Partnerami serwisu są:



 

 Gazeta Lekarska  Przegląd numerów Gazety Lekarskiej  Rocznik 2004 Gazety Lekarskiej  Numer 2004-09  Rzeźbiarze i rzemieślnicy 

To NFZ, a nie szpital ma rozwiązać problem kolejek

Kolejka pacjentów do dobrego lekarza była, jest i będzie. Żeby nawet przed szpital przyjechało z pieniędzmi z NFZ wagonów czterdzieści, a każdy trzy miliony złotych mieścił, to i tak na nic ta mitręga, taka jest kolejki do dobrego lekarza potęga.


Tym, którzy wieszają psy na wszystkich lekarzach z racji rejestrowanej tu i ówdzie korupcji wyjaśniam, że medycyna to sztuka, a konkretnie sztuka leczenia. Jedni, i to ci w zdecydowanej większości, tę sztukę posiadają i w sposób bardzo ceniony przez pacjentów "rzeźbią" zdrowie, a inni nie umieją "rzeźbić", choć też sprawnie i zgodnie z instrukcjami z podręczników medycyny skutecznie leczą.
Pacjenci drogą szeptanego marketingu wiedzą, do którego, znanego im z nazwiska "lekarza-rzeźbiarza" warto poczekać parę godzin albo i noc przed gabinetem, a do którego, niestety nie "rzeźbiarza", ale sprawnego "rzemieślnika" warto pójść jedynie po receptę, ze zwykłą chorobą albo po zwolnienie z pracy.
W medycynie, tak jak w każdej innej dziedzinie sztuki, trzeba mieć talent i coś w rodzaju magnesu przyciągającego pacjenta. I nie chodzi tu wyłącznie o wiedzę medyczną, ale o umiejętność rozmowy z pacjentem, zadania właściwych pytań, zdobycia jego zaufania i roztoczenia wokół niego mgiełki obezwładniającego profesjonalizmu.
Nie raz i nie dwa wysłuchiwałem w trakcie obrad Rady Powiatu wniosków radnych, żebym wreszcie zlikwidował koczowanie od wczesnych godzin rannych pacjentów do neurologa, okulisty i endokrynologa. Pacjenci mają do wyboru dwóch, a nawet trzech lekarzy tych specjalności, ale oni nie chcą iść ot tak sobie do któregokolwiek z nich. Oni chcą dostać się do tego jednego, jedynego, wymarzonego, poleconego przez rodzinę i znajomych.
Ale ten jeden jedyny nie jest żelazopodobnym terminatorem albo tytanowym robocopem harującym 24 albo i 25 godzin na dobę. Ten jeden, jedyny musi w czasie siedmiogodzinnego etatu połączyć pracę w oddziale z pracą w poradni, żeby stale być na topie, żeby trenować jak jakiś snajper na strzelnicy diagnozowanie i leczenie jak największej liczby chorób, bo inaczej wyjdzie z wprawy albo po prostu zapomni o czymś ważnym.
Do tego ten cudotwórca musi odbębnić w miesiącu parę lub paręnaście dyżurów szpitalnych i choć raz w roku wyjechać na urlop.
Bycie bez przerwy "lekarzem rzeźbiarzem" nie jest proste. W większej skali niektórzy "rzeźbiarze" zmęczeni codzienną harówką w gabinecie lekarskim chwytają nagłą szansę ogólnopolskiego zaistnienia i idą w politykę lub do mediów, przez co stają się jeszcze bardziej nieosiągalni dla pacjenta. Kolejka się jeszcze bardziej wydłuża, bo Pan Doktor jest w telewizji albo w radiu.
Dopóki tego nie zrozumieją politycy zdrowotni, dopóty będziemy mieli nieudolne próby urzędniczego, ustawowego rozwiązania problemu kolejek do usług zdrowotnych. Kolejki będą zawsze do "rzeźbiarzy", a nigdy ich nie będzie do "rzemieślników".
