Partnerami serwisu są:



 

 Gazeta Lekarska  Przegląd numerów Gazety Lekarskiej  Rocznik 2004 Gazety Lekarskiej  Numer 2004-09  Lekarze, do pióra! 

W tym miesiącu zwracamy się do Czytelników m.in. o ?wypracowanie na zadany temat?. Jest nim udział lekarzy w kulturze. Nie tak dawno na zaproszenie prezesa PTL prof. Jerzego Woya-Wojciechowskiego spotkali się w Warszawie lekarze, którzy ? jak napisano w zaproszeniu ? ?oprócz sztuki leczenia uprawiają jakąś sztukę piękną?. To niezwykle udane spotkanie, przebiegające w przemiłej atmosferze, zgromadziło w wypełnionym po brzegi Klubie Lekarza twórców ze wszystkich, nawet najdalszych zakątków kraju. Swoim dorobkiem dzielili się medycy: malarze, rzeźbiarze, fotograficy, muzycy, literaci, poeci, karykaturzyści, śpiewaczki (w tej konkurencji wystąpiły tylko panie), graficy, fraszkopisarze itd. Już z tego obszernego wyliczenia widać, że warto było zachęcać do takiego zgromadzenia talentów. Naszej obecności na tym spotkaniu towarzyszyła taka refleksja: o ile mamy w ?Gazecie? udokumentowane imprezy sportowe, które organizują lub w których występują lekarze, to o przejawach życia kulturalnego lekarzy dowiadujemy się zbyt późno albo wcale. Stąd to dzisiejsze zamówienie.
Z okazji wręczenia nagród uczestnikom konkursu na pamiętniki lekarzy prezes NRL Konstanty Radziwiłł powiedział m.in., że wielu lekarzy odkrywa w sobie potrzebę realizowania się pozazawodowego. Niektórzy mają na tym polu widoczne osiągnięcia. Są artystami. To dodatkowe świadectwo tego, że nasz zawód jest nie tylko sposobem zarabiania pieniędzy.
?Gazeta Lekarska? stara się upowszechniać i popierać takie działania swych Czytelników. Mamy już za sobą np. udane konkursy: fotograficzny, rysunkowy (dla dzieci), pamiętnikarski. Co pewien czas ogłaszamy na naszych łamach konkursy literackie. Myślimy już o następnych. Dlatego zwracamy się do naszych Czytelników ? piszcie do nas także na ten temat. Prosimy o aktualne informacje o wszelkich przejawach uczestnictwa lekarzy w kulturze. A zwłaszcza o swoim udziale w twórczości amatorskiej ? radościach i osiągnięciach na tym polu.
Zachęcamy do współdziałania i wspólnego myślenia o tych sprawach. A poza tym oczekujemy ? jak zwykle ? na listy o tym wszystkim, co może skłaniać do chwytania za pióro, dzielenia się z nami swymi przemyśleniami.

Redakcja
listy@gazetalekarska.pl



Praktyczna przydatność do zawodu

Od kilku lat jestem na emeryturze i odszedłem już nieco od zagadnień praktycznej organizacji służby zdrowia. Jednak jako długoletni działacz samorządu lekarskiego interesuję się tymi sprawami i ze zdumieniem przyjąłem wiadomość o formie egzaminów państwowych dla kończących staż podyplomowy młodych lekarzy.
W okresie pierwszych dwu kadencji (1990-1998) byłem członkiem komisji legislacyjnej NIL. W tym czasie przygotowując nowelizację ustawy o izbach lekarskich i zawodzie lekarza zgodnie podkreślaliśmy fakt, że zdanie nawet z dobrym wynikiem egzaminów nie zawsze idzie w parze z praktyczną umiejętnością wykorzystania swej teoretycznej wiedzy. Stąd wniosek: staż podyplomowy powinien kończyć się złożeniem egzaminu przed radą ordynatorów, którzy w czasie kilkumiesięcznych obserwacji lekarza stażysty dobrze poznają jego indywidualne zalety i wady, i właściwie mogą ocenić jego praktyczną przydatność do zawodu.
Wprowadzony natomiast obecnie system jednolitego egzaminu państwowego opartego na rozwiązywaniu zestawu teoretycznych testów będzie całkowicie nieprzydatny w ocenie praktycznego przygotowania lekarza do samodzielnego życia zawodowego. Słuszny jest więc fakt powszechnego protestu, jaki podnieśli przedstawiciele lekarzy stażystów i związek zawodowy lekarzy.
Dodatkowo, wyznaczenie terminu tego egzaminu na grudzień br., czyli na kilka miesięcy po ukończeniu stażu, utrudni młodym lekarzom podjęcie pracy.
Wprowadzone w obecnej formie egzaminy państwowe nie przyczynią się do podniesienia znaczenia i autorytetu izby lekarskiej, już i tak bardzo obniżonego brakiem jakiejkolwiek decyzyjności w istotnych sprawach lekarskich oraz brakiem wpływu na losy polskiej medycyny.
Zdaję sobie w pełni sprawę z tego, że mój list i moja opinia nie zmieni podjętych decyzji, postanowiłem jednak zabrać głos w nadziei, że zostanie on przez władze izby lekarskiej dostrzeżony i w następnych latach uwzględniony przy podejmowaniu decyzji o egzaminach państwowych.

