|
Gazeta Lekarska Przegląd numerów Gazety Lekarskiej Rocznik 2005 Gazety Lekarskiej Numer 2005-07/08 Cicha rewolucja
Już w listopadzie pracownicy mogą sobie uświadomić, że to, co im się słusznie należy, będą zmuszeni spłacić własną pracą Większość z nas przeczuwa nieuchronność nadchodzących zmian w systemie ochrony zdrowia. Jednocześnie narasta tęsknota lekarzy za wizją lepszego świata.
Dla jednych dowodem na to jest rosnąca emigracja nie z wolnego wyboru, ale z przymusu ekonomicznego i poczucia frustracji z - cytując ks. Józefa Tischnera - "doduszania się własną beznadziejnością". Dla nas dowodem nieuchronności zmian i zarazem nadzieją na ich pozytywne skutki już w najbliższych dwóch latach jest nic innego, jak ustawa o pomocy publicznej i restrukturyzacji publicznych zakładów opieki zdrowotnej, która obowiązuje od 21 maja br. Zorientowany w temacie Czytelnik może się zdziwić. Jak to możliwe, by ustawa tak powszechnie krytykowana, będąca przykładem zgniłego kompromisu elit politycznych mogła być początkiem głębokiej reformy sektora ochrony zdrowia. Naszym zdaniem właśnie tak będzie. Co więcej jesteśmy pewni, że "cicha rewolucja", która rozpoczęła się 21 maja 2005 r. nie jest przypadkowa. To celowe działanie skierowane na przełamanie kryzysu i zaklętego kręgu niemożności w obszarze opieki zdrowotnej. Trzeba mieć honor Na podstawie ustawy można sformułować następujący scenariusz zdarzeń. We wrześniu 2005 r. rozpocznie się fala zwolnień dyrektorów zadłużonych zakładów. Pretekstów do zwolnienia będzie kilka. Najprostszy to niedotrzymanie trzymiesięcznego terminu złożenia wniosku o wszczęcie postępowania restrukturyzacyjnego. Tłumaczenie, że opóźnienie jest wynikiem konieczności dołączenia do wniosku kilkunastu dokumentów (zob. art. 21 ust. 2 pkt. od 1 do 14), a także sezonu urlopowego będzie rzecz jasna nie do zaakceptowania. Drugi, bardziej wysublimowany pretekst do zwolnienia, to ocena treści projektu programu restrukturyzacyjnego. Okaże się, że podmiot, który zakład utworzył, nie może pozytywnie zaopiniować projektu programu. Dlaczego? Bo dyrektor zadłużonego zakładu nie może dobrze opisać przyczyn wystąpienia trudnej sytuacji ekonomicznej zakładu bez wskazania własnej winy i przyznania się do zaniedbań. Nie jest więc możliwe, aby całe odium zła dyrektorzy mogli przerzucić na NFZ, załogę i organ założycielski. Nie bardzo też mogą posługiwać się argumentem braku właściwego nadzoru właścicielskiego i niekompetencji członków rady społecznej, którzy, jak wiadomo, sporadycznie są dobierani według kryteriów merytorycznych (np. kwalifikacji zawodowych, wiedzy z zakresu zarządzania i finansów sektora publicznego). Słowem, trzeba mieć honor i najlepiej samemu odejść ze stanowiska. Liczą się konkrety Pretekstem do odwołania może być także fakt rezygnacji ze złożenia wniosku. Brak wiary w pomoc państwa nie będzie zapewne przyjęty ze zrozumieniem przez organy założycielskie i oczekującą na pieniądze załogę. Zdecydowanie gorsza sytuacja czeka dyrektorów składających wnioski, w których wskazane zostaną jako źródła finansowania restrukturyzacji obligacje własne lub poręczenia Banku Gospodarstwa Krajowego. Wtedy, zgodnie z art. 23 ust.3, pozytywną opinię muszą wydać bankierzy. Ci, jak znamy życie, w trosce o własne posady nie będą skorzy do tolerowania koncertu pobożnych życzeń. Dla nich liczą się tylko konkrety, czyli tzw. twarde dane. Przy istniejących relacjach kontraktowych z NFZ i zakorzenioną w ochronie zdrowia tradycją "życia na niby" o konkrety będzie niezwykle trudno. Nadchodzący