krajów o najwyższym wskaźniku zapadalności przeważają biedne kraje afrykańskie, takie jak Zimbabwe, Kenia, Mozambik. Gdy w USA i Australii rocznie stwierdza się 5 zachorowań na 100 tys., to w Suazi i Dżibuti ok. 1000/100 tys. Blisko połowa nowych zachorowań występuje w Indiach - 1,8 mln, Chinach - 1,5 mln i w Indonezji 0,6 mln. Chociaż w wielu krajach europejskich sytuacja epidemiologiczna systematycznie się poprawia, to jednak globalnie rośnie liczba zachorowań w naszym regionie. Dzieje się tak za sprawą byłych republik radzieckich i krajów bałkańskich. WHO zalicza do strefy europejskiej nawet azjatyckie republiki dawnego ZSRR.
Sytuacja epidemiologiczna w naszym kraju powoli się poprawia i co roku liczba przypadków zmniejsza się o około 4%. Obecnie wskaźnik zapadalności na gruźlicę w Polsce wynosi 25/100 tys. ludności. Jednak w Unii Europejskiej zajmujemy dopiero 21 miejsce (wyprzedzając jedynie Węgry i kraje nadbałtyckie). Regionalnie sytuacja jest dość zróżnicowana. W Wielkopolsce stwierdza się wskaźnik 14/100 tys., a na Lubelszczyźnie 36/100 tys. Każdego roku ok. 10 tys. Polaków zapada na gruźlicę, co pokazuje, że walka z chorobą jeszcze się nie skończyła.
Zmiany społeczno-ekonomiczne, a zwłaszcza kolejne nieudolne reformy systemu ochrony zdrowia z pewnością wpływają na epidemiologię gruźlicy. Polepszenie warunków życia społeczeństwa sprzyja poprawie sytuacji. Pojawia się jednak niebezpieczeństwo szerzenia się choroby wśród osób odrzuconych, nie potrafiących sobie poradzić w nowych realiach. Obecnie zdecydowana większość chorych na gruźlicę to osoby nieczynne zawodowo - bezrobotni, renciści i starsi ludzie, na emeryturze. Bezdomność nie jest masowym problemem w Polsce, ale w tej populacji choroba występuje 25-50 razy częściej.
Na ile niedofinsowana i źle zorganizowana służba zdrowia w Polsce może sprostać zadaniu konsekwentnej walki z gruźlicą wymagającą 6 miesięcy leczenia. Czy osoby bezdomne, bezrobotne i nieubezpieczone mają łatwy dostęp do diagnostyki i leczenia gruźlicy? Chorzy, którzy chcą się leczyć, mają zagwarantowane świadczenia medyczne i leki. Problem stanowią ci, którzy nie chcą się leczyć, przede wszystkim alkoholicy.
Kiedy trafiają do szpitala, stosują leki pod nadzorem, ale gdy opuszczają szpital, często przestają się leczyć. Takie przerwane leczenie jest gorsze niż niezastosowanie leczenia w ogóle, gdyż prowadzi to do tworzenia lekooporności.
Polska dzięki konsekwentnemu i profesjonalnemu leczeniu przeciwprątkowemu przez wiele lat miała bardzo niski wskaźnik lekooporności, która jest wyznacznikiem sprawności działania służby zdrowia. W ostatnich latach po raz pierwszy zaobserwowano wzrost przypadków opornych na stosowane leki. Wśród przyczyn wymienić trzeba nieskuteczność służby zdrowia w dotarciu do osób źle współpracujących oraz napływ chorych z krajów zza wschodniej granicy, w których odsetek gruźlicy opornej na leki jest znaczny.
W krajach zachodnich imigranci z regionów o złej sytuacji epidemiologicznej stanowią coraz większy odsetek zachorowań (nawet 60% wszystkich przypadków). W Polsce brak jest danych na temat występowania gruźlicy u imigrantów, których liczba szczególnie na wschodnich terenach kraju jest niemała. Większość z nich pracuje w Polsce nielegalnie i nie ma ubezpieczenia zdrowotnego.
Demokratyzacja i liberalizacja życia społecznego spowodowała, że zdrowie stało się indywidualnym problemem obywateli. Jeśli się ktoś nie leczy, to sam ponosi tego konsekwencje. Czy zasada ta może obowiązywać w gruźlicy? Nie można ludzi zmuszać do leczenia, ale prątkujący chory zakaża zdrowe osoby wokół siebie. W interesie społecznym leży, aby wszyscy chorzy mieli łatwy dostęp do lekarza i regularnie przyjmowali leki. Problem stanowią osoby, które nie są zdeterminowane, nie mają ostrych objawów, a jedynie przewlekle kaszlą i prątkują w tramwajach, sklepach czy w innych miejscach publicznych.
Warto sprawdzić czy niedofinansowana służba zdrowia, źle opłacany i sfrustrowany personel docierają do nieubezpieczonych chorych, którzy nie mają ochoty na leczenie, ale stanowią zagrożenie dla innych. Na ile istniejący system jest szczelny i leczy konsekwentnie wszystkich, nie tylko tych zabiegających o powrót do zdrowia. Problem ten znany jest również w innych krajach i trzeba przyznać, że znajdują one sposoby dotarcia do tych chorych i odpowiedniej ich motywacji.
Na ogół są to konkretne zachęty materialne. Może to bulwersować, ale jest ekonomicznie opłacalne, gdyż koszt leczenia gruźlicy opornej na leki jest wielokrotnie wyższy. W niektórych krajach pielęgniarki środowiskowe odszukują bezdomnych, narkomanów, alkoholików na dworcach, w noclegowniach czy na skwerach dopilnowując regularnego przyjmowania przeznich leków. Patrząc na polskie realia trudno nie dostrzec, że pacjent nie zgłaszający się na wizytę traktowany jest wg zasady baba z wozu koniom lżej. W przypadku gruźlicy to pozorna oszczędność.
Gruźlica przestała być w naszym kraju częstą przyczyną zgonu, ale pomimo to śmiertelność 8-10% z pewnością jest zbyt duża jak na chorobę potencjalnie całkowicie wyleczalną. Jest to spowodowane zbyt późnym rozpoznaniem choroby, opornością na leki i błędną rejestracją gruźlicy jako przyczyny zgonu.
Tadeusz Maria Zielonka
Autor jest przewodniczącym warszawsko-otwockiego oddziału Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc
Gazeta Lekarska 2007-01 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.
|