
|

Gazeta Lekarska Przegląd numerów Gazety Lekarskiej Rocznik 2006 Gazety Lekarskiej Numer 2006-09 Czy Polacy umieją ratować?
Z Richardem Chmielewskim specjalistą medycyny ratunkowej z Utica w stanie New York, który w lipcu w Rykach poprowadził kurs instruktorski rozmawia Anna Augustowska
Czy to sentyment do Polski, ojczyzny swoich rodziców sprawił, że właśnie tu prowadzi pan szkolenia z medycyny ratunkowej?
- Myślę, że coś się za tym kryje...jakkolwiek trudno mi mówić, aby tylko uczucia do Polski o tym decydowały. W końcu po raz pierwszy w życiu do kraju moich przodków przyjechałem dopiero w 1993 roku! Teraz mam 55 lat, a więc trochę to trwało.
Gwoli ścisłości: moi rodzice opuścili Polskę w czasie II wojny światowej, ja urodziłem się w Szwecji, ale całe życie mieszkam w Stanach. Tam też skończyłem medycynę i prawie 30 lat pracowałem w szpitalu na oddziale medycyny ratunkowej. Siłą rzeczy więc kiedy tu przyjechałem, bardzo chciałem zobaczyć jak działa polski system ratownictwa medycznego.
I co pan zobaczył?
- Dużo dobrego, przede wszystkim świetnych lekarzy pracujących w zgranych zespołach. Ale także stare, zdezelowane karetki, fatalnie wyposażone. Widziałem nawet takie, w których nie było defibrylatorów! A przecież tylu Polaków umierało na serce. Postanowiłem coś z tym zrobić. Wróciłem do Stanów i opowiedziałem o tym kolegom z AHA (American Heart Association). Wtedy narodził się pomysł, aby organizować tu szkolenia, zapraszaliśmy też polskich medyków do Ameryki. Wreszcie powołaliśmy EMS GLOBAL INC czyli Fundację Rozwoju Międzynarodowej Medycyny Ratunkowej, która ma siedzibę w Warszawie. Teraz największy nacisk kładziemy na kształcenie instruktorów, którzy będą szkolić innych w sztuce ratowania ludzkiego życia. Takie kursy odbyły się już w kilku miastach; szkoliliśmy też ekipę Jurka Owsiaka.
Jak pan ocenia polskich ratowników?
- Bardzo wiele się zmienia. W ostatnich latach widzę dużą różnicę. Przede wszystkim dzięki coraz lepszemu wyposażeniu w sprzęt ludzie są coraz lepsi w praktycznych umiejętnościach, a to podstawa! Przed laty podtykano mi tylko pod nos liczne papiery świadczące o teoretycznych kwalifikacjach personelu medycznego. Co z tego, skoro nie przekładało się to na praktykę? Same dokumenty nie uratują ludziom życia. Potrzebna jest ustawiczna praktyka i dostępny sprzęt. W stanie Nowy Jork w każdej szkole jest defibrylator. W Polsce powinno być podobnie, cieszę się, że już wyposaża się w tę aparaturę policję i straż pożarną. Ludziom XXI wieku trudno uwierzyć, że w sytuacji ratunkowej to właśnie prąd jest najlepszym środkiem mogącym przywrócić ludzkie życie!
No i najważniejsze: polskie zespoły ratunkowe są niesłychanie zgrane, ludzie się świetnie znają, są zżyci, a to owocuje w pracy.
Gazeta Lekarska 2006-09 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.
|