październik zapowiada się jako miesiąc rozczarowań. Okaże się bowiem, że większość aspirujących do pomocy publicznej zakładów nie może skutecznie ustanowić zabezpieczeń na rzecz Skarbu Państwa niezbędnych na wypadek roszczeń wynikających z niewypełnienia warunków umowy o pożyczkę. Program restrukturyzacji się załamie, ugody nie będą podpisane lub zostaną wypowiedziane. Można więc, zgodnie z art. 35, zabezpieczyć pożyczkę wekslem in blanco. Ciekawe tylko, kto go podpisze. Albo postarać się o zabezpieczenie udzielone przez inny podmiot. Jaki, to już kwestia wyobraźni. W listopadzie br. w świadomości pracowników zadłużonych zakładów zacznie dojrzewać myśl, że po raz kolejny zostali oszukani. Przyjmując założenie, że nielicznym dyrektorom uda się uzyskać po trzech miesiącach wytężonej pracy i miesiącu oczekiwania upragnione "postanowienie o wszczęciu postępowania restrukturyzacyjnego" (zob. art. 25 ust.1), właśnie w okolicach listopada rozpoczną się podchody zmierzające do zawarcia ugody w zakresie indywidualnych roszczeń pracowników z tytułu tzw. ustawy 203. Tylko naiwni mogą oczekiwać, że chwila podpisywania ugody przepełniona będzie klimatem życzliwości. Trudno się zresztą temu dziwić, skoro autorzy ustawy restrukturyzację zadłużenia wobec pracowników rozumieją jako rozłożenie zobowiązań na raty i/lub odstąpienie od naliczania odsetek od zobowiązań przeterminowanych. Pracownicy uświadomią sobie ponadto, że to co im się słusznie należy będą zmuszeni spłacić własną pracą. Zapewne cięższą, bo w zrestrukturyzowanej organizacyjnie firmie, w której produktywność i efektywność urosną do rangi kultu (zob. art. 22 ust.1 pkt 3 i 4). Czy lekarze podziękują "wybawicielom"? Trzeba przyznać, że ustawodawcy i tym razem nie zabrakło tupetu. Co więcej nasi politycy w analizowanej ustawie dowiedli dobitnie, że zalecenie filozoficzne Platona, aby "być cieniem społeczeństw - wyrazicielem i realizatorem jego nadziei" jest dla nich jedynie frazesem. Przypomnijmy, że w 1994 r. Sejm przyznał pracownikom pracującym w publicznym sektorze ochrony zdrowia prawo do podwyżek nie gwarantując środków na ich wypłaty. To tak jakby dać podwyżkę policjantom i kazać komendantowi posterunku "wykombinować" na to środki. Podjęta wtedy decyzja wywołała obecny kryzys. Teraz, aby go zażegnać, Sejm (fakt, w innym składzie, ale przecież istnieje ciągłość władzy) proponuje pożyczkę z budżetu oprocentowaną w skali 3% rocznie. Cisną się na usta mocne słowa. Żyjemy w kraju, gdzie "depozyt wartości niezrelatywizowanych" jest pusty. Nam się wydaje, że lekarze i pozostały personel medyczny wreszcie przejrzą na oczy i "wybawicielom" podziękują. Może się to jeszcze zdarzyć przed gwiazdką 2005 r. Na pocieszenie to już będzie po wyborach i nowy parlament zapewne ochoczo przystąpi do generalnej reformy ochrony zdrowia. Nie będzie miał zresztą innego wyjścia. Czas na profesjonalistów z ludzką twarzą Już na początku 2006 r. z inicjatywy oddolnej (np. samorządu lekarskiego, pielęgniarskiego i aptekarskiego) powstanie interdyscyplinarny zespół, którego zadaniem będzie wypracowanie wizji sektora ochrony zdrowia. Do tej pracy zostaną zaproszeni ludzie, którzy mają głęboką wiedzę teoretyczną, poważny dorobek praktyczny i przede wszystkim autorytet osobisty. Mottem doboru składu autorskiego będą słowa "Amatorom dziękujemy". Wielu amatorów wciąż próbuje wpływać na losy pracowników ochrony zdrowia i całego społeczeństwa. Nadchodzi właściwy czas, aby z tym skończyć raz na zawsze. Uznajmy więc, że XXI w. należeć będzie do profesjonalistów z