
|

Gazeta Lekarska Przegląd numerów Gazety Lekarskiej Rocznik 2005 Gazety Lekarskiej Numer 2005-09 Okiem Prezesa
Niedawno przeczytałem, że Polska ze swoją tradycyjnie niską frekwencją wyborczą zajmuje 217 (na 247) miejsce na świecie (tytuł doniesienia "Między Ghaną a Czadem"). Autor stwierdzał dalej, że najbardziej zaniżają nasz wynik bezrobotni, robotnicy niewykwalifikowani, gospodynie domowe oraz pracownicy fizyczno-umysłowi. Nawet najlepszy nasz wynik z 4 czerwca 1989 r. był niższy od średniej dla krajów Europy zachodniej. Bez względu na różne powody nieuczestniczenia w życiu publicznym jest to, moim zdaniem, bardzo poważny problem dla Polski. Opinia o tzw. klasie politycznej jest bardzo zła, a potępienie w czambuł wszystkich, którzy decydują się na udział w życiu publicznym, jest groźne dla bytu państwowego. Prowadzi wprost do myślenia: "ja i oni", oraz braku identyfikacji z państwem. Ile jest w tym winy samych polityków, na ile jest to zasługa mediów przekonujących nas o ich powszechnej nieuczciwości, czy też może sytuacja ta jest spadkiem po latach komunizmu, który skutecznie odzwyczajał od autentycznego zaangażowania w sprawy publiczne? Fakt, że zjawisko to wymaga jakiejś refleksji ogólnonarodowej i podjęcia kroków odwracających jego niekorzystne skutki.
Dlaczego piszę o takich sprawach w moim, "lekarskim", felietonie? Po pierwsze dlatego, że martwię się tym jako Polak od dawna zaangażowany w naprawianie otaczającej rzeczywistości. Po drugie, że najwyraźniej zobojętnienie na sprawy publiczne, w tym także nasze, lekarskie, nie ominęło także środowiska lekarzy i lekarzy dentystów. Bardzo niska frekwencja w wyborach do izb lekarskich, często zacięta walka tych, którzy chcą działać w samorządzie lekarskim o quorum nie mogą być składane tylko na kark dotychczasowych działaczy, bo przecież izby lekarskie to my wszyscy i będą one takie jak my wszyscy. Z wielkim trudem, powtarzając wiele zebrań wyborczych zbierzemy pewnie pełny (a może prawie pełny) skład delegatów na okręgowe zjazdy lekarzy, które następnie wybiorą nasze, izbowe, władze. Wielu z tych, którzy nie pofatygowali się na wybory będzie w różnych miejscach grzmieć o ich nieskuteczności, a może (jak często zdarzało się w przeszłości) pytać retorycznie - co izby w ogóle dla nas robią?
Bezpośrednią przyczyną tej gorzkiej refleksji, którą się z Państwem dzielę, jest przebieg akcji zbierania podpisów pod obywatelskim projektem ustawy o zasadach finansowania doskonalenia zawodowego lekarzy i lekarzy dentystów. Ustawa mająca zagwarantować lekarzom i lekarzom dentystom specjalizowanie się w trybie rezydenckim, urlopy szkoleniowe na doskonalenie zawodowe oraz odliczanie kosztów kształcenia od podstawy opodatkowania jest oczywiście korzystna dla wszystkich członków samorządu. I tych młodych stojących u progu kariery zawodowej. I tych, którzy są w pełni życia zawodowego, a także wielu takich, którzy starzeją się już, ale ich dzieci stawiają pierwsze kroki w medycynie. Przy blisko 160-tysięcznej rzeszy lekarskiej zebranie niezbędnych 100 tysięcy podpisów powinno być dziecinnie proste. I co? Ano po trzech miesiącach (termin złożenia podpisów w sejmie mija 13 września) mamy około 25 tysięcy podpisów. Już nawet nie chce mi się dyskutować z "sabotażystami" szukającymi przysłowiowej dziury w całym w tekście naszego projektu. Najbardziej martwi mnie jednak obojętność ogromnej liczby Koleżanek i Kolegów, którzy oczekując aktywności samorządu lekarskiego nie byli w stanie przesłać na adres Naczelnej Izby Lekarskiej choćby swojego podpisu! Jak w tej sytuacji można liczyć na skuteczny lobbing naszych przedstawicieli w zabieganiu o korzystniejsze rozwiązania organizacyjno-finansowe dla środowiska lekarskiego?
Po tej smutnej refleksji życzę wszystkim nowo wybranym delegatom na okręgowe zjazdy lekarzy, aby kierując działalnością izb lekarskich w rozpoczynającej się V kadencji mogli bardziej liczyć na szerokie i odczuwalne poparcie "zwykłych" członków samorządu. Nie łudźmy się jednak: zależy to od obu stron - muszą oni wsłuchiwać się w problemy nurtujące środowisko lekarskie, ale to środowisko powinno konsekwentnie wspierać ich w podejmowanych działaniach.
Konstanty Radziwiłł
Gazeta Lekarska 2005-09 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.
|