
|

 |
Mity o wyjazdach weekendowych
Realia pracy w Wielkiej Brytanii (3)
|  |  |  |
 |
Wcześniejsze publikacje na temat warunków pracy polskich lekarzy w Wielkiej Brytanii zaowocowały różnorodnymi opiniami i wątpliwościami czytelników. Lekarze pytają o szanse na zatrudnienie w Wlk. Brytanii, chcą wskazówek, do jakiego stopnia przeorganizować swoje życie w Polsce wobec perspektywy długotrwałego zatrudnienia za granicą.
Przykładowo, mają wątpliwości, czy wyjeżdżając na roczny kontrakt rozsądnie jest liczyć na dożywotnią posadę i sprzedać mieszkanie w Polsce. Nawiasem mówiąc, moja odpowiedź na to pytanie jest zawsze negatywna.
Ponadto lekarze poszukują informacji o kosztach utrzymania za granicą, o szkołach dla dzieci, o dostępności usług bankowych dla Polaków: kredytów na zakup domu oraz samochodu.
Zdarza się, że jestem pytana o możliwości zatrudnienia dla współmałżonka, który posiada zawód nie związany z medycyną.
Wielu lekarzy przyznaje, że nie posługują się językiem angielskim, a chcieliby w przyszłości podjąć pracę za granicą. Zgłaszają się nie znani mi wcześniej lekarze "po przejściach", mający za sobą jedną lub więcej podróży do Wielkiej Brytanii i nieudaną rozmowę kwalifikacyjną. Przedstawiają swoją sytuację, oczekują wskazówek jak następnym razem lepiej przygotować się do interview, jak uniknąć niezręcznej sytuacji, kiedy to czują się zakwalifikowani do kolejnego etapu jedynie, by wyeksponować konkurenta.
Korespondujemy z chirurgiem, który swoje zmagania z NHS porównuje do okoliczności z paragrafu 22. Opisuje, jak brytyjska służba zdrowia wymaga sześciomiesięcznego doświadczenia pracy w NHS przed dopuszczeniem go do pożądanego chirurgicznego stanowiska, do którego objęcia posiada kwalifikacje. Jednak niemożliwe jest, w jego przypadku, zdobycie doświadczenia bez podjęcia pracy, której nie może uzyskać ze wspomnianych wcześniej powodów...
Tekst w "Gazecie Wyborczej" z 16 maja na temat lekarzy wyjeżdżających na weekendy do pracy w Wielkiej Brytanii wywołał zamieszanie wśród zainteresowanych. Niedopowiedzenia w tekście sprawiły, że rozbudziły się nadzieje lekarzy internistów na możliwość dodatkowego zarobku. W odpowiedzi na zapytania chcę wyjaśnić, że jak do tej pory wyjazdy weekendowe jako General Practitioner (GP) dostępne są jedynie dla lekarzy rodzinnych. Aby pracować weekendowo niezbędna jest rejestracja w General Medical Council jako GP oraz uzyskanie tzw. exempt from vocational training. W przypadku lekarzy z Polski pozwala na to wyłącznie dyplom ze specjalizacją lekarza rodzinnego. Niestety, liczy się papierek, a nie doświadczenie internisty w pracy na tym stanowisku.
W tym samym tekście czytamy także, że lekarze weekendowi mogą zarabiać ponad 3 tysiące funtów za wyjazd przy nieprzerwanym (sic!) dyżurze od piątku wieczór do niedzieli wieczór. W rzeczywistości żaden angielski ośrodek medyczny nie zgodziłby się na tak rozpisany non-stop dyżur. Nie podjąłby się także takiego zadania żaden ze znanych mi i pracujących już weekendowo lekarzy rodzinnych. Znając intensywność pracy wiedzą, że należy zachować stosowny umiar, nie tylko ze względu na limit przepracowanych godzin, ale również ze względu na bezpieczeństwo pacjentów.
Wyjeżdżający na dyżury weekendowe otrzymują bardzo wysokie wynagrodzenie i zależne od liczby godzin pracy. Przychodnie oferują między 20-25 godzin pracy, od piątku do niedzieli. Dyżury zaczynają się w piątek o godz.18.00 lub w sobotę o godz. 9.00 rano, w 5 godzinnych blokach, ostatni kończy się o godz. 23.00. Z takiej organizacji wynika, że lekarz zaczyna pracę rano lub po południu, w każdym przypadku po przespanej nocy.
Większość lekarzy weekendowych, znów wbrew opinii autora tekstu z dziennika, nie zamierza podjąć pracy za granicą na stałe. Choć możliwości takie otwierają się przed nimi ze względu na nabywane doświadczenie. Jednak zdecydowawszy się na zatrudnienie weekendowe deklarują zamiar pozostania w kraju. Motywują go kontynuacją edukacji dzieci, brakiem znajomości języka obcego u współmałżonka, potrzebą zapewnienia opieki w kraju starzejącym się rodzicom, wreszcie posiadaniem dóbr materialnych w postaci np. domu, z którymi nie chcieliby się rozstać. Wiele pań lekarek preferuje weekendową formę zatrudnienia, gdyż wychowując małe dzieci nie zdecydowałyby się na dłuższy wyjazd. Zapewniwszy sobie dodatkowy zarobek opierają się pokusie całkowitej emigracji.
Bywa, że pozostający w Polsce, ale dorabiający w weekendy za granicą lekarz spotyka się z nieprzychylnością kolegów z pracy czy sąsiadów, których uwadze nie umknie jego regularna absencja. Ale, jak powiedział jeden z weekendowych lekarzy, przez własnych pacjentów z podziwem postrzegani są jako "tak dobrzy, by leczyć nawet Anglików".
Katarzyna Shepherd
Autorka jest dyrektorem brytyjskiej firmy rekrutacyjnej Cherry Tree Medical Ltd. - http://www.cherrytreebase.com
Gazeta Lekarska 2006-06 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.
|