Partnerami serwisu są:



 

 Gazeta Lekarska  Przegląd numerów Gazety Lekarskiej  Rocznik 2004 Gazety Lekarskiej  Numer 2004-10  Okiem Prezesa 

Po szaleńczym tempie uchwalania ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych w Sejmie i Senacie i odtrąbieniu przez polityków zwycięstwa nad czasem, kolejne tygodnie upływają w oczekiwaniu na podpis prezydenta. Nikt nie ma wątpliwości, że do podpisania dojdzie, jednak zwłoka wydaje się być symptomatyczna. Po prostu "propaganda sukcesu" towarzysząca końcowi prac parlamentarnych już nie wytrzymuje próby czasu. Z grubsza rzecz biorąc wiadomo bowiem, że z praktycznego punktu widzenia ustawa powiela wszystkie niedoskonałości poprzedniej i nie rozwiązuje żadnego z istotnych problemów służby zdrowia. Pierwsze przymiarki do kontraktowania na przyszły rok już wykazały niedostatki przepisów, które mają lada moment wejść w życie. W szczególności dotyczy to nieco zmienionych zasad kontraktowania świadczeń zdrowotnych, których choćby ze względu na terminy nie da się zrealizować w tym roku. Pozostaje wobec tego zapis o aneksowaniu umów tegorocznych.

Co to oznacza w praktyce? Moim zdaniem, oznacza pełną dowolność w zmienianiu umów przez Narodowy Fundusz Zdrowia, tak jak to bywało w przeszłości. Minister zdrowia powołał Radę Sterującą, która zajmowała się wybranymi obszarami świadczeń (pominięto np. stomatologię), ale jak jej wnioski przełożą się na ewentualną zmianę kontraktowania, nikt nie wie. Dodatkowo, z punktu widzenia nowej ustawy nowy NFZ to zupełnie inna instytucja niż stary NFZ, więc przez jakiś czas będziemy świadkami inwentaryzacji, wypowiadania umów o pracę, zatrudniania nowych pracowników, zmian na najwyższych stanowiskach. Ciekawe, kto teraz będzie następnym szefem Funduszu: ichtiolog, pedagog czy historyk, dotychczasowy kierownik domu kultury, dyrektor kopalni czy może właściciel agencji ochrony?

Nie sądzę, żeby to pomogło w gorącym okresie kontraktowania, który jest przecież czasem "być albo nie być" dla wielu świadczeniodawców. Wszystkie te już dziś widoczne problemy, moim zdaniem, spowodują, że prezydent ustawę podpisze w ostatniej chwili (według zapisu wchodzi ona w życie 1 października) jednocześnie oświadczając, iż jest ona do kitu, ale ze względów czasowych nie ma innego wyjścia, jak ją podpisać. Prawdopodobnie zapowie też, że będzie się bacznie przyglądał jej realizacji. Krótko mówiąc, nie weźmie za nią odpowiedzialności, jak zresztą nikt przedtem. Ustawa ta bowiem jest już od początku sierotą - współautorami są przecież ministrowie Sikorski, Rudnicki, Hausner, Czakański i Balicki pod rządami premierów Millera i Belki, a poza tym 460 posłów (a przynajmniej 33 członków Komisji Zdrowia) i 100 senatorów (a przynajmniej 12 członków Komisji Spraw Społecznych i Zdrowia). Gęsto zapisana 133-stronicowa książka, którą jest ta ustawa, nie może być pisana w ten sposób.

W tej nieokreślonej sytuacji samorząd lekarski przygotowuje się jednak do tego, aby wziąć udział w konsultacjach dotyczących kontraktowania na 2005 r. W Naczelnej Izbie Lekarskiej powstał wielospecjalistyczny zespół, który w każdej chwili jest gotowy do poważnych rozmów na ten temat. Samorząd lekarski niezwykle serio traktuje także swoją rolę w tym zakresie na przyszłość. Z ustawy wynika bowiem, że w przyszłym roku NFZ musi negocjować z nami ogólne warunki umów zawierające w szczególności rodzaje świadczeń opieki zdrowotnej, sposób wyceny tych świadczeń oraz warunki ich udzielania. Jest to zadanie, którego znaczenia nie sposób przecenić.

Poszukując coraz doskonalszych narzędzi kontraktowania świadczeń (konstruowania prawdziwego, a nie udawanego "koszyka", wyceny świadczeń oraz wynagradzania lekarzy) Naczelna Izba Lekarska zawarła wstępną umowę z Amerykańskim Towarzystwem Lekarskim na wdrożenie w Polsce amerykańskiej listy procedur medycznych wraz z punktową ich wyceną. Jest to przedsięwzięcie pionierskie, które zakończy się (oby poważnie przyjętym) przedstawieniem organizatorom opieki zdrowotnej oraz płatnikom za świadczenia (publicznym i prywatnym) najdoskonalszego produktu tego rodzaju na świecie. Wysiłek ten jest realizacją postulatu o stworzenie obiektywnego systemu wartościowania naszej pracy zgłaszanym od lat przez lekarzy pragnących pracować w normalnych warunkach.

Konstanty Radziwiłł

Gazeta Lekarska 2004-10 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2005  
Korespondencja: redakcja@gazetalekarska.pl  
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl  
Data utworzenia: 2007-04-04