Partnerami serwisu są:



 

 Gazeta Lekarska  Przegląd numerów Gazety Lekarskiej  Rocznik 2004 Gazety Lekarskiej  Numer 2004-01  Na marginesie Kodeksu Etyki Lekarskiej 

Artykuł 61

Lekarz urzędu państwowego, samorządowego, lub jakiejkolwiek innej instytucji publicznej lub prywatnej powinien rzetelnie wypełniać zobowiązania zaciągnięte wobec tej instytucji, jednak lekarz nie powinien spełniać poleceń pracodawcy sprzecznych z zasadami etyki i deontologii lekarskiej.

Trudno określić znaczenie tego artykułu w praktyce, bo nie wiadomo tak naprawdę kogo on dotyczy. Wielu przedsiębiorczych lekarzy z wiadomych względów porzuca zawód. Powstaje pytanie na ile są oni zobowiązani do przestrzegania KEL i na ile podlegają pod jurysdykcję korporacyjną.
Aby być lekarzem, trzeba mieć dyplom ukończenia studiów medycznych, uzyskać prawo wykonywania zawodu i czynnie go uprawiać. Czy wiadomo jednak jaka jest wymagana minimalna częstotliwość udzielania konsultacji lekarskich - raz na tydzień, na miesiąc czy na rok? A może wystarczy opłacić składki w okręgowej izbie i zarejestrować praktykę lekarską w miejscu wezwania?
Lekarze, którzy mają przerwę w pracy, po spełnieniu odpowiednich warunków, mogą reaktywować prawo wykonywania zawodu. Na ile wówczas ponoszą odpowiedzialność za czyny niezgodne z deontologią lekarską popełnione w okresie pracy poza medycyną? Dziwnym zbiegiem okoliczności w wielu polskich aferach finansowych uczestniczyli lekarze (Gąsiorowski, Wieczerzak, Jamroży itp.). Skoro ich działalność była sprzeczna z zasadami etyki, to czy samorząd lekarski może i powinien wyciągnąć konsekwencje, gdyby chcieli powrócić do zawodu lekarza?
Zdumiewające jest, że w powyższym artykule mówi się jedynie o tym, aby lekarz nie spełniał poleceń pracodawcy sprzecznych z zasadami etyki i deontologii lekarskiej. Zupełnie nie uwzględnia się możliwości, że lekarz na kierowniczym stanowisku w urzędzie państwowym czy w instytucji prywatnej z własnej i nieprzymuszonej służbowo woli może postępować niezgodnie z KEL.
Zastanawia brak wyobraźni, skoro powszechnie wiadomo, że w Polsce wszystko, podobnie jak ryba, psuje się od głowy.
Opinia publiczna jest wstrząsana aferami korupcyjnymi w służbie zdrowia, w które zamieszani są wysocy urzędnicy państwowi. Osoby te jeszcze niedawno wykonywały zawód lekarza i być może wciąż go sprawują. Czy samorząd wyciągnie konsekwencje w stosunku do tych wysoko postawionych lekarzy, którzy, łamiąc prawo, z pewnością naruszyli KEL.
Afera z rejestracją leków z pewnością jest postępowaniem nieetycznym, którego dopuścili się lekarze-urzędnicy, kolejny raz psując społeczny wizerunek naszego zawodu.
Czy można traktować te osoby wyłącznie jako polityków lub osoby prywatne? Czy poza odpowiedzialnością polityczną, którą ponoszą, karną, która ich czeka, nie powinni ponieść konsekwencji zawodowych jako lekarze?
Podczas wdrażania kolejnych reform służby zdrowia postawa wielu lekarzy kierujących resortem zdrowia, kasami chorych i Narodowym Funduszem Zdrowia w odczuciu lekarzy często była niezgodna z zasadami deontologii lekarskiej. Czy w tych sprawach rzecznik odpowiedzialności zawodowej będzie miał odwagę cywilną i przysłowiowo nie schowa głowy w piasek? Czy nie boi się wyciągnąć konsekwencji w stosunku do pewnych osób? Wiadomo, że izby zależne są od przychylnej postawy ministerstwa, czy z tego powodu nie wyciąga się żadnych konsekwencji w stosunku do lekarzy-urzędników naruszających powyższy artykuł?