Piła, dnia 18 lipca 2004 r.
Jerzy Stanisław Czech
specjalista chorób oczu
b. wiceprezes Bydgosko-Pilskiej IL



Pokłosie konkursu

Nawiązując do rozstrzygniętego konkursu na pamiętniki lekarzy ośmielam się poddać myśl i prosić, aby spośród tekstów wszystkich 139 nadesłanych prac zostały zachowane od zapomnienia teksty nie tylko prac nagrodzonych i wyróżnionych (razem 18 prac), ale również pozostałych 121 prac, w formie wydruku, nawet najskromniejszego na gazetowym papierze. Skoro sami Jurorzy twierdzą, że wszystkie prace są na swój sposób ciekawe i wartościowe, to może Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, Dyrektor Głównej Biblioteki Lekarskiej i Redaktor Naczelny ?Gazety Lekarskiej? wespół ze sponsorem konkursu ? firmą farmaceutyczną ?Polfarma?, zechcą zadośćuczynić tej gorącej prośbie. Wyrażam ją w imieniu całej społeczności lekarskiej w Polsce, a zwłaszcza wszystkich uczestników konkursu, chociaż zdaję sobie sprawę z tego, że byłaby to przerażająca objętość całości liczącej 139 x 25 = 3475 stron.
Z poważaniem i szacunkiem

Andrzej Kopliński

P.S. Krytycznie oceniając własny pamiętnik muszę przyznać jednak, że może zainteresować Czytelników, bo zawiera wiele szczegółów dotyczących pozazawodowej działalności lekarza.


Wygodne alibi

Mam mieszane uczucia co do zasadności protestu przesłanego do Prezydenta RP, w którym Prezes NRL zwraca się z apelem o niepodpisywanie ustawy o zakładach opieki zdrowotnej, uchwalonej przez Sejm 14 maja 2004 r. w sprawie tzw. kontraktów lekarskich.
W większości przypadków lekarze zmuszani są do podpisywania ?kontraktów? na zasadzie ?Jak nie podpiszesz, to won z pracy?. Tzw. kontrakty (mające de facto wszelkie znamiona umowy o pracę) ? więc następna fikcja ? zmuszają lekarzy do niewolniczej pracy.
W ich myśl pracodawca może w sposób dowolny wymagać od nas pracy non stop, w dni powszednie i ustawowo wolne od niej. Liczba dyżurów zgodna z kontraktem dochodzi do absurdu 8-10-12, oczywiście bez możliwości wcześniejszego zejścia po nich, chyba że na tamten świat.
Nie daj Boże jakieś nieszczęście, choroba, wypadek i kilkumiesięczne zwolnienie lekarskie ? wówczas należy znaleźć zastępcę, któremu trzeba zapłacić, a ponieważ płacimy najniższy ZUS, stajemy się natychmiast biedakami. Kontrakty, owszem, lecz tylko dobrowolne i na cywilizowanych zasadach i mimo iż są to umowy cywilno-prawne, powinny być ? moim zdaniem ? opiniowane i akceptowane przez izby lekarskie w danym regionie, aby nie poniżały lekarzy, lecz ich chroniły.
W mojej opinii kontrakty stały się wygodnym alibi dla dyrektorów zakładów opieki zdrowotnej.

Nazwisko i adres znane redakcji


Współpraca

Jestem studentką farmacji. Im bliżej końca studiów, tym bardziej przeraża mnie brak współpracy między lekarzami i farmaceutami oraz niezrozumienie istoty zawodu farmaceuty przez środowisko lekarskie. Nigdy nie zapomnę, gdy światła pani doktor, wykładowca katedry anatomii na naszej AM, na jednym z wykładów zapytała studentów farmacji: ?Czy wy tam macie jakąś chemię??
?Rozbawiła mnie wizja rzetelnego informowania przez aptekarzy o kupowanych przez pacjenta lekach, zwłaszcza tych bez recepty?, którą uważam za niepoważną (?Kto skorzysta na tym najbardziej??, ?GL? nr 5/2004).
Jestem przekonana, że nikt nie wie o CZŁOWIEKU i chorobach tyle, co LEKARZ, oraz o LEKACH i ich działaniu tyle, co FARMACEUTA.
Kto ma, posiadać najbardziej rzetelną wiedzę o lekach, jeśli nie farmaceuta? Kto ma być najlepszym specjalistą i autorytetem w tej dziedzinie? Czy jako lekarz uważa Pan, że po skończeniu piekielnie trudnych studiów, jakimi są studia na kierunku farmacja, farmaceuci stoją w okienkach i stanowią automaty do wydawania leków? Dlaczego pan doktor kwestionuje nasze przygotowanie medyczne?
Czasem czytając lub słuchając takich komentarzy można zwątpić w sens studiowania. Na szczęście staram się w takich sytuacjach pamiętać, że nie uczę się dla lekarzy, lecz dla PACJENTOW. Mam nadzieję, że choć oni docenią mój 5,5-letni trud...

Studentka farmacji
Nazwisko i adres znane redakcji



Gazeta Lekarska 2004-09 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2005  
Korespondencja: redakcja@gazetalekarska.pl  
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl  
Data utworzenia: 2007-04-04