|
Gazeta Lekarska Przegląd numerów Gazety Lekarskiej Rocznik 2004 Gazety Lekarskiej Numer 2004-10 Muzeum Historii Medycyny - Upomnijmy się o siedzibę
Czy Warszawie, warszawiakom i gościom Warszawy potrzebne jest Muzeum Historii Medycyny? Tak, bez wątpienia. Czy jest w Warszawie miejsce bardziej nadające się na siedzibę takiego obiektu, jak istniejący od blisko 200 lat, ocalały z pożogi wojennej, pawilon chirurgii byłego Szpitala Ujazdowskiego? Szpitala, którego mury są już obiektem historycznym, opisanym w książkach, uwiecznionym w filmach.Nie, nie ma takiego obiektu, który by temu celowi mógł służyć lepiej. Dlaczego więc, mimo 30-letnich starań Polskiego Towarzystwa Lekarskiego i jego prezesa prof. Jerzego Woya-Wojciechowskiego takie muzeum nie powstało w historycznym budynku szpitalnym, w którym na jakiś czas umieszczono dyrekcję Muzeum Ruchu Rewolucyjnego i inne nie związane z medycyną i jej historią instytucje? Kiedy się czyta i przegląda niezliczone pisma kierowane w tej sprawie do wielu instytucji i osób, a szczególnie odpowiedzi na nie, mamy jaskrawy przykład polskiej niemożności, biurokratycznej mitręgi, spychologii, przerzucania się dokumentami. Przez tyle lat adresaci tych pism nie chcą lub nie potrafią podjąć decyzji w tej kwestii. To zdumiewające, tym bardziej że wiele zaangażowanych w sprawę osób było za! Dwie bardzo ważne osoby w Kancelarii Prezydenta, pani wicemarszałek Sejmu - były za! Pan wojewoda mazowiecki - był za! Pan starosta - był za! Byli, przypomnijmy, za tym, by upamiętnić tysiące tych lekarzy, którzy zginęli zamordowani i zamęczeni w czasie wojen, wypełniając często do końca swoje obowiązki. Byli za tym, by zgromadzić tu niszczejące po piwnicach dokumenty historii polskiej medycyny, której przedstawiciele, lekarze społecznicy w najtrudniejszych czasach spieszyli z pomocą chorym, cierpiącym, często biednym i bezradnym. Byli za tym, by przedstawić tu historię polskiej nauki i jej najwybitniejszych przedstawicieli - lekarzy, zwłaszcza z XIX i XX wieku, obfitujących w wydarzenia i dokonane przez nich odkrycia warte zachowania w zbiorowej pamięci Polaków. Tu też swoją siedzibę powinno znaleźć Polskie Towarzystwo Lekarskie zagrożone przez byłych właścicieli eksmisją z zajmowanego lokalu. A także tak zasłużony dla lekarzy i pacjentów warszawski Klub Lekarza - miejsce kulturalnej, naukowej, społecznej działalności lekarzy. Krążące od 30 lat pisma i listy w tej sprawie i wiele odpowiedzi na nie są pełne zwrotów napawających nadzieją na pomyślne zakończenie. I tak np. dyrektor gabinetu szefa Kancelarii Prezydenta "uprzejmie prosi Pana Starostę o zainteresowanie się sprawą oraz przyspieszenie podjęcia stosownej decyzji". Z tegoż gabinetu wychodzi po jakimś czasie pismo, w którym czytamy: "Uzyskanie przez ww. Towarzystwo stałej siedziby będzie najpiękniejszym ukoronowaniem 50-letniej działalności Polskiego Towarzystwa Lekarskiego jako ogólnopolskiego medycznego towarzystwa naukowo-społecznego". Starosta powiatu warszawskiego "wystąpił z wnioskiem o wyrażenie zgody na oddanie gruntu w użytkowanie wieczyste na rzecz Towarzystwa Lekarskiego." I tak dalej, i tym podobnie. I co? I nic! Skoroszyty pęcznieją od pism w tej sprawie, pożółkłych już niekiedy, bo wysłanych wiele lat temu. Ale nie wszystkie odpowiedzi oficjeli mających wpływ na podjęcie decyzji są tak przyjazne tej inicjatywie. W grę wchodzą bowiem także interesy innych instytucji mających odmienne pomysły na zagospodarowanie pawilonu chirurgii dawnego Szpitala Ujazdowskiego. Słyszy się np. o pomyśle ulokowania tam placówki związanej z... teatrem. To pomysł równie zaskakujący