Partnerami serwisu są:



 

 Gazeta Lekarska  Przegląd numerów Gazety Lekarskiej  Rocznik 2004 Gazety Lekarskiej  Numer 2004-01  Żyją tu i chcą tu leczyć  

Wiktor Miechowski ukończył medycynę w Państwowym Uniwersytecie Medycznym w Zaporożu na Ukrainie. Ma 23 lata. Jego marzenia są niecodzienne. W Polsce chce wstąpić do zakonu. "Gazecie Lekarskiej" mówi tak:

"Swoje życie chcę poświęcić służbie chorym jako kapłan. Wybrałem zakon o.o. kamilianów, który posługuje chorym. Takiej placówki nie ma na Ukrainie. A zakon potrzebuje lekarzy. Ma też swoje misje w Afryce. Polska prowincja ma placówkę na Madagaskarze. Kiedyś chciałbym pojechać na misję. A teraz będąc w zakonie mogę odbyć staż lekarski. Potem chciałbym zrobić specjalizację z chirurgii ogólnej. Następnie zamierzam pracować jako lekarz. Później chcę jeszcze skończyć studia w seminarium. I być kapłanem i lekarzem równocześnie".

Ukraiński lekarz świetnie mówi po polsku. Uczył się go na Uniwersytecie w Zaporożu. Ma też polskie korzenie. Jego dziadek i pradziadek byli Polakami. Rodzice urodzili się na Uralu, dokąd został zesłany jego dziadek. Mama jest Rosjanką.


Hani Abou Tara jest Syryjczykiem. Pochodzi z Damaszku. Medycynę ukończył na Moskiewskiej Akademii Medycznej w 1994 r. Od dwóch lat mieszka w Starej Miłosnej koło Warszawy. Jest lekarzem dentystą. O swoim życiu opowiada tak:

"Po ukończeniu studiów medycznych przez sześć lat pracowałem w Akademii Medycznej w Hamburgu. Dobrze mi się żyło w Niemczech. Ale moja żona jest Polką. Studiowała razem ze mną. Była też ze mną w Niemczech. Tęskniła za Polską. Jej rodzina naciskała na nasz powrót. Dlatego tu przyjechaliśmy.
W Polsce jestem już dwa lata. Ale tutaj jest inaczej niż w Niemczech. To kwestia systemu państwowego, nie ludzi. Tu jest duża biurokracja, która utrudnia działanie. Dopiero teraz mam nadzieję otrzymać prawo wykonywania zawodu.
Na początku chciałbym pracować w publicznej przychodni. Później w gabinecie prywatnym, który mamy wspólnie z żoną".

Syryjczyk studiując w Moskwie miał stypendium. Później w Niemczech też otrzymał stypendium. Teraz pracuje naukowo dla hamburskiej Akademii Medycznej. W Polsce od dwóch lat nie może przystąpić do wykonywania zawodu. Dobrze mówi po polsku.


Andrzej Kondratjuk przez 19 lat pracował jako fizjoterapeuta. Do Polski przyjechał z Odessy na Ukrainie. Pięć lat temu rozpoczął pracę w Gdańsku. Obecnie od dwóch lat mieszka w Sopocie. Jest żonaty z Polką. W rozmowie z "Gazetą Lekarską" mówi:

"Teraz zamierzam pracować w swoim zawodzie. Będę rehabilitantem.
Dobrze żyje mi się w Trójmieście. W Warszawie nie mogłem mieszkać. To duże miasto. Źle się czułem psychicznie i fizycznie. Podobnie jak nie mogłem być w Moskwie. To taki konglomerat. Jak człowiek żył przez jakiś czas w Odessie, to trudno przyzwyczaić mu się do dzisiejszych metropolii. Sopot przypomina mi starą Odessę.
Ktoś kiedyś wymyślił, że w innym kraju powinno żyć się inaczej. I teraz każdy myśli, że tak jest naprawdę. Naprawdę człowiek żyje tam, gdzie mu się podoba. Nie ma znaczenia czy jest to Ameryka Południowa czy Polska, czy Rosja.
Niektórzy ulegają stereotypom. Jeden jest taki, że ten kto przybywa z Ukrainy czy Rosji, to czymś różni się od tego kto mieszka w Polsce czy Słowenii. To nieprawda".

Grac

Gazeta Lekarska 2004-01 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2005  
Korespondencja: redakcja@gazetalekarska.pl  
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl  
Data utworzenia: 2007-04-04