Partnerami serwisu są:



 

 Gazeta Lekarska  Przegląd numerów Gazety Lekarskiej  Rocznik 2006 Gazety Lekarskiej  Numer 2006-09  Pierwszy egzamin już w 2007 roku! 

Lekarzy z Europy chcących specjalizować się w chirurgii transplantacyjnej będzie obowiązywać jednolity program szkolenia. Umiejętności przyszłych transplantologów sprawdzi egzamin przed międzynarodową komisją. Pierwszy zaplanowano już na 2007 r. Odbędzie się w Pradze podczas kongresu Europejskiego Towarzystwa Transplantacyjnego.

Ustalenie jednolitych standardów szkolenia chirurgów transplantologów to cel Europejskiej Rady Chirurgii. Z inicjatywy Rady, do realizacji tego zadania, ukonstytuowała się grupa robocza złożona z przedstawicieli większości państw Unii. Na razie odbyły się dwa spotkania. Na pierwszym, w lutym tego roku we Frankfurcie (o czym pisaliśmy w "GL" nr 5) określono program specjalizacji oraz czas jej trwania. Podstawę programu przyjętego dla Europy stanowił, oceniony jako jedyny kompletny i spójny, polski system kształcenia. Ustalono m.in., że specjalizacja z chirurgii transplantacyjnej jest szczegółowa, szkolenie będzie trwało od 2 do 4 lat, określono też niezbędne minimum koniecznych do wykonania zabiegów.
Po raz drugi członkowie grupy roboczej spotkali się w maju, w Londynie. "Europejska Rada Chirurgów oficjalnie uznała chirurgię transplantacyjną za podspecjalizację ogólnochirurgiczną - mówi Zbigniew Włodarczyk, kierownik Kliniki Transplantologii w Bydgoszczy, członek grupy roboczej reprezentujący Polskę. - Dopracowaliśmy kryteria obowiązujące ośrodki, które będą mogły prowadzić szkolenia. Jednym z nich jest aktywność, czyli liczba wykonywanych zabiegów. Osoba szkoląca się w ciągu dwóch lat powinna np. samodzielnie wykonać przynajmniej 20 do 30 przeszczepień nerek. Oznacza to, że taki ośrodek musiałby wykonywać ok. 100 operacji tego typu rocznie. Poza tym placówka musi prezentować odpowiednie wyniki, nie gorsze niż średnia europejska pod względem przeżywalności chorego bezpośrednio po zabiegu i w odległych wynikach pooperacyjnych, musi dysponować odpowiednim zapleczem diagnostycznym, posiadać personel, który jest w stanie nauczać w języku angielskim. Dopuszcza się także możliwość łączenia w konsorcja specjalizacyjne dwóch ośrodków w przypadku, gdy ośrodek nie wykonuje wszystkich rodzajów przeszczepień."
Następne spotkanie grupy roboczej ma odbyć się gdzieś w centrum Europy w listopadzie lub grudniu. Pod uwagę brana jest Warszawa lub Zurych. "Spotkamy się, żeby podjąć ostateczne ustalenia: określić składy komisji egzaminacyjnych, opracować formularze zgłoszeniowe, zorganizować stronę internetową, na której będzie można składać wnioski" - informuje dr Włodarczyk.
Czy bydgoski ośrodek, kierowany przez Zbigniewa Włodarczyka, zgodnie z przyjętymi wymogami uzyska akredytację i będzie mógł szkolić przyszłych chirurgów transplantologów? Na razie, do końca sierpnia, wykonano tu 37 przeszczepień nerek, tyle samo co w zeszłym roku i ciągle mniej niż w najlepszym roku Kliniki.
"Stoimy na granicy akredytacji. Powinniśmy przekroczyć liczbę 100 przeszczepień, żeby ją uzyskać. Na szczęście dramatyczny spadek ilości wykonywanych zabiegów, który obserwowaliśmy na początku roku udało się zahamować - mówi Zbigniew Włodarczyk. - Zniknął efekt negatywnych wypowiedzi prasowych jednego z profesorów CM i pamięć społeczna powoli się zaciera. Poza tym zrobiliśmy kilkanaście spotkań z kolegami anestezjologami z regionu, ukazało się też kilka pozytywnych publikacji prasowych. Zamierzamy także zwrócić się o pomoc do duchowieństwa. Planujemy spotkać się z biskupem Janem Tyrawą i rektorem Wojciechem Szukalskim, przełożonym seminarium duchownego."
Ten rok bydgoska Klinika Transplantologii planuje zamknąć liczbą 70 przeszczepień. Dla porównania w 2003 r. wykonano tu 114 zabiegów. Aktualnie kujawsko-pomorskie pod względem pobrań nerek na milion mieszkańców prawie nie odbiega od średniej krajowej. W skali kraju wykonuje się ich 15 na rok, w naszym województwie 16. Tymczasem dwa lata temu było ich 25! Dla porównania - w województwie zachodniopomorskim dokonuje się aż 40 pobrań na milion mieszkańców. Najgorzej wypada województwo podkarpackie. Tam narządów nie pozyskuje się prawie wcale.
Za tymi liczbami stoi ciągle zbyt częste "nie" bliskich zmarłego. Nie, które często jest wynikiem braku umiejętności prowadzenia rozmowy z rodzinami w tak trudnej dla nich sytuacji. I chociaż w POLTRANSPLANCIE rejestruje się tylko kilkadziesiąt odmów rocznie, to rzeczywista liczba sprzeciwów w zależności od regionu waha się od 10 do 80 proc. W kujawsko-pomorskim zgoda nie zostaje wyrażona w 30-50 proc. przypadków. "To nie jest dobry wynik - komentuje Zbigniew Włodarczyk. - Oznacza, że na 10 przypadków śmierci mózgu prawie w pięciu jesteśmy bezradni."

Agnieszka Banach

Gazeta Lekarska 2006-09 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2005  
Korespondencja: redakcja@gazetalekarska.pl  
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl  
Data utworzenia: 2007-04-04