|
Gazeta Lekarska Przegląd numerów Gazety Lekarskiej Rocznik 2007 Gazety Lekarskiej Numer 2007-01 Listy
Pacyfikacja kopalni "Wujek"
"Przeszłość nigdy nie przemija"
William Foulkner
Dwadzieścia pięć lat temu, 16 grudnia 1981 r. doszło do brutalnej pacyfikacji kopalni "Wujek". Bohaterska postawa górników broniących prawdy, sprawiedliwości, "Solidarności" i Polski została okupiona przelaną krwią i życiem 9 z Nich. To tragiczne w skutkach wydarzenie pozostanie na zawsze ważną datą nie tylko współczesnej historii Polski, ale również ważną datą dla naszego szpitala, Centralnego Szpitala Klinicznego Śląskiej Akademii Medycznej w Katowicach, dziś noszącego imię prof. Kornela Gibińskiego.
Od września 1980 r. Centralny Szpital Kliniczny ŚAM odgrywał ważna rolę w tworzeniu zrębów niezależności. Tu rodziła się "Solidarność" Śląskiej Akademii Medycznej i regionalnej sekcji służby zdrowia. Nasi pracownicy wyjechali pomagać zakładać niezależne związki górnikom w Jastrzębiu. Ogólny entuzjazm uczestnictwa w przemianach budował więzi międzyludzkie, zaangażowanie i solidarność. Stopniowo ludzie wyzbyli się lęku i coraz powszechniej demonstrowali postawy niezależne. Dla władz komunistycznych i służby bezpieczeństwa Centralny Szpital Kliniczny był z całą pewnością ośrodkiem, który nie budził ich zaufania i był pod szczególnym nadzorem.
Kiedy przyszedł dzień pacyfikacji kopalni "Wujek", a już poprzedniego dnia użyto broni w trakcie pacyfikacji kopalni "Manifest Lipcowy" w Jastrzębiu, dla przewidywanych rannych władze stanu wojennego wyznaczyły w pierwszej kolejności zmilitaryzowane szpitale - górniczy w Ochojcu i szpital MSW.
Kiedy zorientowaliśmy się, że ranni nie są kierowani do naszego szpitala, adiunkt Kliniki Chirurgii Przewodu Pokarmowego dr Marek Rudnicki nadał przez radio na częstotliwości, którą posługiwało się pogotowie, oficjalnie brzmiący komunikat, aby od tego momentu wszystkich poszkodowanych kierować do CSK. Kiedy podjechały pierwsze karetki byliśmy już przygotowani i zorganizowani. Wszyscy przydatni do pracy w takiej sytuacji byli w Izbie Przyjęć.
Większość poszkodowanych była zaopatrywana i odsyłana do domu. Spieszyliśmy się, ponieważ spodziewaliśmy się, że w każdej chwili dotrą do szpitala oficerowie SB celem identyfikacji strajkujących, a szczególnie kierujących strajkiem.
Do szpitala przyjmowano wyłącznie tych, którzy bezwzględnie musieli być hospitalizowani. Zakładaliśmy im podwójną dokumentację, by nie stało się z nimi tak jak z rannymi w grudniu 1970 r. na Wybrzeżu. Wiedzieliśmy od sanitariuszy i lekarzy, że ranni przywódcy strajkowi i działacze "Solidarności" są wyciągani z karetek pogotowia do transportu własnego MSW, że dochodzi do używania siły wobec kierowców, sanitariuszek i lekarzy.
Kiedy okazało się, że rannych z postrzałami głowy zawieziono zgodnie z poleceniem władz do szpitala w Ochojcu, gdzie nie ma neurochirurgii, pojechali tam dr Jerzy Stasiak i ówczesny adiunkt dr Piotr Bacowski, by ich operować.
W całość podjętych działań zaangażowani byli wszyscy pracownicy szpitala. Wiele osób podjęło również działania, za które groziły trudne do przewidzenia w pierwszych dniach stanu wojennego represje. Wiele koleżanek i kolegów przez kolejne dni z własnego wyboru nie opuszczało szpitala, pozostając w gotowości.
W kolejnych miesiącach i latach szpital stał się jedną z tych placówek służby zdrowia, gdzie nie tylko górnicy "Wujka", ale również działacze opozycji zawsze mogli liczyć na pomoc. Dzięki solidarnym więziom nieskuteczne były działania i naciski SB.
Warto wspomnieć również o zaangażowaniu w kolejnych latach wielu naszych pracowników w organizację pomocy dla szpitala w zakresie zaopatrzenia w leki, sprzęt jednorazowy i aparaturę. Było to nie bez znaczenia dla utrzymania jakości naszych usług i kształcenia.
Ta piękna karta w historii naszego szpitala, to historia wielu wspaniałych postaw większości pracowników - od administracji po profesorów. Postaw, które nie tylko polegały na bardzo dobrym wypełnianiu swoich obowiązków zawodowych, ale postaw, które wiązały się z ryzykiem doznania różnych form represji.
Dzisiaj, po 25 latach już niewielu z Nich pracuje w naszym Szpitalu, ale żyje pamięć postaw godnych i solidarnych, postaw odwołujących się do podstawowych wartości także w czasach próby. Ten list, wspomnienie kieruję nie tyle do tych, którzy byli uczestnikami tamtych wydarzeń - pracowników administracji, salowych, pielęgniarek i lekarzy, którzy zgodnie z wyznawanymi wartościami czynili swoją powinność. Jako ówczesny dla większości z Nich przewodniczący "S" bardzo im za to dziękuję. Jednak ten list kieruję głównie do wszystkich młodszych pracowników szpitala, by nieśli w sobie etos wypracowany postawami w czasach próby przez swoich starszych kolegów. Wyzbycie się lęku, solidarna postawa w obronie wyznawanych wartości i poczucie własnej godności również i dzisiaj są nieodzowne dla prawidłowego wypełniania obowiązków wobec naszych chorych i kształconych studentów.
Grzegorz Opala
Podwyżki
W związku z szeroko nagłośnionym wzrostem zarobków w ochronie zdrowia pragnę Pana Ministra poinformować o otrzymanych przeze mnie podwyżkach. Z dniem 1.10.2006 r. podniesiono mi wynagrodzenie:
- w Samodzielnym Publicznym Zespole Opieki Zdrowotnej w Kościanie - o 5,7% (umowa kontraktowa na pełnienie dyżurów lekarskich w Pogotowiu Ratunkowym i Szpitalnym Oddziale Ratunkowym),
- w "Nowym Szpitalu 2" Niepublicznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej we Wschowie - o 0% (umowa kontraktowa na dyżury lekarskie w Pogotowiu Ratunkowym i w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym),
- w Szpitalu im. Fr. Raszei w Poznaniu - o 3,33% (umowa o pracę na pełnienie dyżurów lekarskich na Oddziale Toksykologii i Chorób Wewnętrznych),
- w Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lesznie - o 0% (umowa o pracę w niepełnym wymiarze w Dziale Higieny Pracy).
Ponadto jestem również kierownikiem Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej Centrum Medyczne CERTUS we Wschowie, który od września br. posiada umowę z Lubuskim Oddziałem Wojewódzkim NFZ w Zielonej Górze na ambulatoryjne usługi specjalistyczne z zakresu Poradni Neurologicznej i Dermatologicznej. Otrzymaliśmy 0% podwyżki wartości kontraktu. Posiadam II stopień specjalizacji z zakresu medycyny pracy oraz specjalizację szczegółową z toksykologii klinicznej. Pracuję w zawodzie lekarza od 15 lat.
Lech Wilczek
Poznań
Gazeta Lekarska 2007-01 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.
|