Partnerami serwisu są:



 

 Gazeta Lekarska  Przegląd numerów Gazety Lekarskiej  Rocznik 2005 Gazety Lekarskiej  Numer 2005-06  Czym się różni majster? 

Czy to możliwe, aby uczeń zarabiał więcej od swojego mistrza?

Może w innych branżach nie, ale w medycznej - jak najbardziej. Bo w polskim systemie zdrowotnym możliwe jest każde wynaturzenie. Także i takie.

Miesięczne wynagrodzenie początkującego lekarza po stażu podyplomowym, specjalizującego się w ramach rezydentury, wynosi czasem więcej niż wynagrodzenie jego kierownika specjalizacji z drugim stopniem i kilkunasto- lub kilkudziesięcioletnim stażem pracy zawodowej. Albo jest tylko minimalnie niższe.

Wskazanie urzędowe
Na mocy § 32 ust. 4 rozporządzenia ministra zdrowia z 6 sierpnia 2001 r. w sprawie specjalizacji lekarzy i lekarzy stomatologów (Dz. U. nr 83/01, poz. 905) stawka rezydencka (brutto i bez dyżurów) wynosi 70 proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw (bez wypłat nagród z zysku za rok poprzedni). Podlega zatem corocznej rewaloryzacji, w przeciwieństwie do płac pozostałych lekarzy. Za etaty rezydenckie płaci Ministerstwo Zdrowia. Obecnie, od 1 stycznia 2005 r., jest to kwota 1637 zł. Z tego można wywnioskować, że co najmniej tyle - według rządu - powinien zarabiać lekarz.
Jest to decyzja w pełni świadoma i chwalebna. Kilka lat temu, gdy ustalano wysokość wynagrodzenia rezydenta, byłem świadkiem dyskusji na ten temat prowadzonej w Ministerstwie Zdrowia. Celem wyznaczenia 70-procentowego (a nie niższego) odniesienia tej kwoty do przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw było właśnie wysłanie publicznym placówkom opieki zdrowotnej wyraźnego i jednoznacznego sygnału, że zarobki znajdującego się na najniższym szczeblu hierarchii służbowej lekarza rezydenta należy traktować jako punkt odniesienia przy ustalaniu zakładowych tabel płac w stosunku do pozostałych lekarzy. A stawki asystenta i starszego asystenta powinny wynosić odpowiednio więcej niż stawka rezydencka określona w cytowanym rozporządzeniu.
W ten sposób - z pełną premedytacją - Ministerstwo Zdrowia wyznaczyło minimalny poziom zarobków lekarzy. Zabrakło jednak ciągu dalszego, czyli wydania w tym zakresie przepisów, które zobowiązywałyby samodzielne zakłady publiczne do respektowania tego minimum. W tej sytuacji, lekarzom, których wynagrodzenie nie mieści się w tej kwocie, lub jest do niej zaledwie zbliżone, pozostaje tylko zawstydzanie dyrekcji swojej placówki, że płaci im mniej albo tyle samo, ile zarabiają rezydenci (lub też niewiele więcej), albo też - za radą OZZL - wystąpienie na drogę sądową.

