Partnerami serwisu są:



 
Czy ograniczyć prawo lekarzy do strajkowania?
Sonda czytelnicza

Nic nie wskazuje na to, by strajki w polskich szpitalach przekroczyły jakąś miarę. W Polsce w ogóle strajki nie są niebezpieczne. Jest ich mało i są nieszkodliwe. Ale są ze swej natury narzędziem, które niesie pewne dolegliwości i uciążliwości, nie tylko tym, wobec których są wymierzone. Musi się z nimi liczyć i rząd, i współobywatele. Każdy strajkujący, także lekarz, musi chronić życie i zdrowie, a także mienie. Jeśli strajk jest dobrze zorganizowany, to nie zagraża życiu ludzi. W Polsce prawo do strajku jest poddane ustawowej reglamentacji i nie ma powodu, by to prawo ograniczać.

prof. Zbigniew Hołda
prawnik, Helsińska Fundacja Praw Człowieka

Znam bardzo dużo lekarzy i mam wśród nich oddanych przyjaciół, mogę więc powiedzieć, że znam ich sytuację. Dlatego z całą pewnością stwierdzam jedno: lekarze zarabiają skandalicznie mało i ich postulaty protestacyjne są jak najbardziej słuszne! To bezdyskusyjne! Podpisuję się pod nimi obiema rękami! Jednak lekarz to nie jest zwykły zawód, taki jak ludzi, co kopią rowy, wydobywają węgiel czy są stoczniowcami. Wkraczamy tu w sferę moralności, w indywidualne decyzje każdego ze strajkujących lekarzy. Ja nie potrafię tego rozstrzygnąć. Co gorsza nigdzie na świecie nie wymyślono wystarczająco dobrego systemu publicznej służby zdrowia. Lekarze są niezadowoleni i w Ameryce, i w Niemczech.

Krzysztof Cugowski
senator RP, jeden z najwybitniejszych wokalistów w historii polskiego rocka

Nie wolno ograniczać prawa do strajku, bo to jest wbrew demokracji. Niestety, większość moich kolegów lekarzy wierzy w magię centrali i administracyjny cud w zawodzie lekarza. Co więcej uważają, że najlepsza jest "urawniłowka", czyli wszystkim po tyle samo. Ale mam wątpliwość, czy lekarz może z argumentu strajkowego czynić główny oręż walki. Moim zdaniem lekarz nie powinien strajkować, lecz ograniczyć się do demonstrowania swoich żądań bez odchodzenia od chorego i jego problemów.

prof. Marian Zembala
kardiochirurg, Zabrze

Te zmiany to nie ograniczenie prawa lekarzy do strajku, ale wprowadzanie stanu wyjątkowego. Nie określają one na jakiej zasadzie resort mógłby wymagać od lekarzy przerwania protestów oraz czy dotyczą osób, czy placówek służby zdrowia. W tym ostatnim przypadku do świadczenia usług można by zmusić nawet te instytucje, które nigdy nie miały podpisanych kontraktów z NFZ. Rząd nic nie mówi także o wynagrodzeniach lekarzy, a to oznacza, że ich praca ma być obowiązkowa i kontrybucyjna. Przymierza się także do powiększenia, w trakcie prac nad nowym kodeksem pracy, listy zawodów, których wykonywanie uniemożliwia przeprowadzanie strajku. To niefortunna prowokacja, która nie usprawni polskiego lecznictwa i, mam nadzieję, nigdy nie wejdzie w życie.

Konstanty Radziwiłł
prezes Naczelnej Rady Lekarskiej

Sposób, w jaki próbuje się ograniczyć uprawnienia służb medycznych do protestu, narusza konstytucyjne prawo pracowników do strajku. To klauzula, którą będzie można wykorzystywać do różnych celów. Istotą każdego strajku jest przecież zaprzestanie świadczenia usług. Nie wiem czy w ogóle trzeba definiować restrykcje w stosowaniu protestów przez lekarzy w stanie wyższej konieczności (katastrofy, klęski żywiołowej). Coś tu nie gra. Ale od niewinnych żartów do rzeczywistości jest czasami zadziwiająco blisko.

Maryla Sitkowska-Schneider
stewardesa


not. aa, ms

Gazeta Lekarska 2006-06 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2005  
Korespondencja: redakcja@gazetalekarska.pl  
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl  
Data utworzenia: 2006-06-13