Partnerami serwisu są:



 

 Gazeta Lekarska  Przegląd numerów Gazety Lekarskiej  Rocznik 2004 Gazety Lekarskiej  Numer 2004-02  W kierunku lepszego świata  

Na przełomie 2003 i 2004 r. bardzo trudno byłoby twierdzić, że nasz, polski, system ochrony zdrowia daje powody do zadowolenia i optymizmu. Czy jednak jest u nas szczególnie źle?

Jak wiadomo, istnieje optymistyczna i pesymistyczna wersja odpowiedzi na to pytanie. Raport WHO o stanie systemów ochrony zdrowia z 2000 r. mówił m.in. o tym, że nawet kraje stojące najwyżej w rankingu mogłyby sporo poprawić. My nie stoimy najwyżej, więc poprawić moglibyśmy dużo. Raport z 2003 r. podkreśla najważniejsze wyzwania i zaniedbania.
British Medical Journal w artykule zatytułowanym "Postanowienia noworoczne po straconej dekadzie" (2003;327:1415) wskazuje na wiele problemów ochrony zdrowia na świecie. W 2003 r. wątpliwości co do wojny w Iraku spowodowały wzrastający brak zaufania społeczeństw do polityków. W mediach nie zabrakło historii o złym funkcjonowaniu ochrony zdrowia i braku kompetencji lekarzy. Ale tylko rzadko wspominano, że przez ostatnie 10 lat ogromne różnice ekonomiczne i zdrowotne między krajami biednymi i bogatymi stały się jeszcze większe.
Ogółem na świecie liczba ludzi żyjących za mniej niż 1 $ dziennie zmalała w ciągu 10 lat z 29% do 23%, ale poprawa nastąpiła głównie w Azji. W innych regionach liczba biednych wzrosła, a 150 mln dzieci nadal cierpi na niedożywienie. W wielu krajach narósł problem AIDS, na gruźlicę choruje 9 mln osób i 2 mln rocznie umiera. Podobnie jest z malarią. Na tym niestety nie koniec. Wzrasta liczba chorób związanych z "zachodnim" trybem życia i już na świecie jest 150 mln osób z cukrzycą typu 2, a w 2025 r. będzie dwa razy tyle.
Przyczyny lokalne na pewno odgrywają rolę, ale przykrą prawdą jest również brak świadomości problemu i brak wsparcia ze strony krajów bogatych. Tylko niecałe 10% wydatków na badania medyczne dotyczy 90% chorób powszechnych na świecie. Z 1233 nowych leków wprowadzonych w latach 1975-1999 tylko 13 jest do leczenia chorób tropikalnych. Nie udało się wypracować zasad dostępu biednych krajów do tanich leków.
WHO słusznie zalecała rozwiązywanie problemów przez szerokie stosowanie metod z zakresu zdrowia publicznego i zwalczanie znanych czynników ryzyka powszechnych chorób. Ostatnio podkreślono potrzebę jak najszybszego wdrażania metod medycyny genowej. Ale jak te działania mają być finansowane i przez kogo, aby nie powtórzyć kolejnych 10 lat zaniedbań? Mówi się o pomocy rządowej, zachętach podatkowych dla firm farmaceutycznych, docelowych funduszach dla organizacji pozarządowych, większych darach organizacji dobroczynnych.
Ciekawym modelem jest organizacja ogólnoświatowej sieci badań w krajach rozwijających się, umożliwiającej zachowanie indywidualności i jednocześnie rozwiązywanie problemów globalnych. Takie inicjatywy odniosły już sukcesy.
Głównym celem, niezależnie od sposobu finansowania, jest zapoczątkowanie trwałego systemu badań oraz partnerskiej współpracy między krajami rozwiniętymi i rozwijającymi się. Uczelnie w bogatych krajach powinny rozszerzyć zakres nauczania w kierunku znacznie bardziej ogólnoświatowego poglądu na choroby.
Wielką zaletą partnerstwa na poziomie uczelni jest rozwój bezpośrednich kontaktów międzyludzkich i ich trwałość. Naukowcy bogatych krajów muszą tworzyć trwałe kontakty z kolegami z krajów biednych, które nie są w stanie przeżyć kolejnych 10 lat zaniedbań. Narastanie terroryzmu często jest postrzegane jako problem religijny, ale na pewno jest to również desperackie wołanie o pomoc ze strony biednych tego świata. Dalsze ignorowanie tego wołania jest niebezpieczne.
Niestety, również w większości krajów różnice w stanie zdrowia pomiędzy bogatymi i biednymi narastały. W Wielkiej Brytanii przypuszcza się, że różnica w oczekiwanej długości życia może wynosić do 10 lat (BMJ 2003;327:68). O wielu innych krajach po prostu nic nie wiemy, ale zasada równoważności złej kondycji ekonomicznej i złego zdrowia obowiązuje na całym świecie. Względną pociechą są ogólnie poprawiające się wskaźniki zdrowotne. Jednak rozkład korzyści jest bardzo nierówny (BMJ 2002;325:1461).
Co z tego wynika dla lekarzy, którzy z przedstawionymi problemami mają do czynienia na co dzień, choć niestety rzadko mają wpływ na kształt systemu ochrony zdrowia? Na pewno nie chciałbym, żeby Czytelnicy odebrali to jako sposób na pocieszanie się nieszczęściem innych. Warto natomiast zwrócić uwagę, że w dzisiejszym świecie wszystkie problemy są naszymi problemami. W marketingowej atmosferze ogólnego postępu łatwo nie dostrzec, że również i w ochronie zdrowia dużych grup ludności ten sukces nie dotyczy. Lekarze powinni o tym wiedzieć i mówić.
Skuteczne rozwiązania, zarówno w skali ogólnoświatowej, jak i każdego z krajów, zależą jednak od polityków i ekonomistów. Nawoływanie do dobroczynności i indywidualnego zaangażowania, chociaż potrzebne i godne pochwały, jest tylko odwracaniem uwagi od przyczyn problemu i unikaniem trudnych, ale niezbędnych decyzji o strukturze wydatków publicznych i o zasadach funkcjonowania systemów ochrony zdrowia.

Romuald Krajewski

fot. Marek Stankiewicz

Gazeta Lekarska 2004-02 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2005  
Korespondencja: redakcja@gazetalekarska.pl  
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl  
Data utworzenia: 2007-04-04