|
Gazeta Lekarska Przegląd numerów Gazety Lekarskiej Rocznik 2006 Gazety Lekarskiej Numer 2006-07/08 Lekarz na emigracji - kiedyś i teraz
Szacuje się, że grupa od 20 do 25 tysięcy lekarzy polskiego pochodzenia pracuje poza granicami kraju. ***
* Mówi pan, że mimo 16 lat życia na obczyźnie nigdy pan nie wyemigrował z Polski? Marek Rudnicki - Stany Zjednoczone: - Bo to prawda. Ja nie wyemigrowałem z kraju, ja tylko pracuję za granicą. I ten pobyt się przedłuża, chociaż nie wykluczam, że wrócę. Mam zresztą taką próbę za sobą. Chciałem tu pracować, ale wkrótce dostałem bardzo interesującą ofertę z USA i wyjechałem. * Skusiły pana dobre zarobki? - Zdecydowanie nie. Powiem wręcz, że strona finansowa całego przedsięwzięcia niewiele różniła się wtedy od polskich realiów. Skusiła mnie szansa na szybki rozwój naukowy, a także praktyczne możliwości uprawiania nowoczesnej chirurgii. To dla mnie było i jest najważniejsze. Zawsze też podkreślam, że pracuję za granicą, ale nigdy nie wyemigrowałem z kraju. * To ciekawe podejście do tego zagadnienia. Co pan mówi lekarzom, którzy też chcą wyjechać do pracy za granicę? - Zalecam dobre przemyślenie tej decyzji. Szczególnie jeśli są to osoby młode, świeżo po studiach. Ostatnio jednemu z takich młodych lekarzy poradziłem, aby wrócił do Polski i tam skończył staż zawodowy i w ten sposób dał sobie jeszcze rok czasu na rozważenie wszystkich za i przeciw. * Ale nie jest pan przeciwnikiem takich wyjazdów? - Ja bym powiedział tak: warto doskonalić swój warsztat, korzystać z szansy, aby jak najwięcej się nauczyć od kolegów z Zachodu i wracać do kraju. Ale wiem, że współczesny świat stał się na tyle otwarty i dostępny dla Polaków, że wielu z nich, tak jak ja, decyduje się na pracę za granicą. ***
* Jest pani lekarką, która wyemigrowała z Ukrainy do Polski i tu postanowiła pracować. Dlaczego nie do Niemiec albo Anglii?Jana Brizińska: - Odpowiem najprościej: bo czuję się Polką, bo moi dziadkowie w latach trzydziestych zostali wywiezieni z Kamieńca Podolskiego do obozu pracy w Kazachstanie i nigdy nie przestali tęsknić za ojczyzną. Bo tak wychowali mojego tatę. Kiedy więc pojawiła się szansa na wyjazd do Polski, nie wahałam się. * Zostawiła pani za sobą nieźle rozwijającą się karierę, pozycję zawodową. Tu trzeba było zacząć wszystko niemal od zera? - To prawda, kiedy przyjechałam do Polski, miałam już z wyróżnieniem ukończone studia medyczne w Kijowie, doktorat, specjalizację z kardiologii. Ale dopiero staż w USA, a później praca w Aninie uświadomiła mi, co to jest nowoczesna kardiologia. Przecież w Kijowie niewiele robi się koronarografii! * A nie lepiej było doskonalić się w innym kraju? - Wiem co pani ma na myśli, że wszyscy Polacy marzą o pracy na Zachodzie? Cóż, w moim wypadku nie tylko to się liczy. Ja kocham Polskę. Wiem, że tu jest moje miejsce. I nie chcę wyjeżdżać za chlebem dalej. fot. Marek Stankiewicz Gazeta Lekarska 2006-07/08 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska. Dla członków izb lekarskich bezpłatnie. |
Wstecz
W górę ekranu
Copyright (c) 2005
Korespondencja: redakcja@gazetalekarska.pl
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl
Data utworzenia: 2007-04-04