Partnerami serwisu są:



 

 Gazeta Lekarska  Przegląd numerów Gazety Lekarskiej  Rocznik 2004 Gazety Lekarskiej  Numer 2004-06  Listy do Redakcji 

Koordynowana opieka zdrowotna

Szanowny Panie, przeczytałam Pana słowo wstępne do "GL" nr 5 (Marek Stankiewicz, "Mądry Polak jak sobie poszkodzi", "GL" nr 5/2004 - przyp. red.) i tak sobie myślę, że te tęgie głowy wynajęte przez ministra, o których Pan pisze, to zapewne zespół, w którego pracach i ja uczestniczyłam. Powiada Pan w swoim tekście, że te tęgie głowy zaproponowały powrót do "ich zdaniem sprawdzonej już w przeszłości formuły zespołów opieki zdrowotnej". Jeśli rzeczywiście miał Pan na myśli propozycje zespołu ekspertów, który zakończył pracę 15 marca br., a którego raport jest dostępny na stronach internetowych ministerstwa, to uprzejmie informuję, że zespół żadnych takich powrotów, o jakich Pan pisze, nie proponował.
Prawdopodobnie propozycje koordynowanej opieki zdrowotnej zawarte w tym opracowaniu utożsamia Pan ze źle kojarzącą się formułą zespołów opieki zdrowotnej. Jako ekonomistka mam świadomość dość częstych takich skojarzeń w środowisku medycznym. Ale pragnę Pana zapewnić, że rozwiązania, które określiliśmy jako koordynowana opieka zdrowotna nie mają nic wspólnego z funkcjonowaniem zespołów opieki zdrowotnej rozumianych niekiedy potocznie w środowisku lekarskim jako duże, hierarchicznie zorganizowane i zbiurokratyzowane organizacje, finansowane według zasad jednostek budżetowych.
Znam wielu dobrze przygotowanych do nowoczesnego zarządzania dyrektorów publicznych i prywatnych instytucji, których zapis o koordynowanej opiece zdrowotnej w raporcie zespołu ekspertów bardzo ucieszył i bardzo chcieliby funkcjonować według zasad właściwych dla takich form. Gdyby to Pana interesowało, to szczegółowe opisy różnych rozwiązań z zakresu koordynowanej opieki zdrowotnej znajdzie Pan w podręczniku T. Getzena, "Ekonomika zdrowia. Teoria i praktyka", PWN, Warszawa 2000.

Katarzyna Tymowska


Errare humanum est

Nie ja pierwsza (i trwa to już jakiś czas) staram się zrozumieć zasadę obliczania wynagrodzenia za dyżury lekarskie i mimo wysiłków miłych pań z sekcji płac nie mogę.
Dotychczas żyłam w przekonaniu, że pracując przez 24 godziny w marcu pracuję porównywalnie dobrze (lub porównywalnie źle) jak przez takie same (już nie wciągając w to Heraklita) 24 godziny w lutym.
Dlaczego zwątpiłam? Ponieważ za marcowy dyżur otrzymałam mniejszą zapłatę. Po upewnieniu się, że doba bez względu na miesiąc ma nadal 24 godziny, doszłam do wniosku, że w marcu pracowałam gorzej - z jakiego innego powodu pracodawca miałby mi mniej zapłacić za dyżur? (Jaka praca taka płaca).
Myliłam się!
Zapewniono mnie, że nie pracowałam gorzej, mniej ani - o czym z trudem przekonano mnie już wcześniej - krócej (czas to pieniądz). Jednak potraktowano gorzej, zapłacono mniej i na krócej starczy mi pieniędzy.
Na nic logika i zdrowy rozsądek.
Wynagrodzenie za dyżur lekarski jest wg istniejącej podstawy prawnej (autor! autor!) pochodną długości (liczby dni "roboczych") miesiąca - im więcej dni, tym mniej pieniędzy.
Gdzie tkwi błąd - w ustawie, jej interpretacji czy w moim myśleniu?

Grażyna Kozak

PS. Coraz bardziej brakuje mi w pisowni znaku zwątpienia. Moja propozycja to rozłożony na łopatki znak zapytania - najpierw kropka, potem reszta słabizną do góry. (G.K.)

Gazeta Lekarska 2004-06 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2005  
Korespondencja: redakcja@gazetalekarska.pl  
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl  
Data utworzenia: 2007-04-04