Żenujące różnice
Nie można dłużej tolerować takiej sytuacji, jaka ma miejsce np. w województwie podlaskim. Według zestawienia sporządzonego przez Okręgową Izbę Lekarską w Białymstoku w marcu br. miesięczne pobory asystenta w białostockim Szpitalu Miejskim (brutto, bez wliczania dyżurów) wynoszą 1370 zł (o 267 zł mniej niż zarabia rezydent!), starszego asystenta, czyli specjalisty z drugim stopniem - 1422 zł (o 215 zł mniej od rezydenta!), a zastępcy ordynatora - zaledwie... 1985 zł, a więc tylko o 348 zł więcej.
W Szpitalu Powiatowym w Kolnie asystent zarabia brutto zaledwie 1455 zł (co stanowi netto 918 zł!), w Łapach 1514 zł, w Dąbrowie Białostockiej 1570 zł, w Grajewie 1588 zł, w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Białymstoku 1567 zł, a więc daleko im do poziomu rezydenta. To tylko najbardziej drastyczne przykłady.
Przeciętne wynagrodzenie starszych asystentów na Podlasiu jest co prawda wyższe niż rezydentów, ale różnica jest wprost żenująca. Zarobki starszego asystenta w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Łomży przekraczają jedynie o 172 zł stawkę rezydencką, w WSzZ w Suwałkach - o 196 zł, w WSzZ w Białymstoku - o 260 zł, w Szpitalu Powiatowym w Kolnie - o 118 zł, w Łapach - o 146 zł, w Wysokiem Mazowieckiem - o 281 zł, a w Siemiatyczach - o 306 zł.
Ponieważ są to dane średnie (bowiem w grupie starszych asystentów znajdują się zarówno specjaliści zarabiający więcej od rezydentów, jak i mniej), już teraz dochodzi do absurdalnych sytuacji, kiedy kierownik specjalizacji jest wynagradzany niżej niż jego specjalizant rezydent. Za rok-dwa, wskutek corocznej rewaloryzacji, pobory rezydenckie zrównają się ze średnimi stawkami specjalistów z drugim stopniem, a potem tylko patrzeć, jak je przewyższą.

Do sądu o korektę
Tabele płac zakładów opieki zdrowotnej nie zachowują żadnych przyzwoitych proporcji, które by uwzględniały wykształcenie, staż pracy, doświadczenie zawodowe, czy przydatność lekarza w danej placówce. Czy przez to wymienione wyżej wartości są właściwie promowane? Czy jest to skuteczna metoda na zniechęcenie specjalistów do ucieczki za granicę? Wreszcie, czy jest to jakakolwiek motywacja do bardziej wydajnej pracy?
Kilkudziesięcio- lub kilkusetzłotowe różnice są wręcz symboliczne. A już płacenie lekarzom poniżej zarobków rezydenta to prawdziwy skandal. Dlatego OZZL opracował wzór pozwu w sprawie uzyskania odszkodowania za zaniżenie płacy i - tym samym - ustalenia właściwej wysokości wynagrodzenia, które - biorąc za punkt wyjścia płacę rezydencką - powinno wynosić w przypadku lekarza bez specjalizacji co najmniej 1637 zł, w przypadku lekarza z pierwszym stopniem - 2300 zł, a w przypadku lekarza z drugim stopniem - 3000 zł brutto. Pomijając dyżury.
Roszczenie oparte jest przede wszystkim o art. 78 par. 1 Kodeksu pracy: "Wynagrodzenie za pracę powinno być tak ustalone, aby odpowiadało w szczególności rodzajowi wykonywanej pracy i kwalifikacjom wymaganym przy jej wykonywaniu, a także uwzględniało ilość i jakość świadczonej pracy", oraz o art. 112, 113 i 183a, mówiące o zasadzie równego traktowania pracowników i o zakazie dyskryminacji. Z pozwem mogą wystąpić wszyscy ci lekarze, którzy zarabiają mniej lub tyle samo albo niewiele więcej niż rezydenci, w zależności od stanowiska, na którym są zatrudnieni.
Oczywiście, działanie to w żaden sposób nie jest wymierzone przeciwko lekarzom rezydentom. To bardzo dobrze, że - jak na obecne warunki - zarabiają "aż" tyle. Jednocześnie to bardzo źle, że zarabiają zaledwie tyle. Ale jeszcze gorzej, gdy specjaliści zarabiają tyle samo co oni.
OZZL zakłada, że wynagrodzenie rezydentów jest po prostu minimalnym wynagrodzeniem, jakie może otrzymywać lekarz. W związku z tym niedopuszczalne jest, aby asystentom płacono mniej lub tyle samo, a starszym asystentom - niewiele więcej. Mimo całego szacunku dla kolegów lekarzy rezydentów, majster musi jednak zdecydowanie różnić się wynagrodzeniem od swojego czeladnika. Bo jeśli nie, to po co by mu było zostawać majstrem?

Ryszard Kijak

Fot. Marek Stankiewicz

Rys. Małgorzata Gnyś


Gazeta Lekarska 2005-06 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2005  
Korespondencja: redakcja@gazetalekarska.pl  
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl  
Data utworzenia: 2007-04-04