Partnerami serwisu są:



 

 Gazeta Lekarska  Przegląd numerów Gazety Lekarskiej  Rocznik 2004 Gazety Lekarskiej  Numer 2004-01  Słowo Redaktora Naczelnego - Wahadłem czy busolą? 

Nowy Rok, mam nadzieję ostatni w starej Europie, zostawił nam pod drzwiami worek starych zmartwień. Już się wydawało, że po wyeliminowaniu Manchesteru City obronimy także traktat z Nicei, ale od geografii ucieczki nie ma. Traktat nicejski, jak pamiętamy, określa skład i sposoby działania instytucji unijnych, uwzględniając także Polskę. W Niemczech nie zrozumiano tezy, że obrona traktatu nicejskiego jest polską racją stanu. W Polsce zaś nie pojęto, że Niemcom trudno zaakceptować sytuację, kiedy to w demokratycznej Europie ich głos liczy się tylko w 50% - uwzględniając liczbę ludności danego kraju.

Gdzie zatem szukać wyjścia z patowej sytuacji? W rozmowach! We wzajemnym zrozumieniu argumentów, w mozolnym poszukiwaniu rozwiązań kompromisowych, w cierpliwym wsłuchiwaniu się we wzajemne racje, a nie zgiełku, kiedy to 25 dyskutantów jednocześnie usiłuje się wypowiedzieć.

Taka jest logika nowoczesnej stabilizacji, integracji i pomyślnego rozwoju Europy i całego wolnego świata.

To jest zasada busoli, która bezpiecznie prowadzi do celu, nawet tych, którzy wybrali się inną drogą.

Ale w Polsce niepodzielnie króluje zasada wahadła: od ściany do ściany. To już nawet nie zasada, to filozofia społeczna, w której argumenty, wiedza i doświadczenie ustępują inwektywom, przekleństwom, prostactwu i impertynencjom. Chamstwu nie zagraża potępienie ani ostracyzm. "Polska to nie jest tylko kraj dla Łapińskich i Naumanów, my tu też mamy coś do powiedzenia" - powiedział podczas debaty w Belwederze z udziałem prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego prof. Andrzej Szczeklik, wybitny lekarz i humanista z Krakowa. Przypomnijmy, że jesienią ub.r. A. Kwaśniewski nazwał aktem strzelistym list grupy profesorów i intelektualistów, ostrzegający Głowę Państwa przed galopującym kryzysem w ochronie zdrowie. Więcej o nastroju i efektach spotkania w prezydenckich progach opowiada Konstanty Radziwiłł w swoim comiesięcznym felietonie "Okiem Prezesa".

Wahadło społecznych nastrojów systematycznie odchyla się w prawo. Lewica nie nadąża kwitować listonoszom wezwań do prokuratury i biegać na przesłuchania, gdy tymczasem prawica zamiast wsłuchiwać się w ludzkie potrzeby zaciera ręce na widok rosnących słupków społecznego poparcia. Aż strach pomyśleć, co to się będzie działo w wyborach europejskich.

Zdaniem wielu obserwatorów losy publicznych zakładów opieki są już przesądzone. Pół miliona pracowników - górników było 100 tys. - dostanie wreszcie swoje "203", tyle że w bezwartościowych udziałach albo akcjach. Tego reformatorskiego natchnienia i zapału nie mogą ostudzić nawet wątpliwości min. Danuty Hübner, która twierdzi, że projekt ustawy jako program pomocowy należałoby przedłożyć Komisji Europejskiej do uzgodnienia w ramach tzw. procedury przejściowej. Gdzie jest taki dokument i co Komisja Europejska na ten temat mówi? Więcej w artykule "Szpitale upadają stojąc".

Marek Stankiewicz
naczelny@gazetalekarska.pl

Gazeta Lekarska 2004-01 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2005  
Korespondencja: redakcja@gazetalekarska.pl  
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl  
Data utworzenia: 2007-04-04