Partnerami serwisu są:



 

 Gazeta Lekarska  Przegląd numerów Gazety Lekarskiej  Rocznik 2005 Gazety Lekarskiej  Numer 2005-09  Dramat rzetelności 

Okazuje się, że sondażowi Polacy lubią polityków sympatycznych i porządnych. Kto jest chodzącą arogancją, zamiast mówić poszczekuje, sprawia wrażenie jakby miał nas wszystkich gdzieś - traci punkty z dnia na dzień. Temu, kto jest uczciwy, ale ma naturę mruka, też nie przybywa. Kto rozkleja swoje ufne oblicze na każdym rogu ulicy, słupek poparcia wolniutko, ale systematycznie rośnie. Co ja o tym sądzę? Sza! Każda z moich myśli ścigana jest przez prawo karne jako obraza, a wiązanka słów upleciona z tych myśli uważana za obelgę. Ubolewam tylko, że to polityczne przedstawienie będzie trwało, trwało i trwało.

A szkoda, bo na przykład aż 91% lekarzy niemieckich swoje preferencje wyborcze uzależnia od aspektów związanych z polityką zdrowotną w programach partyjnych. Tyle tylko, że programy te ze szczegółami wyjaśniają kwestie, które przekładają się na sukces albo niepowodzenie zwykłych ludzi. U nas jakby zdrowie w polityce nie istniało. Wielu praktykom lekarskim w Brandenburgii grozi utrata 20% dotychczasowych honorariów lekarskich. Jeżeli ta sytuacja szybko się nie zmieni, pacjenci muszą się nastawić na wydłużenie kolejek i ograniczenie wizyt domowych - ostrzega dr Hans-Joachim Helming, szef Zjednoczenia Lekarzy Kas Chorych w Brandenburgii. Zdaniem szefa niemieckiej izby lekarskiej dr. Jörg-Dietricha Hoppego, zagrażające szpitalom niedoinwestowanie leczenia może być wkrótce źródłem kłopotów lekarzy w prywatnych praktykach. Uposażenia niemieckich lekarzy są nędzne i podłe - komentuje wpływowy "Die Süddeutsche Zeitung". Tam też za chwilę odbędą się wybory. I co ciekawe, żaden tzw. moralny oberautorytet nie zielenieje ze złości, że lekarze mają czelność dopominać się o swoje prawa. Nikt nie woła z czołówek gazet: Lekarzu, pokaż, co masz w garażu! A u niemieckich kolegów naprawdę jest co obejrzeć.

Spór ministra zdrowia z NFZ nie słabnie. I nie powinno nas w zasadzie obchodzić, że panowie ze sobą walczą. Zresztą, po co komu minister, który nic nie może? Przed wyborami minister zdrowia usiłuje zrobić ludziom wodę z mózgu, i to kosztem Jerzego Millera, o którym sam nie tak dawno wyrażał się z uznaniem. Jak można żądać wykorzystania rezerw przed upływem czasu, na jaki te rezerwy są przeznaczone? To jest klasyczna mentalność, że jak da się na czymś zyskać jeden procent poparcia, to można wszystko rozdać i zadłużyć. Niezadowolonym ze służby zdrowia trzeba wyjaśniać, że w ubogiej Polsce służba zdrowia działa na poziomie merytorycznie porównywalnym z krajami zachodnimi. Lepiej będzie wtedy, kiedy dochód narodowy wzrośnie kilkakrotnie, o połowę zmaleje ilość wypłacanych rent, powiatowe bastiony przestaną protestować przeciw przekształceniom własnościowym szpitali, wszyscy obywatele wykupią dodatkowo polisę zdrowotną, a w systemie zamiast jednego NFZ pojawią się prywatne alternatywy. Być może dopiero wtedy zwrócą się ku sobie dwa światy polskiej służby zdrowia: nowoczesny, odnoszący sukcesy systematycznie, choć zbyt powoli, bo dyskryminowany świat prywatny i drugi - faworyzowany przez partyjnych kacyków, skostniały, przeżarty korupcją i przerostem zatrudnienia świat większości szpitali publicznych.

Marek Stankiewicz
naczelny@gazetalekarska.pl

Gazeta Lekarska 2005-09 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2005  
Korespondencja: redakcja@gazetalekarska.pl  
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl  
Data utworzenia: 2007-04-04