Partnerami serwisu są:



 

 Gazeta Lekarska  Przegląd numerów Gazety Lekarskiej  Rocznik 2004 Gazety Lekarskiej  Numer 2004-01  Szpitale upadają stojąc 

Krajowa Sieć Szpitali stanie się przedmiotem marzeń każdego dyrektora, w przyszłości prezesa szpitala, bo zagwarantuje mu spokój i pewność przetrwania - mówi Ewa Kopacz (PO)

Pracownicy ochrony zdrowia uważają, że przejście do kodeksu spółek handlowych oznacza zagrożenie likwidacją ich zakładów, i to w dodatku likwidacją fizyczną, czyli tak jakby zrównanie zakładu z ziemią. Takiej możliwości nie ma - zapewnia Władysław Szkop (SLD). To jest łamanie kołem! Prawie pół miliona naszych pracowników (górników było 100 tys.) dostanie wreszcie swoje "203", tyle że w bezwartościowych udziałach albo akcjach - odpowiada Bolesław Piecha (PiS).


Zdaniem wielu obserwatorów sejmowych losy ustawy o pomocy publicznej i restrukturyzacji publicznych zakładów opieki są już przesądzone.
Ustawa była konsultowana jako trzy oddzielne ustawy, z których nagle powstała jedna, mimo protestu medyków na warszawskich ulicach 18 listopada ub.r. W grudniu prace parlamentarne nad planem Hausnera nabrały nowego tempa i projekt skierowano do pierwszego czytania. Przypomnijmy, że składają się nań trzy elementy:
  • Umorzenie zasadniczej części zobowiązań publicznoprawnych i spłata zobowiązań cywilnoprawnych zakładów w ramach ugody z wierzycielami.
  • Zniesienie instytucji samodzielnego publicznego zakładu opieki zdrowotnej i zastąpienie go spółką kapitałową w rozumieniu przepisów prawa handlowego, lecz w niezupełnie czystej postaci. Dodano do jej konstrukcji mechanizmy umożliwiające udzielenie świadczeń zdrowotnych dla ludności.
  • Stworzenie krajowej sieci szpitali, która umożliwi realizację konstytucyjnego prawa obywateli do świadczeń zdrowotnych, bez względu na sytuację społeczno-ekonomiczną, również w przypadku klęsk żywiołowych.
Pragnę uspokoić obawiających się, że chcemy w pełni urynkowić sektor, który z natury rzeczy nie może podlegać ogólnym zasadom gospodarki rynkowej. Pragniemy jedynie ucywilizować obrót prawny w systemie opieki zdrowotnej tak, aby nie odbiegał od ogólnych zasad polskiego prawodawstwa - wyjaśnia minister zdrowia Leszek Sikorski. Na pewno nie ucierpi pacjent. Celem tej ustawy nie jest ani likwidacja, ani prywatyzacja szpitali - dodaje wiceminister Ewa Kralkowska (Unia Pracy).
To już nie jakieś tam przymiarki. Projekt ustawy przewiduje finansowanie procesu restrukturyzacji finansowej przez emisję obligacji lub zaciąganie kredytów bankowych. Dociekliwi już pytają, ile warte będą te akcje lub obligacje papierowego majątku.
Zakłady bez zaległości w spłacie zobowiązań będą mogły ubiegać się o dotacje. Do publicznych zakładów opieki zdrowotnej, które dotychczas mogły działać jako samodzielne publiczne zakłady, jednostki budżetowe lub zakłady budżetowe, proponuje się dodać spółkę użyteczności publicznej rozumianą jako zakład opieki zdrowotnej będący spółką kapitałową, w której co najmniej 75% udziałów czy akcji na­leży do skarbu państwa lub jednostki samorządu terytorialnego, lub państwowej uczelni medycznej, lub państwowej uczelni prowadzącej działalność dydaktyczną i badawczą w dziedzinie nauk medycznych.
Ciekawe, czy znajdą się tłumy inwestorów pragnących objąć pozostałe 25% udziałów albo wejść w posiadanie tychże obligacji? Można sobie wyobrazić sytuację, kiedy wolne 25% udziałów obejmie np. koncern farmaceutyczny lub dostawca materiałów, sprzętu bądź urządzeń. Ale czy tego właśnie chcemy?
Zarząd w spółce użyteczności publicznej ma być jednoosobowy, powoływany i odwoływany przez zgromadzenie wspólników, walne zgromadzenie na wniosek albo po zasięgnięciu opinii rady nadzorczej. Zbywanie udziałów akcji spółki użyteczności publicznej obwarowane wieloma warunkami nie może doprowadzić do utraty przez skarb państwa lub jednostkę samorządu terytorialnego, lub państwową uczelnię medyczną, lub państwową uczelnię prowadzącą działalność dydaktyczną i badawczą w dziedzinie nauk medycznych.
Dlaczego powołane przed dziewięcioma laty samodzielne publiczne zakłady opieki zdrowotnej stale, pomimo trzykrotnych oddłużeń, wpadały w nowe długi? To jest problem zarządzania tymi zakładami, ale nie zarządzania w tym znaczeniu, że zarządca jest zły - odpowiada pos. Władysław Szkop (SLD) - tylko zarządca jest bardzo często bezwolny, opleciony różnego rodzaju odkładanymi decyzjami a to rady społecznej, a to rady powiatu czy sejmiku wojewódzkiego, które dopiero uprawniają zarządzającego zakładem do finalnego podpisu.
