
|

Gazeta Lekarska Przegląd numerów Gazety Lekarskiej Rocznik 2006 Gazety Lekarskiej Numer 2006-10 Nie chcą zapobiegać?
Kujawsko-Pomorski Oddział NFZ prowadzi w tym roku 7 programów profilaktycznych. Ich celem jest m.in. zapobieganie takim chorobom jak rak piersi - najczęstszy nowotwór złośliwy u kobiet; rak szyjki macicy - rocznie dotykający 4 tys. kobiet w Polsce, a uśmiercający rocznie 2 tys. z nich, czy POChP - choroba ponad 5 proc. naszego społeczeństwa.
Na realizację programów Fundusz przeznaczył ponad 12,5 mln zł, aż o 135 proc. więcej niż w roku poprzednim. Wszystko jednak wskazuje na to, że pieniądze, podobnie jak w roku ubiegłym, nie zostaną wydane. Do końca roku zostały jeszcze tylko trzy miesiące, a NFZ z puli prawie 13 mln zł tylko trochę ponad 57 proc. przeznaczył na umowy ze świadczeniodawcami. Do rozdysponowania pozostało ok. 6 mln zł. Dlaczego?
"Na pozostałe środki brak chętnych. Mamy pieniądze, ogłaszamy kolejne konkursy, ale nadal nie zgłasza się wystarczająca liczba realizatorów - mówi rzeczniczka Funduszu Barbara Nawrocka. - To problem ogólnopolski." "Nasz oddział i tak jest w czołówce w kraju jeżeli chodzi o realizację programów profilaktycznych - dodaje Wiesław Kiełbasiński, dyrektor kujawsko-pomorskiego NFZ. - W innych rejonach oddziały Funduszu mają jeszcze większe problemy z zakupem świadczeń. Tak jest np. w województwie lubuskim."
Lekarze tłumaczą, że czasami koszt udziału jednostki w programie jest wyższy niż zyski z jego realizacji, że NFZ płaci zbyt mało. Zniechęca ich biurokracja: "Lepiej by było, gdyby program mógł realizować każdy świadczeniodawca, a w zależności od efektów otrzymywać pieniądze" - przekonują. Zniechęca także własna bezsilność: "Czasami po wykryciu choroby u pacjenta tak naprawdę nie wiadomo, co z nim zrobić dalej. Zapisać w klasyczną, długą kolejkę pacjenta z wysokim ryzykiem? To zniechęcające i frustrujące" - mówią.
"Jeżeli u pacjenta zostaje wykryta choroba i zostaje skierowany z pierwszego etapu programu do drugiego, pogłębionego, wówczas na wizytę u lekarza specjalisty nie powinien czekać dłużej niż 30 dni" - zapewnia Barbara Nawrocka.
Czasami, już zakontraktowanych, pieniędzy świadczeniodawcy biorący udział w programach nie wydają
ze strachu, przed zbyt dużą liczbą chętnych mogących przystąpić do programu. "Jeżeli kontrakt pozwala np. na zbadanie 200 osób i powiadomimy za dużą populację, zgłosić się może zbyt wielu pacjentów. Co zrobimy z pozostałymi?
W efekcie nie "reklamujemy programu, zgłasza się zbyt mało osób, a pieniądze nie zostają wykorzystane" - dzieli się swoimi wątpliwościami jeden ze świadczeniodawców.
"Nie ma żadnego niebezpieczeństwa. Jesteśmy w stanie w każdej chwili dokupić potrzebne ilości świadczeń - uspokaja dyrektor Kiełbasiński i zapewnia: - Jeżeli świadczeniodawca wykona ich więcej, zapłacimy za to. Przecież w całym kraju jest problem z realizatorami świadczeń!"
Nie tylko brak realizatorów wpływa na złe wykonanie programów profilaktycznych. Zawodzą pacjenci.
Jest lepiej niż rok temu, przekonują urzędnicy Funduszu prezentując dane: do programu profilaktyki raka szyjki macicy w analogicznym okresie 2005 r. zgłosiło się 10 087 osób, w 2006 - 14 338; na badania w kierunku wykrycia raka piersi w zeszłym roku zgłosiły się 8764 osoby, w tym - 12 240, chorobom układu krążenia w 2005 r. postanowiły zapobiegać 7164 osoby, w 2006 r. 13 350. Lepiej jest także w programie profilaktycznym Przewlekłej Obturacyjnej Choroby Płuc, w którym co roku uczestniczy najmniej pacjentów. W tym roku o swoich płucach pomyślało o tysiąc osób więcej niż w zeszłym - 5924.
Ciągle jednak za mało osób chorobom zapobiega, a za dużo je leczy. Na pewno to wynik zbyt małej świadomości zdrowotnej naszego społeczeństwa, ale też niewystarczającej informacji o dostępnych badaniach i jeszcze niedoskonałej organizacji systemu profilaktyki.
Oddział NFZ w Bydgoszczy kampanię promującą programy profilaktyczne rozpoczął w kwietniu. Wydrukowano tu m.in. ponad 24 tys. broszur, które rozdawano na tak zwanych białych niedzielach i innych masowych imprezach, część dołączono do jednego z wydań "Gazety Wyborczej". Ukazywały się także komunikaty prasowe, a od czerwca telewizyjny spot, trwały szkolenia dla lekarzy. Rozmowy z potencjalnymi uczestnikami programów pokazują jednak, że to wszystko za mało.