ludzką twarzą, których tak pięknie charakteryzuje Emerson definiując człowieka sukcesu - "Śmiejący się często i dużo; mający uznanie dla inteligentnych ludzi i serce dla dzieci; szanujący uczciwą krytykę i odgradzający się od fałszywych przyjaciół; kochający piękno; szukający tego co najlepsze u innych; uznający, że świat jest lepszy, jeśli jest zdrowe dziecko, ścieżka w ogrodzie, czy zwolnione od trosk warunki społeczne; wiedzący, że nawet mając jedno życie łatwiej się oddycha, bo... jednak się żyje..." Najprawdopodobniej w toku prac nad wizją ochrony zdrowia w Polsce do 2025 r. (krótsza perspektywa nie ma sensu) zespół autorski poruszać się będzie w kręgu utopii. Choć jest ona na ogół przez większość lekceważona, pełni bardzo ważną rolę. Należy wiedzieć, że punktem wyjścia do formułowania wizji jest utopia rozumiana nie pejoratywnie, ale utopia rozumiana jako nadzieja. Brak nadziei jest nieszczęściem naszego środowiska. Prace nad reformą ochrony zdrowia zostaną przyspieszone w połowie 2006 r. Wtedy nastąpi najpoważniejsza próba sił pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami częściowej prywatyzacji sektora ochrony zdrowia. Swego rodzaju katalizatorem będą wierzyciele cywilnoprawni, którzy wyrażą zainteresowanie nabyciem obligacji zadłużonych zakładów (oczywiście tylko tych starannie wybranych, dysponujących atrakcyjnymi aktywami). Trzymając się terminów ustawowych emisja obligacji może nastąpić w terminie do 12 miesięcy od dnia wydania decyzji o warunkach restrukturyzacji (zob. art. 37 ust.1), a te powinny być sformułowane w terminie do 4 miesięcy od dnia wydania postanowienia o wszczęciu postępowania restrukturyzacyjnego (zob. art. 27 ust.1). Ponieważ oprocentowanie obligacji nie będzie wysokie, bo rentowność działalności zakładów opieki zdrowotnej będzie nadal niska, nabywcy obligacji będą żądali dodatkowych przywilejów. Na przykład prawa do zamiany obligacji na akcje skomercjalizowanych zakładów opieki zdrowotnej. Presja na komercjalizację i prywatyzację sektora ochrony zdrowia będzie coraz silniejsza i na nic się zdadzą w tym względzie opory pracowników, którzy - nie ukrywajmy - swoją wiedzę o spółkach czerpią z prasy bulwarowej lub od osób funkcjonujących w życiu codziennym jak ponton, tj. zgodnie z zasadą nadąć się i pływać. W rozpatrywanym okresie będzie można zauważyć drugą falę "czystek personalnych" na najwyższym poziomie managementu w ochronie zdrowia. Do łask powrócą jednoślady, w tym również taczki. * Kreśląc ten scenariusz zdarzeń głęboko wierzymy, iż w 2006 r. zostanie wypracowany model nowoczesnego systemu ochrony zdrowia, w którym istotną rolę będą miały zakłady opieki zdrowotnej o zróżnicowanym statusie formalnoprawnym, konkurujące ze sobą na rynku, a nie w warunkach monopsonu. Mamy nadzieję, że model ten wejdzie w życie od stycznia 2007 r. Pamiętajmy, że przyszłości się nie wymyśla. Przyszłość się tworzy. My zrobiliśmy w tym względzie pierwszy malutki kroczek. Czekamy na naśladowców, malkontentom dziękujemy. Andrzej Ludwicki, Ryszard Majkowski Andrzej Ludwicki - doradca gospodarczy, wicedyrektor Ośrodka Wspomagania Restrukturyzacji przy OIL w Warszawie. Ryszard Majkowski - lekarz stomatolog, sekretarz ORL w Warszawie, działacz społeczny i przedsiębiorca. Gazeta Lekarska 2005-07/08 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska. Dla członków izb lekarskich bezpłatnie. |
Wstecz
W górę ekranu
Copyright (c) 2005
Korespondencja: redakcja@gazetalekarska.pl
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl
Data utworzenia: 2007-04-04