
|

Gazeta Lekarska Przegląd numerów Gazety Lekarskiej Rocznik 2006 Gazety Lekarskiej Numer 2006-12 Zawsze wygrywać
Uroczysta prezentacja książki profesora Tadeusza Koszarowskiego pt. "Urywki wspomnień" odbyła się 15 listopada br. w audytorium jego imienia w Centrum Onkologii na Ursynowie. Przybyło na nią ponad dwieście osób, głównie starszyzny lekarskiej - przyjaciół i uczniów Profesora oraz ich rodzin, w tym grupka pracowników Centrum. Atmosfera familijna. Prezentację prowadził profesor Edward Towpik, a fragmenty wspomnień czytał Ignacy Gogolewski.
"Urywki wspomnień" dotyczą spraw najważniejszych dla autora, takich, które najbardziej angażowały go emocjonalnie. Wydarzeń z życia rodzinnego mających wpływ na jego psychikę i spraw ważnych dla historii warszawskiej i polskiej medycyny. Jak pisze autor przedsłowia prof. Towpik jest to "Opowieść o długim, barwnym, niełatwym - ale jakże pięknym i spełnionym życiu". Sam Profesor zabierając się do spisywania wspomnień w wieku 83 lat nie narzeka na nadmiar czasu, zastanawia się dlaczego to robi i stwierdza z całą szczerością: "Chyba dla przyjemności".
Przywołuje pełne ciepłego uroku lata dzieciństwa spędzone w Brazylii i lata młodzieńcze w międzywojennej Warszawie. Lata trzydzieste wypełnione zdobywaniem wiedzy, kształtujące przyszłego "herosa medycyny".
Na studia medyczne poszedł pod wpływem lektury "Ludzi bezdomnych" Żeromskiego (jakie to były czasy!), a wzorcem dla niego był ojczym, znany warszawski pediatra. Wstępuje do YMCA (1929-1939) i tak wspomina udział w tej organizacji: "Tam naprawdę pomiędzy 18 a 24 rokiem życia w dużym stopniu formował się mój charakter i postawa życiowa".
Dojrzałość do dorosłego życia zbiega się z katastrofą II wojny światowej. Jak wielu innych Polaków praktykuje w konspiracji, jego życie jest zagrożone, przeżywa tragedie rodzinne, praktykuje w zawodzie w warunkach ekstremalnych, zdobywa różne umiejętności, które może wykorzystać w późniejszym czasie.
Po wojnie skierowany do organizowania szpitali na gruzach Pragi. Następnie praca w Szpitalu Wolskim, Instytucie Radarowym, stypendium w Szwecji, gdzie - jak sam pisze - nauczył się organizacji i planowania leczenia, zapoznał się z zasadami radioterapii i "masywną" terapią radarem i innymi aktualnymi metodami walki z rakiem. Na propozycje pozostania za granicą przypomina sobie słowa przyjaciela Jana Wedla, właściciela fabryki czekolady: "Wie pan, nie mógłbym żyć w Szwajcarii, choć tam kończyłem studia. Dlaczego? Bo tam przecież już nic nie ma do zrobienia".
Po powrocie dalej remontuje i modernizuje szpitale a jednocześnie operuje i leczy. Wspomina i charakteryzuje profesorów z tego okresu - wybitne osobowości, które odcisnęły swoje piętno na medycynie polskiej.
Przychodzą lata 1952-1972. Borykanie się z partyjną tępotą urzędników, podstępną walką o interesy lub zaspokajanie własnych ambicji. Autor wspomina: "Musiałem być bardzo odporny psychicznie, aby to wytrzymać". Wytrzymał i od tego czasu mógł zacząć realizować swoją wizję "onkologii". I dalej opisuje jak powstał projekt i jak przebiegała realizacja budowy Instytutu Onkologii - dzieło życia Profesora. Na zakończenie stwierdza: "Tak więc, po ponad 30 latach od początku planowania, projektowania i realizacji powstał piękny i funkcjonalny ośrodek walki z plagą chorób nowotworowych... odpowiada wszystkim współczesnym wymaganiom i służyć będzie obecnemu i przyszłym pokoleniom w dwudziestym pierwszym wieku naszej ery. Niewątpliwie jest to dzieło powstałe w wielkim trudzie i w bardzo trudnym okresie dziejowym. Jesteśmy szczęśliwi, że mogliśmy tego dokonać".
A dokonał tego człowiek, który tak demaskuje swoją osobę: "(...) na pewno nadmierna ambicja, konieczność podejmowania wyzwań niemal niewykonalnych, od których trzeźwi i ostrożni realiści mnie powstrzymują, a ja pakuję się w kłopoty i już nie potrafię się wycofać. Dalej chęć przodowania, nawyk z mojej sportowej młodości (śpiewaliśmy przed zawodami: "Musimy wygrać dziś"), chciałem zawsze wygrywać, nie potrafiłem ustępować, kiedy wymagał tego rozsądek i dobro koleżeńskich stosunków. Nie mam impulsywnego usposobienia, zawsze podejmuję decyzje na chłodno, po przemyśleniu, zgromadzeniu faktów i argumentów służących osiągnięciu podjętego celu, toteż jestem trudny w dyskusji i nieraz powoduję urazy i niezręczne sytuacje dla moich, często starszych i bardziej uznanych w środowisku, nawet wyżej w hierarchii postawionych kolegów i przełożonych, bywam nietaktowny, chcę mieć zawsze rację, jestem ogromnie uparty".
md
Tadeusz Koszarowski "Urywki wspomnień". Opr. red. Edward Towpik. Warszawa 2006, str. 224. Książka została przygotowana do druku w Redakcji Naukowej Centrum Onkologii - Instytut im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie. Ukazuje się jako suplement 3/2006 do dwumiesięcznika "Nowotwory Journal of Oncology".
Gazeta Lekarska 2006-12 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.
|