|
Gazeta Lekarska Przegląd numerów Gazety Lekarskiej Rocznik 2004 Gazety Lekarskiej Numer 2004-01 Dwie postawy
Propozycje najgorszych kontraktów centrala NFZ przygotowała dla lekarzy POZ-u i stomatologów.
Ci pierwsi wyliczyli, że oferowane im stawki są niewspółmiernie niskie w stosunku do realnych kosztów. Uznali więc, że pod znakiem zapytania stoi rentowność ich gabinetów. Ponieważ fundusz był głuchy na ich argumenty, część z nich postanowiła nie składać ofert wcale.Stomatolodzy nie wyliczali nic, bo za nich zrobili to eksperci. Wykazali, że o opłacalności prowadzenia gabinetu dentystycznego w ramach ubezpieczeń nie ma mowy, bo fundusz zniżył stawki w stosunku do rzeczywistych kosztów od 200 do 350 %. Zdecydowany protest kolegów z POZ przeciwko niekorzystnym warunkom kontraktowym na 2004 r. zaskoczył wszystkich, a najwięcej NFZ. Centrala nie spodziewała się, że zdeterminowani lekarze rzucą na szalę swoją egzystencję opartą przecież w większości na kontraktach z funduszem i odmówią złożenia ofert. Zamiast próbować jakoś z nimi się dogadać centrala poszła w zaparte i zarządziła ignorowanie lekarzy i całkowity zakaz rozmów z nimi. Przynajmniej taki stan rzeczy obowiązuje na dzień, w którym piszę te słowa, tzn. na 2 grudnia. Co będzie dalej - zobaczymy. Stomatolodzy nie dyskutowali czy mimo wszystko da się jakoś prowadzić gabinet z pieniędzy płaconych przez fundusz. Wiedzieli, że nie. Chyba, że sami dołożą do interesu. I postanowili dokładać. Bo dzięki dopłatom, oficjalnym i nie, jakoś wyjdą na swoje. Byle szyld NFZ zwabił pacjentów. Wiele o tym pisałem, tak że nie mam już siły do tego wracać. Obojętnie jak potoczą się losy protestu, pewne jest, że wiele on lekarzy nauczył. Jest drugim o takim zasięgu i rozmachu w przeciągu kilku ostatnich lat. Pierwszym był pamiętny strajk anestezjologów. Dzisiejszy jest większy, bo dotyczy większej grupy kolegów, którzy mimo to są doskonale zorganizowani. Może jeszcze nie w całej Polsce równo, ale jednak. I mają duże szanse na sukces, m.in. poprzez poparcie izby lekarskiej. To jest podstawowa nauka dla lekarzy, i nie tylko dla nich, na przyszłość, że jednak można. Potrzeba tylko zdecydowania, rzeczowych argumentów i solidarności. Stomatolodzy, psiocząc na czym świat stoi na fundusz, gremialnie oferty złożyli. Uznali, że jeżeli parę koleżanek i paru kolegów dało się wybrać do władz naczelnych izby, to ich świętym obowiązkiem jest konsultować i handryczyć się z centralą funduszu. Oni, rzecz jasna, staną za nimi murem, tylko załatwią sobie kontrakty. Podstawy do złorzeczenia dentyści mieli aż nadto solidne. Wyliczenia wykonane przez niezależnych ekspertów niezbicie wykazały, że wartość jednego punktu za świadczenia stomatologiczne nie może być niższa niż 15 gr. Podobnie wyceniły wartość świadczeń stomatologicznych obliczenia dokonane na zlecenie ministra zdrowia w 1994 r. przez Zakład Usług Naukowo-Badawczych i Konsultingowych w Łodzi. Fundusz daje maksymalnie 7 gr, co oznacza, że nie wywiązuje się z obowiązku prowadzenia analizy kosztów, jakości i dostępności, do czego zobowiązuje go ustawa. Kalkulacje dokonane przez NFZ, a właściwie ich brak, uniemożliwiają realizację rozporządzenia ministra zdrowia z czerwca 2003 r. o prawie lekarzy do otrzymywania od NFZ wynagrodzenia za wykonaną pracę. I co? I nic. Andrzej Baszkowski fot. Marek Stankiewicz Gazeta Lekarska 2004-01 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska. Dla członków izb lekarskich bezpłatnie. |
Wstecz
W górę ekranu
Copyright (c) 2005
Korespondencja: redakcja@gazetalekarska.pl
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl
Data utworzenia: 2007-04-04