
|

Gazeta Lekarska Przegląd numerów Gazety Lekarskiej Rocznik 2006 Gazety Lekarskiej Numer 2006-01 Żeby tylko ktoś miał gorzej
"Aby zwiększyć płace, nie wolno w nieskończoność zwiększać ilości usług medycznych. Wzrost środków w NFZ i Ministerstwie ma iść na lepsze kontrakty i ich większą wartość. Tędy prowadzi droga do wzrostu wynagrodzeń. Innych źródeł nie ma" - przekonywał Człowiek Roku 2005 w ochronie zdrowia, minister Zbigniew Religa na spotkaniu z Naczelną Radą Lekarską. Tymczasem jeden z naszych czytelników z Wybrzeża, specjalista z czterema "dwójkami" i doktoratem, który od października ub. r. pracuje na kontrakcie w poradni alergologicznej skarży się, że pracodawca chce zmniejszyć jego wynagrodzenie z 50% na 30% z wypracowanych punktów, bo... to pracodawca, a nie on zakupił za całe 1400 zł zestaw testów punktowych. Poradnia ma ważny kontrakt z NFZ. Ciekawe w ilu jeszcze szpitalach dyrektorzy błysnęli podobnym refleksem i talentem organizatorskim. Czy lekarze kontraktowi będą teraz musieli zaopatrzyć swoje gabinety w sprzęt i materiały jednorazowe? Tylko patrzeć jak chirurgom każą przychodzić do pracy ze skalpelami i kocherami, a anestezjologom z butlą tlenową na grzbiecie.
Dylematów etycznych przybywa wprost proporcjonalnie do absurdów w ochronie zdrowia. Jak to więc jest z tym limitowaniem świadczeń zdrowotnych? Chorzy chcą wierzyć, że za ich "ciężkie pieniądze" można uzyskać "wszystko, co jest im potrzebne". Co więcej są przekonani, że ograniczenia wynikają najczęściej ze złej woli lekarza. Lekarze lecząc konkretnego chorego nie mogą przyjmować równocześnie roli płatnika. Ale też nie mogą ignorować istnienia ograniczeń na poziomie systemu - rozważa na naszych łamach Romuald Krajewski. Powinni więc postarać się, by ograniczenia wynikały z uzasadnionego, sprawiedliwego i jawnego podziału dostępnych środków, nie zaś z przypadkowych decyzji lub z braku decyzji. Z kolei - zdaniem już nie tylko Krajewskiego - płatnik nie może udawać, że problem ograniczeń rozwiązuje zobowiązanie lekarza do zapewnienia swojemu choremu najlepszego możliwego leczenia.
Wyzysk lekarzy nie jest tylko polską specjalnością. "Im więcej pracujemy, tym mniej zarabiamy - tak dalej być nie może" - irytuje się prof. Jörg-Dietrich Hoppe, prezes Niemieckiej Federalnej Izby Lekarskiej. I mówi to przedstawiciel środowiska, które jeszcze niedawno uchodziło za krezusów w białych kitlach, poruszających się nowiutkimi porsche i beemkami. "Jak długo lekarze będą bronić się przed utratą swoich dochodów i zawieszeniem prawa pracy, tak długo mogą liczyć na poparcie całego środowiska lekarskiego" - zapewnia Hoppe. Zdaniem profesora lekarze chcą jedynie wyrównać straty, jakie w ostatnich latach zafundowali im politycy. My chcemy nie o 30% więcej, lecz 30%, aby dojść do tego, co mieliśmy wcześniej - wyjaśnia. Lekarska brać za zachodnią granicą to monolit. 98,7% poparło strajk. I nie ma żebraniny o jakieś ochłapy. A u nas? Jest walka nie o to, żebym ja miał lepiej, tylko żeby ktoś miał gorzej. Samorząd lekarski nie może się doprosić, aby jego członkowie własnoręcznym podpisem poparli oczywiste potrzeby środowiska w zakresie finansowania doskonalenia zawodowego. Kolejna odsłona protestu lekarzy niemieckich już w lutym. Więcej w artykule "Półbogowie na barykadach". Zapraszam do lektury!
Marek Stankiewicz
naczelny@gazetalekarska.pl
Gazeta Lekarska 2006-01 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.
|