Partnerami serwisu są:



 

 Gazeta Lekarska  Przegląd numerów Gazety Lekarskiej  Rocznik 2004 Gazety Lekarskiej  Numer 2004-06  Biorą czy dają? 

Urządzeniem, któremu u progu XXI w. przepowiada się zawrotną karierę, jest maleńki i cichy dyktafon cyfrowy, nazywany również pieszczotliwie michnikofonem, od nazwiska legendarnego oponenta komuny, który niedawno nadał mu nowy wymiar, znaczenie i zastosowanie. Przekonał się o tym nie tylko Lew Rywin, ale ostatnio także bardzo wzięta lekarka krakowska, która zażądała od pacjentki 1600 zł za cesarskie cięcie. Mąż pacjentki zebrał część pieniędzy i przekazał je lekarce. Na spotkanie poszedł z przygotowanym przez Radio Kraków ukrytym mikrofonem. W nagraniu, które obiegło cały Internet, słychać wyraźnie jak lekarka odbiera 400 zł. Tłumaczy, że "taka jest smutna rzeczywistość" i wyjaśnia, kogo ona za to jeszcze opłaci.

Nagrywanie rozmów i kontaktów w celach dowodowych nie jest niczym nowym. Kiedyś nagrywała nas namiętnie bezpieka. Dziś demaskowanie nieuczciwych bliźnich to raczej powód do dumy niż oblania się rumieńcem zażenowania. Dopiero niedawno weszły przepisy umożliwiające dającemu uniknąć kary, jeśli przyzna się organom ścigania, że wręczył łapówkę. Za korupcję chciwej pani doktor grozi do 10 lat więzienia.

Temat zastępczy? W Polsce "załatwianie" ma swoje konotacje historyczne, kiedy obowiązywały księżycowe prawa ekonomiczne. Tym eufemistycznym słowem określano praktyki korupcyjne takie jak łapówki, korzystanie ze znajomości czy nepotyzm. Według UE korupcja jest największą bolączką Polski i spycha nas na szary koniec rozszerzonej rodziny unijnej. Z badań Transparency International wynika, że 7% polskich lekarzy przyznaje się do brania łapówek, a 36% pacjentów do ich dawania. Stara Europa wytknie nas palcem i nie będzie nawet o co się obrazić!

Korupcja zagraża zamożności państwa i każdego obywatela, bo prowadzi do podejmowania złych decyzji ekonomicznych. Inwestorzy dwa razy się zastanowią, zanim ulokują u nas swoje pieniądze. Następuje utrata zaufania obywateli do państwa. Efekt potęgują kolejne afery: giną dokumenty, sprawy w sądach są przedawniane lub umarzane. Walka z korupcją toczy się jednak wyłącznie na froncie werbalnym. Przeciętny Polak może dojść do wniosku, że w takiej rzeczywistości nie ma sensu uczciwie żyć. To jest austriackie gadanie - mówią młodzi Polacy, którzy wolą żyć bieżącą chwilą, bo nie wierzą, że jutro będzie lepiej. Tę wiarę odbiera im i korupcja, i tolerancja wobec niej.

Są kraje, np. Dania czy Finlandia, w których korupcja niemal nie istnieje. Tam się takie kawałki nawet w filmach nie trafiają. Skuteczne radzenie sobie z tą plagą jest więc możliwe. Nawet najlepiej funkcjonujące instytucje demokratyczne nic nie poradzą, jeśli obywatele sami nie będą uczciwi.

Korupcja nie istnieje, jeśli nie ma ludzi, którzy są gotowi dawać i brać łapówki. Musi więc zapanować moda na uczciwość.

Część z tych, którzy brali lub dawali łapówki, awansowała, i to nieraz na szczyty władzy. I robi często to, co robiła dawniej, tyle tylko, że na większą skalę i pod innym szyldem. Ale te elity władzy nie biorą się znikąd, nikt już ich nie narzuca z zewnątrz, wybieramy je sami. Chyba, że tym razem będzie inaczej?

Marek Stankiewicz
naczelny@gazetalekarska.pl

Gazeta Lekarska 2004-06 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2005  
Korespondencja: redakcja@gazetalekarska.pl  
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl  
Data utworzenia: 2007-04-04