jak nazwanie imieniem Jana Józefa Lipskiego ulicy, a zwłaszcza umieszczenie stosownej tablicy informującej o tym wybitnym działaczu na kamienicy, w której mieszkał... Paweł Jasienica. Nie ujmując zasług pierwszemu, tego drugiego, również zasługującego na naszą pamięć, czegoś ważnego pozbawiono po śmierci. Wkład polskich lekarzy nie tylko w rozwój nauk medycznych ale i w działalność społeczną, która kiedyś była czymś zwykłym, jakby przypisanym do zawodu lekarza, zasługuje na upamiętnienie. Dlatego upomnijmy się o siedzibę dla Muzeum Historii Medycyny w historycznym pawilonie chirurgii dawnego Szpitala Ujazdowskiego. Jerzy Wunderlich Od 1807 roku... Szpital Ujazdowski istniał od 1807 r. do lat powojennych. W okresie międzywojennym działała przy nim wyższa szkoła lekarzy wojskowych (podchorążych sanitarnych). O historii Szpitala Ujazdowskiego powstały książki (Halina Odrowąż-Szukiewicz "Rzeczpospolita Ujazdowska", Warszawa 2001) i filmy (Bogdan Kezik "Szpital Ujazdowski", Warszawa 2001). Historyczne pawilony byłego Szpitala Ujazdowskiego przy Alejach Ujazdowskich 6 zajmują fragment działki będącej we władaniu Dyrekcji Centrum Sztuki Współczesnej mającego swą siedzibę w Zamku Książąt Mazowieckich (Ujazdowskim) i stanowiącej własność Skarbu Państwa. Polskie Towarzystwo Lekarskie stara się o były pawilon chirurgiczny Szpitala Ujazdowskiego od początku lat siedemdziesiątych. W przeszłości pawilon chirurgiczny był zajmowany przez różne instytucje, m.in. przez ekologów, czasowo przez biura Muzeum Ruchu Rewolucyjnego, a ostatnio przez Ośrodek Dokumentacji Zabytków. Władze Warszawy od blisko 30 lat wielokrotnie przyrzekały Polskiemu Towarzystwu Lekarskiemu "powrót za symboliczną złotówkę" do historycznie związanego z medycyną pawilonu, ale - jak dotąd - bez efektu. Powstańcze losy szpitala Po południu, wokół szpitala słychać było zewsząd strzały. Zorientowaliśmy się, że rozpoczęło się Powstanie. Szpital otoczono żandarmerią i wojskiem niemieckim, zostaliśmy odcięci od reszty miasta. Zaczęła płonąć ulica Wiejska i Aleje Ujazdowskie. Wieczorem ogromne łuny otaczały teren szpitala. (...) 6 sierpnia sytuacja zmieniła się radykalnie, szpital zajął oddział żandarmerii, podpalono jeden z pawilonów szpitalnych, brutalnie wyganiając rannych, chorych i personel na dziedziniec. Tylko odważna, zdecydowana postawa płk. Kucharskiego, doc. Krostoskiego i Kazimiery Strehlowej zapobiegła masakrze. Udało im się dotrzeć do najwyższego rangą oficera na tym terenie i uzyskać zgodę na ewakuację szpitala wraz z rannymi, personelem i sprzętem. Wszystko to działo się w olbrzymim pośpiechu, przy nieustającym poganianiu przez grożących bronią żandarmów. Pod zarzutem opóźniania akcji zastrzelono zasłużoną pielęgniarkę oddziałową Różę Mach. W ciągu trzech godzin udało się uformować kolumnę liczącą przeszło 1000 osób. Wszystkich ubrano w białe szpitalne fartuchy. Na noszach dźwigano około 300 rannych i chorych. Na czele kolumny i po jej bokach niesiono flagi z Czerwonym Krzyżem. Na szpitalnych wozach wieziono instrumenty medyczne, opatrunki, leki i żywność. (...) Przygodni esesmani zaczęli plądrować w tłumie, podpalili jeden z wozów, zastrzelili kilku chorych na noszach i pielęgniarkę Stefanię Kaczorowską... Maria Wiśniewska i Małgorzata Sikorska, "Szpitale powstańczej Warszawy" fot. Marek Stankiewicz Gazeta Lekarska 2004-10 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska. Dla członków izb lekarskich bezpłatnie. |
Wstecz
W górę ekranu
Copyright (c) 2005
Korespondencja: redakcja@gazetalekarska.pl
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl
Data utworzenia: 2007-04-04