Partnerami serwisu są:



 

 Gazeta Lekarska  Przegląd numerów Gazety Lekarskiej  Rocznik 2006 Gazety Lekarskiej  Numer 2006-10  Punkt widzenia 

Małżonkowie B. do Okręgowej Izby Lekarskiej w Ł. złożyli pismo o "wyciągnięcie konsekwencji prawnych wobec dr. n. med. Bogumiła Rybki (wszystkie nazwiska zmienione) w związku z błędami popełnionymi w sztuce oraz zaniechaniem udzielenia pomocy lekarskiej". Interesujące było wskazanie na winę jednego lekarza, mimo że w tym przypadku (chociaż w różnym czasie) interwencję podejmowali dwaj lekarze.

Stan faktyczny sprawy przedstawia się tak: Małżonkowie B. wyjeżdżając na urlop pozostawili samą w mieszkaniu 80-letnią matkę (teściową), sprawną fizycznie i intelektualnie. Po powrocie nie mogli otworzyć drzwi wejściowych, bo od środka w zamku tkwił klucz. Małżonkowie B. weszli do mieszkania po wybiciu drzwi balkonowych przez straż pożarną. Stanisława Cielecka leżała na podłodze, najprawdopodobniej od kilkudziesięciu godzin, nieprzytomna.
Lekarz pogotowia ratunkowego Bogumił Rybka po wizycie w godzinach 0.20-0.50 w zleceniu wyjazdu zapisał: "jest w pełnym kontakcie", "skarży się na ból lewego uda", "ustawienie kończyny dolnej lewej prawidłowe, bolesność przy poruszaniu", "diagnoza - podejrzenie niewydolności naczyń mózgowych, stłuczenie uda lewego". Bogumił Rybka zalecił rodzinie "umycie staruszki, zaniesienie jej do łóżka, podanie herbatki i przepisanych lekarstw przeciwdziałających miażdżycy". Nakłanianie go do skierowania chorej do szpitala zinterpretował jako próbę pozbycia się niewygodnego członka rodziny".
Inny zespół pogotowia (z lekarzem Emilem Słońskim) na prośbę rodziny interweniował w godzinach 3.29-4.10. Tym razem w zleceniu wyjazdu zapisano "chora uległa ogólnemu potłuczeniu, w chwili obecnej bezwiednie oddaje mocz, uskarża się na silny ból lewego stawu biodrowego i prawego stawu barkowego". Tym razem rozpoznano "ogólne potłuczenie, moczenie nocne". Trzeci raz pogotowie - tym razem także z Emilem Słońskim pojechało do Stanisławy Cieleckiej o godzi. 17.00. Była już nieprzytomna, bez kontaktu. Tym razem rozpoznanie lekarza brzmiało: "Uraz czaszki, stłuczenie stawu biodrowego lewego, stłuczenie stawu barkowego prawego". Po tej interwencji Stanisława Cielecka została przyjęta do szpitala, gdzie rozpoznano u niej złamanie przezkrętarzowe lewej kości udowej, zapalenie oskrzeli i płuc oraz odwodnienie. Tamże wykonano zabieg operacyjny, jednakże w wyniku powikłań związanych z zapaleniem płuc Stanisława Cielecka zmarła.
W toku postępowania wszczętego przez okręgowego rzecznika odpowiedzialności zawodowej w Ł. specjalista wojewódzki w dziedzinie ortopedii i traumatologii wydał jednoznaczną opinię, że podejrzewałby złamanie kości udowej w okolicy stawu biodrowego, a "przy braku doświadczenia w badaniu ortopedycznym, co miało miejsce w przypadku obu wyżej wymienionych lekarzy, odwiózłbym pacjentkę do szpitala, gdzie na pewno ustalono by właściwe rozpoznanie i wdrożono leczenie". Biegły specjalista chorób wewnętrznych również wypowiedział się, że obaj lekarze dysponując wiedzą ogólnolekarską powinni uznać hospitalizację pacjentki za konieczną na podstawie danych z wywiadu lekarskiego i badania przedmiotowego, z którego wynikały zaburzenia krążenia mózgowego".
Bogumił Rybka i Emil Słoński nie przyznali się do stawianych im zarzutów (jak to ujęto w postanowieniu rzecznika odpowiedzialności zawodowej i sentencji okręgowego sądu lekarskiego) "wykroczeń zawodowych" polegających na "nieprzewiezieniu chorej do szpitala i opóźnieniu przez to specjalistycznego leczenia" (vide: art. 8 Kodeksu Etyki Lekarskiej - "lekarz powinien przeprowadzać wszelkie postępowanie diagnostyczne, lecznicze i zapobiegawcze z należytą starannością, poświęcając im niezbędny czas"). Bogumił Rybka w swojej obronie powoływał się na trudności diagnostyczne przypadku Stanisławy Cieleckiej - brak innych objawów niż bolesność mięśnia czworogłowego uda oraz brak jakichkolwiek objawów (kaszel, gorączka, ból w klatce piersiowej, przyśpieszenie oddechu, sinicy, wzmożenia