Może miałam pecha, ale żadna z pytanych przeze mnie osób, wśród nich paru lekarzy, nie miała pojęcia o realizowanych przez NFZ programach. Przekonywały, że na pewno zwróciłyby na nie uwagę, gdyby informacje o badaniach ukazywały się przede wszystkim w TV lub w radiu. "Każdy słucha radia w samochodzie albo w pracy" - mówili. Kilka osób chciałoby wiadomość o badaniach znaleźć w swoich skrzynkach pocztowych.
Być może informacja o badaniach dotrze niedługo do większej liczby osób. "Z naszych doświadczeń wynika, że największe zainteresowanie programami profilaktycznymi jest we wrześniu i październiku - mówi dyrektor Wiesław Kiełbasiński. - Dlatego chcemy zintensyfikować nasze działania właśnie w tych miesiącach."
Pomoże otrzymane od Ministerstwa Zdrowia 100 tys. zł na promocję programów profilaktyki raka piersi i raka szyjki macicy. Już drukuje się 500 plakatów dla realizatorów programów rakowych. Fundusz sprawdzi, czy wiszą w widocznych dla pacjentów miejscach. Informacje o programach - 3 tys. ulotek - znajdą się też w środkach komunikacji miejskiej, urzędach, na pocztach. Gotowe jest pismo do kurii bydgoskiej z prośbą o komunikaty z ambony o programach profilaktycznych i umieszczenie informacji o nich w przykościelnych gablotach.
W planach jest także drugi telewizyjny spot. Na antenie telewizji bydgoskiej do badań ma zachęcać znana w regionie dziennikarka zajmująca się "zdrowiem"- Małgosia Rogatty. "Może dobrym pomysłem byłoby poprosić o pomoc w promocji programów także Otylię Jędrzejczak" - zastanawia się Wiesław Kiełbasiński.
O programach profilaktycznych można się dowiedzieć także ze strony internetowej NFZ. Pod koniec sierpnia za sprawą sygnałów od pacjentów i interwencji "Gazety Wyborczej" informacja o badaniach stała się trochę bardziej czytelna. Na stronie głównej od razu widać ikonę dotyczącą programów, ale komunikat promujący akcję jest mocno nieaktualny, a podstawowych informacji na temat prowadzonych programów, tak samo jak wykazu ich realizatorów, trzeba się trochę naszukać wśród innych dotyczących profilaktyki wiadomości. Fundusz obiecuje, że to jeszcze nie koniec zmian i stronę WWW udoskonali.
"Nasze akcje profilaktyczne mają zasięg długofalowy. Działania promocyjne, które prowadzimy w tym roku, na pewno przyniosą efekt także w roku przyszłym - mówi pełna zapału Barbara Nawrocka, a dyrektor Kiełbasiński dodaje: "konieczna jest tylko jednoczesna współpraca mediów, Funduszu, izb lekarskich, samorządów, lekarzy i pacjentów."
Ze swoich działań promocyjnych zadowolony jest łódzki NFZ. Na prowadzone w bieżącym roku programy profilaktyczne przeznaczono tu 15 mln zł. Do sierpnia wartość podpisanych umów na 2006 r. wyniosła prawie10 mln zł. "Konkursy dla realizatorów cały czas trwają, a dzięki akcji promocyjnej we wszystkich lokalnych mediach: radiu, prasie, telewizjach lokalnych, do świadczeniodawców trafia coraz więcej pacjentów - mówi Beata Aszkielaniec z biura rzecznika oddziału NFZ. - Napisaliśmy też listy do proboszczów, którzy o możliwości badań informują podczas ogłoszeń duszpasterskich. Ta formuła się sprawdza." Tu na promocję i reklamę Ministerstwo Zdrowia przekazało 80 tys. zł.
Dźwignią programów profilaktycznych jest nie tylko promocja, ale ich odpowiednia organizacja. "Doświadczenia wielu krajów pokazują, że profilaktyka może być dobrze i systematycznie prowadzona - uważa dr Krzysztof Buczkowski, kierownik Katedry i Zakładu Lekarza Rodzinnego Szpitala Uniwersyteckiego w Bydgoszczy. - U nas należy położyć nacisk na mobilizację lekarzy rodzinnych, by pacjentów ze swoich list kwalifikowali do poszczególnych programów. Na pewno daleko nam do Holandii, gdzie pacjentka przychodzi do lekarza rodzinnego, a ten w komputerze sprawdza, kiedy ostatnio miała wykonywaną cytologię, badania w kierunku cukrzycy czy określane ryzyko zgonu sercowo-naczyniowego, ale to, co robi NFZ, to krok w dobrym kierunku.
Medycyna rodzinna zmierza do tego, żeby jak najwcześniej identyfikować czynniki ryzyka choroby. Idealnie można tu wykorzystać programy Funduszu".
Agnieszka Banach
Gazeta Lekarska 2006-10 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.
|