Autorzy projektu nowej ustawy zdrowotnej podchodzą do sprawy jak pies do jeża. Wiedzą, że coś z tymi kolejkami trzeba zrobić, ale świadomi istnienia "rzeźbiarzy" i "rzemieślników" podchodzą do problemu bez przekonania. Dowodem na to jest uważna lektura tej ustawy: w art.19 (do art. 19 c) ustawy o finansowaniu świadczeń ze środków publicznych wpisano, jak ma mniej więcej wyglądać organizacja kolejki w lecznictwie ambulatoryjnym. Ale już sposób organizacji kolejki do znacznie poważniejszego leczenia szpitalnego opisano dopiero w art. 210 podrzucając ten problem jak kukułcze jajo świadczeniodawcom czyli nam jako nowelę ustawy o ZOZ-ach.
Zgodnie z art. 19 nowej ustawy zdrowotnej w leczeniu ambulatoryjnym od 1 stycznia 2005 r. będziemy ustalać w poradniach kolejkę wg kolejności zgłoszenia się pacjenta, czyli jak zwykle konieczne będą nieśmiertelne numerki. Obowiązkiem poradni będzie comiesięczne informowanie właściwego oddziału NFZ o liczbie oczekujących na poradę i o średnim czasie oczekiwania. Tym sposobem ustawodawca udaje, że staje przyjaznym frontem do pacjenta dając mu pewność, że NFZ przypilnuje, aby za długo nie czekał do specjalisty.
Nie jest to prawda, bo zapis o obowiązku sprawozdawania średniego czasu oczekiwania oznacza, że świadczeniodawcy uśrednią dla NFZ kilkumiesięczną kolejkę do "rzeźbiarzy" z brakiem kolejek do "rzemieślnika" i statystycznie będzie nieźle albo nawet rewelacyjnie krótko.
Regulowanie kolejek do szpitala autorzy ustawy wrednie zrzucili na świadczeniodawców wpisując w nowej ustawie, że zmienia się zapisy ustawy o zakładach opieki zdrowotnej w taki sposób, iż szpital, który nie może przyjąć pacjenta w dniu zgłoszenia musi wpisać go do kolejki i jeszcze uzasadnić, dlaczego nie przyjmie go od razu, tylko później. A przecież to nie szpital, tylko NFZ bierze kasę od potencjalnych pacjentów na sfinansowanie leczenia. Zatem to NFZ, a nie my powinniśmy się tłumaczyć z faktu niemożności zapewnienia pacjentowi leczenia od ręki.
Szpital ma do wykonania określoną liczbę usług zapisanych w umowie z NFZ. Jeżeli jej nie wykonuje, to znaczy, że nie ma kolejek, a jeżeli tę liczbę przekracza, to nie musi się z niczego tłumaczyć.
Zgodnie z tym tokiem rozumowania kolejka do leczenia szpitalnego może być jedynie efektem przekroczenia limitu usług wykonywanych na rzecz NFZ. Pacjentowi, który chce się u nas leczyć i musi w tym celu odstać jakiś czas w kolejce, należy uświadomić na piśmie, że nie może być przyjęty od ręki z powodu wyczerpania limitu usług opłaconych przez NFZ i powinien złożyć w NFZ wniosek następującej treści: "Z powodu wyczerpania limitu usług zakupionych przez NFZ w szpitalu X i tym samym nieposiadania przez ten szpital pieniędzy na moje leczenie proszę o natychmiastowe zakupienie w szpitalu X dodatkowej procedury (wpisać jakiej... ) dla mnie !"
Przy okazji po jakimś czasie pacjenci piszący takie wnioski zrozumieją, że wchodzenie na izbę przyjęć z okrzykiem "Ja płacę składkę, więc ja wymagam!" nie jest właściwe, bo składkę płacą nie na konto szpitala, ale na konto NFZ, i to NFZ, a nie szpital ma za pacjentów rozwiązać problem kolejek.

Marek Wójtowicz

fot. Marek Stankiewicz

Gazeta Lekarska 2004-09 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2005  
Korespondencja: redakcja@gazetalekarska.pl  
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl  
Data utworzenia: 2007-04-04