Zdaniem Szkopa, są takie decyzje, które z punktu widzenia gospodarczego trzeba podjąć z godziny na godzinę, z dnia na dzień. Kodeks handlowy stwarza taką możliwość i mówi: jeżeli świadomie zawierasz umowę na dostawę sprzętu, materiałów i innych produktów i wiesz, że za to nie zapłacisz, to podlegasz sankcji karnej, a to oznacza, że zarządzający ma swobodę decyzji, ale bez możliwości oszustwa, bo taka jest kodyfikacja karna tego postępowania - przekonuje pos. Szkop.
To nie organ założycielski podejmuje tę decyzję. To sąd na końcu zdecyduje, czy spółka prawa handlowego, zakład opieki zdrowotnej może upaść. A jeżeli taką decyzję podejmie, to przecież jest to rodzaj postępowania naprawczego.
Otwiera się cała droga w postępowaniu już pozasądowym do ugody, negocjacji, których dzisiaj nie ma. Szansa, żeby działalność zaczęła przynosić zyski - uspokaja Szkop.
Tymczasem sejmowe ławy opozycyjne trzęsą się już to z przerażenia, już to oburzenia. Nie oczekujcie niczego, nic dla was z tego nie wyniknie - grzmiała do telewidzów z sejmowej trybuny Ewa Kopacz (PO). Mizeria środków sprawi, że kolejki pacjentów będą coraz dłuższe, a i tak ci, którzy stoją w kolejkach, mogą mówić o szczęściu, bo gdzieniegdzie kolejek już nie ma, bo skończyły się limity.
Oddłużenie - tak, ale pod warunkiem, że zakład opieki zdrowotnej przedstawi i zrealizuje program naprawczy, płacąc gros długów i dopiero wtedy zobowiązania publicznoprawne będą mu darowane - odsłaniała tajniki filozofii myślenia rządowego pos. Kopacz.
Zdaniem Ewy Kopacz, menedżerowie zadłużali swoje szpitale, aby móc leczyć ludzi, czyli wypełnić zadania statutowe i powinności etyczne. Mówiąc inaczej, zadłużali placówki w interesie pacjentów. Już dziś istnieje obawa, że za propozycją programu naprawczego kryje się wizja kolejnej redukcji liczby świadczeń, gabinetów, porad, a wreszcie przychodni i szpitalnych oddziałów.
Prof. Jerzy Hausner twierdzi wprawdzie, że więcej oddłużenia służby zdrowia nie będzie, że to planowane obecnie będzie ostatnie. Być może ostatnie za rządów SLD, bo następny rząd będzie musiał wypić piwo nawarzone w browarze pod wezwaniem Mariusza Łapińskiego - obawia się Ewa Kopacz.
Prawdziwej konkurencji rynkowej może zabraknąć. Zdaniem projektodawców, po restrukturyzacji zakłady powinny zostać poddane rygorom rynku, tzn. dawać sobie radę na otwartym, konkurencyjnym rynku, a w razie przegranej, czyli niewypacalności, poddać się procedurze układowej lub upadłościowej.
Będą takie zakłady, które znajdą się poza regułami konkurencji, które z zasady będą bogatsze i pozostaną poza kilkoma ważnymi regułami gry. Do Krajowej Sieci trafią szpitale, które będzie kwalifikował minister zdrowia na podstawie rozporządzenia. Małe ZOZ-y, które nie chcą w tej chwili przyjąć warunków monopolisty Narodowego Funduszu Zdrowia, bo w odwodzie zawsze będzie sieć szpitali ministra.
Sieć za to, że jest gotowa, dostanie 600 mln zł z funduszu zdrowia; a o te 600 mln, jak twierdzi Ewa Kopacz, zuboży się budżet dla innych zwykłych szpitali, tych bez znajomości albo sympatii pana ministra. Proponowana Krajowa Sieć Szpitali stanie się przedmiotem marzeń każdego dyrektora, w przyszłości prezesa szpitala. Zagwarantuje mu bowiem spokój i pewność przetrwania, w przeciwieństwie do szpitali poza siecią.
Reformatorskiego zapału nie mogą ostudzić nawet wątpliwości Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej. Min. Danuta Hübner twierdzi, że projekt ustawy jako program pomocowy należałoby przedłożyć do zaakceptowania Komisji Europejskiej w ramach tzw. procedury przejściowej.
Proponowane rozwiązania, umorzenie zobowiązań publicznoprawnych, udzielanie dotacji restrukturyzacyjnych, mogą stanowić pomoc publiczną i miałyby obowiązywać również po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej, kiedy organem nadzorującym udzielanie pomocy publicznej stanie się Komisja Europejska - argumentuje prof. Hübner.
Gdzie jest taki dokument i co Komisja Europejska na ten temat mówi?
To jest obowiązek i ten program nie będzie uchwalony dzisiaj, nie będzie uchwalony 1 stycznia 2004 r., chyba że będą sztuczki znacznie większe niż było to przy uchwalaniu ustawy o Narodowym Funduszu Zdrowia - ostrzega Bolesław Piecha (PiS).
Prace nad ustawą trwają.