Pobłażliwość samorządu wobec urzędników państwowych naruszających KEL rodzi pytanie o sens lekarskiego sądownictwa zawodowego. Czy jest moralne ukarać lekarza, który zmęczony wielogodzinną pracą niegrzecznie powiedział coś natrętnej rodzinie pacjenta a równocześnie nie reagować na poważne wykroczenia lekarzy utytułowanych i wysokopostawionych?
Jak duże naruszenie zasad etyki musi popełnić lekarz zajmujący wysokie stanowisko, aby spotkało się to z reakcją izb lekarskich? W praktyce osoby te posiadają w medycynie immunitet, który pozwala im postępować nieetycznie bez obawy, iż rzecznik odpowiedzialności zawodowej wyciągnie jakieś konsekwencje.
W Polsce sądy powszechne nie uchylają się od sądzenia osób wysoko postawionych. Niestety, nie widzimy, aby tak się działo w lekarskich sądach. Rzecznik odpowiedzialności zawodowej nie angażuje się w ocenę postaw osób z elit medycznych, których postawy i wypowiedzi naruszają zasady deontologii lekarskiej. W praworządnym państwie nie może być tak, że osądzamy tylko maluczkich, a wielcy są bezkarni. Czy przypadkiem nie wszczyna się postępowania jedynie w stosunku do zwykłych lekarzy, którzy popełnili małe przewinienia, a duże grzechy popełnione przez liderów medycyny nie powodują reakcji ze strony odpowiednich struktur samorządowych? Obecność w polskiej medycynie osób nietykalnych, z racji zajmowanych stanowisk, kłóci się z nowoczesnym pojmowaniem państwa prawa. Czy zatem powyższy artykuł nie jest pustym zapisem, który nie skutkuje żadnymi sankcjami? Tolerancja środowisk lekarskich dla wszelkiego rodzaju postaw niezgodnych z KEL staje się powszechnie dostrzeganym zjawiskiem. Czy warto nowelizować Kodeks, skoro ani stary, ani nowy nie jest przestrzegany?
Artykuł 61 jest bardzo wymagający, gdyż zabrania wypełniać niektóre służbowe polecenia. W praktyce są one wykonywane, bo kto w dzisiejszych czasach będzie się narażać na utratę pracy za niewykonywanie poleceń swoich przełożonych.
Wiele zarządzeń administracyjnych przełożonych niezgodnych jest nie tylko z etyką, ale i z prawem. Gdy lekarz zostanie wyrzucony z pracy, z powodu zastosowania się do powyższego artykułu, z pewnością nikt mu nie pomoże. Wszyscy uznają, że dyrektor ma prawo decydować o sprawach kadrowych. Sprzeciwienie się nieetycznym lub bezprawnym zarządzeniom nie będzie przecież oficjalnym powodem zwolnienia z pracy. Czy moralne jest wymaganie pewnych postaw i nieokazywanie skutecznej pomocy lekarzom, którzy z tego powodu poniosą konsekwencje służbowe?
Jeśli samorząd lekarski rzetelnie egzekwowałby realizację tego artykułu, to zapis ten skutkowałby dyskryminacją lekarzy przy obejmowaniu stanowisk kierowniczych. Czy warto powierzać kierownicze funkcje lekarzom, skoro są oni zobowiązani do przestrzegania norm etycznych? Przedstawiciele innych zawodów, ekonomiści czy prawnicy, nie będą ponosić konsekwencji za naruszenie zasad deontologii lekarskiej, dlatego są lepszymi kandydatami na stanowiska związane z podejmowaniem pewnych decyzji. Lekarze, z powodu rzetelnego przestrzegania KEL, są mniej dyspozycyjnymi pracownikami.

Tadeusz Maria Zielonka

Gazeta Lekarska 2004-01 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2005  
Korespondencja: redakcja@gazetalekarska.pl  
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl  
Data utworzenia: 2007-04-04