Partnerami serwisu są:



 

 Gazeta Lekarska  Przegląd numerów Gazety Lekarskiej  Rocznik 2006 Gazety Lekarskiej  Numer 2006-07/08  Lekarz na emigracji - kiedyś i teraz 

Szacuje się, że grupa od 20 do 25 tysięcy lekarzy polskiego pochodzenia pracuje poza granicami kraju.

Większość opuściła przed laty Polskę z powodów politycznych. Do dziś tęsknią za "starym krajem", czują się z nim mocno związani i odpowiedzialni za wydarzenia w swojej ojczyźnie. Współczesna emigracja ma inny wymiar. Młodzi, zdolni i wykształceni lekarze wyjeżdżają z Polski rozczarowani brakiem szans na godne życie. Dramatycznie niskie zarobki, stale nie doinwestowany system ochrony zdrowia, trudności ze zrobieniem wymarzonej specjalizacji sprawiają, że wielu lekarzy decyduje się wyjechać z kraju. O tym jak to zjawisko oceniają ich starsi koledzy, pracujący często od bardzo już wielu lat za granicą rozmawia Anna Augustowska:

* Od 33 lat mieszka pan i pracuje wraz z żoną Danutą (też lekarzem) w Niemczech. Kawał życia. Warto było?
Zbigniew Kostecki, prezes PTM w Niemczech: - Warto! Patrząc z perspektywy tych lat jestem przekonany, że moje "niemieckie życie" przyniosło więcej korzyści Polsce niż sytuacja, gdybym stąd nie wyjeżdżał.
W ogóle patrzę na zjawisko emigracji pozytywnie. To dzięki tym lekarzom, którzy wyjechali Polska mogła mieć kontakty ze światem nauki, z nowoczesnymi technologiami i metodami leczenia. To są sprawy nie do przecenienia. Najlepszym dowodem jest obecny VI Kongres Polonii.

* Namawiałby więc pan teraz lekarzy, aby pakowali walizki i wyruszali w świat?
- Trzeba zauważyć, że czasy bardzo się zmieniły. Polska jest członkiem Unii Europejskiej. Lekarz, który zamieszka na Zachodzie, w zasadzie nie czuje się oderwany od ojczyzny. Dzięki Internetowi, tanim lotom itd. w zasadzie jest ciągle u siebie. To bardzo ważne. W Niemczech pracuje teraz ok. 6 tysięcy polskich lekarzy. Są cenionymi fachowcami. Zapotrzebowanie na ich usługi rośnie, szczególnie ostatnio, kiedy niemieccy lekarze niezadowoleni ze swoich warunków pracy także decydują się na emigrację, m.in. do Australii, USA czy Norwegii. Ich miejsce mogą zajmować lekarze z Polski.

* Jakieś przesłanie dla tych osób?
- Warto podjąć takie wyzwanie. Niemcy, to kraj, w którym można w miarę dobrze zarabiając być dobrym lekarzem z pasją uprawiającym swój zawód. Trzeba jednak wiedzieć, że przez Niemcy przeszła ostatnio fala strajków lekarzy, największa po wojnie. Żądano podwyżek płac (niższych obecnie niż w innych państwach europejskich) oraz ograniczenia potwornej biurokracji. To nieprawda, że w każdym szpitalu czekają na polskich lekarzy. Miejsca pracy są, ale trzeba je znaleźć i akceptować! Szczególnie dużo miejsc jest w dawnej NRD w praktykach prywatnych ogólnych i internistycznych.

***

* Mówi pan, że mimo 16 lat życia na obczyźnie nigdy pan nie wyemigrował z Polski?
Marek Rudnicki - Stany Zjednoczone: - Bo to prawda. Ja nie wyemigrowałem z kraju, ja tylko pracuję za granicą. I ten pobyt się przedłuża, chociaż nie wykluczam, że wrócę. Mam zresztą taką próbę za sobą. Chciałem tu pracować, ale wkrótce dostałem bardzo interesującą ofertę z USA i wyjechałem.

* Skusiły pana dobre zarobki?
- Zdecydowanie nie. Powiem wręcz, że strona finansowa całego przedsięwzięcia niewiele różniła się wtedy od polskich realiów. Skusiła mnie szansa na szybki rozwój naukowy, a także praktyczne możliwości uprawiania nowoczesnej chirurgii. To dla mnie było i jest najważniejsze. Zawsze też podkreślam, że pracuję za granicą, ale nigdy nie wyemigrowałem z kraju.

* To ciekawe podejście do tego zagadnienia. Co pan mówi lekarzom, którzy też chcą wyjechać do pracy za granicę?
- Zalecam dobre przemyślenie tej decyzji. Szczególnie jeśli są to osoby młode, świeżo po studiach. Ostatnio jednemu z takich młodych lekarzy poradziłem, aby wrócił do Polski i tam skończył staż zawodowy i w ten sposób dał sobie jeszcze rok czasu na rozważenie wszystkich za i przeciw.

* Ale nie jest pan przeciwnikiem takich wyjazdów?
- Ja bym powiedział tak: warto doskonalić swój warsztat, korzystać z szansy, aby jak najwięcej się nauczyć od kolegów z Zachodu i wracać do kraju. Ale wiem, że współczesny świat stał się na tyle otwarty i dostępny dla Polaków, że wielu z nich, tak jak ja, decyduje się na pracę za granicą.

***
* Jest pani lekarką, która wyemigrowała z Ukrainy do Polski i tu postanowiła pracować. Dlaczego nie do Niemiec albo Anglii?
Jana Brizińska: - Odpowiem najprościej: bo czuję się Polką, bo moi dziadkowie w latach trzydziestych zostali wywiezieni z Kamieńca Podolskiego do obozu pracy w Kazachstanie i nigdy nie przestali tęsknić za ojczyzną. Bo tak wychowali mojego tatę. Kiedy więc pojawiła się szansa na wyjazd do Polski, nie wahałam się.

* Zostawiła pani za sobą nieźle rozwijającą się karierę, pozycję zawodową. Tu trzeba było zacząć wszystko niemal od zera?
- To prawda, kiedy przyjechałam do Polski, miałam już z wyróżnieniem ukończone studia medyczne w Kijowie, doktorat, specjalizację z kardiologii. Ale dopiero staż w USA, a później praca w Aninie uświadomiła mi, co to jest nowoczesna kardiologia. Przecież w Kijowie niewiele robi się koronarografii!

* A nie lepiej było doskonalić się w innym kraju?
- Wiem co pani ma na myśli, że wszyscy Polacy marzą o pracy na Zachodzie? Cóż, w moim wypadku nie tylko to się liczy. Ja kocham Polskę. Wiem, że tu jest moje miejsce. I nie chcę wyjeżdżać za chlebem dalej.

fot. Marek Stankiewicz

Gazeta Lekarska 2006-07/08 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2005  
Korespondencja: redakcja@gazetalekarska.pl  
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl  
Data utworzenia: 2007-04-04