Marek Stankiewicz

Robert Sapa
- Porozumienie Zielonogórskie


Należy unieważnić konkurs ofert i aneksować umowy na 2004 r. Umożliwi to powstanie apolitycznego forum, w którym skupią się wszystkie polityczne siły. Celem ponadpartyjnego dialogu byłoby wypracowanie wspólnego modelu systemu ochrony zdrowia w Polsce, zaakceptowanie go i zrealizowanie. Trzeba zdecydowanie przeciwstawić się doraźnym działaniom szatkowanym kadencjami parlamentu. Wspólnie wypracowany model powinien stać się świętą i nienaruszalną przez politykę rzeczą.
Konstanty Radziwiłł
- Naczelna Rada Lekarska


Konkurs ofert na 2004 r. jest oznaką gruntownego kryzysu systemu ochrony zdrowia. Bez potężnej zmiany systemu nie ma wyjścia z tej sytuacji.
Co należy zrobić?
  • Kontynuować model ubezpieczeniowy;
  • Określić zakres i warunki świadczeń ze środków publicznych;
  • Wprowadzić dobrowolne ubezpieczenia dodatkowe wraz z osłonami dla najsłabszych ekonomicznie obywateli;
  • Zastosować negocjacyjny system dochodzenia do kontraktów.

Gazeta Lekarska 2004-01 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2005  
Korespondencja: redakcja@gazetalekarska.pl  
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl  
Data utworzenia: 2007-04-04