
|

Gazeta Lekarska Przegląd numerów Gazety Lekarskiej Rocznik 2003 Gazety Lekarskiej Numer 2003-07,08 Bioenergoterapia czyli nowa teoria względności
W odróżnieniu od innych magii paramedycznych bioenergoterapia ma podstawy naukowe.Opierają się one na słynnym równaniu sformułowanym przez wielkiego radzieckiego fizyka Adnokamiencowa, które brzmi: bE = mc2, gdzie bE = bioenergia, m = masa bioenergoterapeuty, a c = szybkość przekazywania przez niego sugestii.
Zgodnie z odkryciami Adnokamiencowa bioenergia to po prostu jeszcze jeden rodzaj energii, obok energii mechanicznej, cieplnej, elektrycznej, elektrochemicznej, elektromagnetycznej i jądrowej. Jak wiadomo, te rodzaje energii mogą się wzajemnie w siebie przekształcać i być przekazywane, ale zgodnie z Pierwszym Prawem Termodynamiki nie mogą być wytwarzane na nowo ani niszczone. Dlatego to prawo nazywa się Prawem Zachowania Energii.
Teraz jednak musimy wytłumaczyć, jak bioenergia może się przekształcać w inne rodzaje energii i jak inne rodzaje energii mogą się przekształcać w bioenergię i jak bioterapia może działać. Skąd wreszcie bioenergia bierze się w organizmie bioenergoterapeuty i dlaczego oddawanie jej pacjentom nie powoduje śmierci z wyczerpania bioenergoterapeuty.
Energia to jest zdolność jednego układu do spowodowania zmiany innego układu lub inaczej zdolność jednego obiektu do oddziaływania na drugi obiekt. Energia jest to stan materii, w którym może być ona przekazywana z jednego obiektu do drugiego. W następstwie oddziaływania między obiektami - obiekt przyjmujący zyskuje tyle energii, ile obiekt oddający traci. Aby móc dalej oddawać energię, dany obiekt musi ją skądś uzyskać.
W naszych organizmach wykorzystujemy do przemian tylko niektóre formy energii. Nie wykorzystujemy np. energii jądrowej. Podstawową formą energii, którą przejawia człowiek jest energia cieplna. Brana jest głównie ze spalania tlenu. Rośliny robią to lepiej. One, dzięki zielonemu barwnikowi zwanemu chlorofilem, mogą pobierać bezpośrednio energię słoneczną. Służy ona do spowodowania i przeprowadzenia reakcji dwutlenku węgla z wodą, w wyniku czego uwalniany jest tlen, który wykorzystują zwierzęta, w tym my, czyli ludzie do spalania. Jednocześnie w reakcji tej rośliny wytwarzają cukry, które są pierwszymi cząsteczkami organicznego życia.
Oprócz energii spalania, którą my wykorzystujemy, istnieje także energia rozpadu. W tym przypadku atomy ciężkich pierwiastków, takich jak uran czy pluton rozpadają się, oddając przy tym część wcześniej pozyskanej energii, która utrzymywała ich istnienie. Dzieje się tak dlatego, że powstanie tych atomów było możliwe tylko dzięki dopływowi energii z zewnątrz, a gdy to nie następuje, dochodzi do ich rozpadu i oddania części energii. Jest to tzw. energia jądrowa, a urządzenia, w których umieszczane są te pierwiastki w celu kontrolowania rozpadu, nazywane są reaktorami.
Energię można też przekazywać na odległość, ale pokonywanie odległości również wymaga energii, która jest oddawana otoczeniu, przez które przemieszcza się energia. Im większa odległość, tym mniejsza ilość oryginalnie wysłanej energii ją osiąga, przy czym ta ilość na ogół maleje do kwadratu na jednostkę odległości. Wyjątkiem jest przemieszczanie się ciężkich cząstek, np. protonów, które przemieszczając się początkowo tracą stosunkowo niewiele energii, ale straciwszy pewną jej część nie mogą się dalej przemieszczać i wtedy gwałtownie oddają otoczeniu całą pozostałą energię. Nazywa się to efektem Bragga.
Bioenergia nie jest zwykłą energią cieplną, którą bioenergoterapeuta przekazuje pacjentowi, gdyż wprawdzie wszyscy oddajemy energię cieplną otoczeniu, ale abyśmy mogli ją oddawać innym ludziom, musimy mieć wyższą od nich ciepłotę. Jak wiadomo, różnice ciepłoty pomiędzy żywymi ludźmi nie przekraczają 5 stopni Celsjusza. Poza tym powierzchnia przekazu jest ograniczona zwykle do dłoni, a czas do minut. Można więc w ten sposób przekazać bardzo niewiele energii cieplnej, zbyt mało, aby spowodować jakikolwiek skutek. A skutki bioenergoterapii przecież wszyscy widzą. Musimy więc mieć do czynienia z innym rodzajem energii.