drżenia piersiowego i innych) wskazujących na zapalenie płuc. Wskazywał też, że następna wizyta zakończyła się podobnymi wnioskami diagnostycznymi i terapeutycznymi. Emil Słoński stwierdził w swoich wyjaśnieniach, że "badanie przeprowadził dokładnie, w czasie pierwszej wizyty stan chorej określił jako zadowalający i zrobił wszystko, co mógł w tej sytuacji zrobić", a potem skupił się na tej okoliczności sprawy, że w chwili jego przyjazdu do Stanisławy Cieleckiej atmosfera była niedobra, bo rodzina była zbulwersowana pomówieniem poprzedniego lekarza o przymuszanie go do zabrania "starej matki do szpitala".
Zgodnie z poglądem okręgowego sądu lekarskiego, wyrażonym w uzasadnieniu wyroku, Bogumił Rybka powinien poszerzyć czynności diagnostyczne w warunkach szpitalnych celem postawienia prawidłowej diagnozy, zwłaszcza że brał pod uwagę możliwość złamania szyjki kości udowej, co uwzględniając wiek pacjentki oraz okoliczności i czas, który mógł upłynąć od urazu, było wręcz bezwzględne wskazanie do takiego postępowania. Okręgowy sąd lekarski zajął też stanowisko, że Emil Słoński powtórzył w trakcie swojej pierwszej wizyty niedopatrzenie poprzednika i spowodował dalsze opóźnienie przewiezienia chorej do szpitala. Bogumił Rybka otrzymał karę nagany, a Emil Słoński karę upomnienia. Sąd zróżnicował kary dopatrując się w postępowaniu Emila Słońskiego okoliczności łagodzących - w czasie drugiej interwencji podjął decyzję o poszerzeniu diagnostyki o badania w szpitalu, a w toku rozprawy "wykazał pełne zrozumienie popełnionego przewinienia".
Okręgowy sąd lekarski nie uzasadnił, na czym polegało "pełne zrozumienie popełnionego przewinienia". Aż boję się pomyśleć, ale mogła być to swoista premia za uwagę o koledze po fachu dotyczącą kierowanej do niego prośby o skierowanie chorej do szpitala (wszak przyznania się do winy i skruchy też Emil Słoński nie wykazał). Wczuwając się w rolę lekarzy - sędziów dyscyplinarnych nie widziałbym powodów do różnicowania odpowiedzialności obu obwinionych lekarzy. Obaj nie postawili (wedle biegłych) prawidłowych diagnoz i jeden, i drugi nie podjęli decyzji o zabraniu chorej do szpitala w czasie nocnych wizyt. Decyzja o przewiezieniu Stanisławy Cieleckiej do izby przyjęć została podjęta przez Emila Słońskiego po kilkunastu godzinach od pierwszej interwencji. Natomiast w postępowaniu rzecznika odpowiedzialności zawodowej wskazałbym na brak objęcia postępowaniem sposobu Bogumiła Rybki wypowiedzi do rodziny pacjentki, w jej obecności, co do chęci rodziny pozbycia się kłopotu z opieką nad najbliższą osobą, co również naruszało zasady etyki zawodowej.
Zapoznając się z opisanym przypadkiem (i posiadając doświadczenie zawodowe w innych, podobnych sprawach) ciągle nie mogę oprzeć się refleksji, że na początku takiej sprawy mamy trudny albo przynajmniej niejednoznaczny problem medyczny, który wymaga szybkiej i doraźnej oceny w sytuacji, gdy na rozpoznanie oczekują inne, równie pilne przypadki, a w jej finale opinie biegłych oraz ocenę kolegów - sędziów, którzy mają do nieśpiesznej oceny cały zebrany w sprawie materiał dowodowy. Oceniają zaś te dowody nie przez pryzmat możliwej wiedzy o przypadku w chwili interwencji, ale z uwzględnieniem wiedzy post fatum wynikającej z późniejszego diagnozowania i leczenia szpitalnego, a niekiedy też z otwarcia zwłok (sekcji lekarskiej czy sądowo-lekarskiej), niedostępnej na miejscu interwencji.
Pozwolę sobie w związku z tym zacytować wyrażoną w wąskim gronie zawodowym cyniczną opinię jednego z biegłych lekarzy sądowych - "o błędach lekarskich zawsze najobszerniejszą wiedzę będą posiadać Ťzimni chirurdzyť". Ja bym to ujął mniej drastycznie. Inny jest ogląd każdej sprawy, gdy jest ona świeża i gorąca, a inny, gdy patrzymy na nią z perspektywy, z zasobem zgromadzonej później wiedzy i czasem na refleksję.

Jerzy Ciesielski

Gazeta Lekarska 2006-10 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2005  
Korespondencja: redakcja@gazetalekarska.pl  
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl  
Data utworzenia: 2007-04-04