I tu musimy znowu sięgnąć do dokonań Adnokamiencowa. Otóż zgodnie z odkryciami Adnokamiencowa, bioenergoterapeuta jest rodzajem reaktora (w rzeczywistości człowiek, który ma tę zdolność, ale jej nie wykorzystuje w celach leczniczych, nazywa się po prostu bioenergoreaktorem), który generuje cząstki zwane bioenergonami. Bioenergony są to bardzo prymitywne cząsteczki, znacznie bardziej prymitywne od różnych fotonów, elektronów i protonów, tak prymitywne, że jeszcze nie nauczyły się prawa zachowania energii. Bioenergon może dzięki temu się swobodnie przemieszczać również za pośrednictwem odbiornika telewizyjnego (który, jak sama nazwa wskazuje, jest przekaźnikiem) i nie musi po drodze tej energii tracić. Oddaje ją dopiero osiągnąwszy zaprogramowany cel, np. butelkę z wodą.
Przyjęcie tej energii przez wodę łatwo zauważyć patrząc na butelkę pod światło. Cząsteczki wody, jak wiadomo, są dipolami, tzn. po jednej stronie mają plus, a po drugiej minus. W zwykłej wodzie te cząsteczki mają dowolną orientację, natomiast bioenergony ustawiają wszystkie dipole plusem do góry. Pod światło widać to jako delikatną opalizację. Właśnie dlatego, że dipole są ustawione plusem do góry mówimy, że taka woda zawiera pozytywną energię.
Podobnie dzieje się, kiedy bioenergoterapeuta przykłada dłonie do ciała pacjenta. Wtedy strumień bioenergonów przepływa do pacjenta i ustawia mu dipole plusem do góry. Dzieje się to podobnie, jak w butelce z wodą, gdyż człowiek też składa się głównie z wody. Człowiek z dipolami plusem do góry, to człowiek, który zdrowieje w oczach.
Powstaje pytanie, skąd bioenergoreaktorzy (a także ci spośród nich, którzy udostępniają swoją energię innym, czyli bioenergoterapeuci) biorą energię do wytwarzania bioenergonów i dlaczego tylko bardzo nieliczni ludzie mają te zdolności? Otóż, zdolność do wytwarzania bioenergii bierze się z tego, że w trakcie ewolucji w świecie zwierzęcym (który obejmuje również ludzi) zachowały się niektóre geny roślinne, geny, które umożliwiają ludziom, którzy zrządzeniem losu je odziedziczyli, dokonywanie fotosyntezy.
Ludzie ci zwykle mają gdzieś jakąś zieloną plamkę. Najsilniejsze własności mają oczywiście ci ludzie, którzy są całkiem zieloni, ale jest to bardzo duża rzadkość. Ludzie ci w dodatku mogą mieć ciemną karnację, co maskuje zielone miejsca. W tych miejscach ludzie ci mają specjalny rodzaj komórek zwanych komórkami bioenergetycznymi, które właśnie mają zdolność fotosyntezy. W ten sposób są zdolni przyjmować bezpośrednio energię światła. Energia światła jest w nich przetwarzana w bioenergony dzięki sprzężeniu reakcji fotosyntezy z reakcją spalania.
Bioenergoreaktorzy muszą się następnie pozbyć nadmiaru energii i muszą ją przekazać innym obiektom żywym lub nie. Bioenergony są odbierane przez różne produkty roślinne i zwierzęce i dlatego bioenergoreaktorzy mogą przebywać wyłącznie w naturalnym otoczeniu. Lubią się otaczać zwierzętami, np. kotami i psami, którym również mogą przekazywać nadmiernie wytwarzane bioenergony. Natomiast źle tolerują w swoim otoczeniu żywe rośliny, gdyż one, a zwłaszcza paprotki też są w stanie w oparciu o energię świetlną wytwarzać bioenergony. W ten sposób w ich otoczeniu bioenergoreaktorzy się na swój sposób duszą: duszą z nadmiaru bioenergonów.
Produkty z martwych roślin są natomiast dla nich korzystne, gdyż też absorbują nadmierne bioenergony. Natomiast dla zwykłych ludzi obecność roślin jest korzystna ze względu na uwalnianie bioenergonów, które jednak mają znacznie słabsze oddziaływanie niż bioenergony wytwarzane w organizmach bioenergoreaktorów, które przeszły długotrwałą ewolucję dostosowującą je do organizmów zwierzęcych.
Drugim problemem, który mają bioenergoreaktorzy jest nadmiar cukrów, które są wytwarzane w procesie fotosyntezy. W młodszym wieku jest on kompensowany przez inne procesy metaboliczne, ale w starszym może prowadzić do pozornie niewyjaśnionej cukrzycy.
Jak wszystkie komórki, zielone komórki bioenergetyczne mogą również ulegać transformacji nowotworowej i taki nowotwór nazywa się zieleniakiem (łac. chloroma). Jest bardzo rzadki i zwykle przez mniej wykształconych patologów opisywany jako rodzaj ostrej białaczki. Oczywiście na zieleniaka może zachorować tylko osoba, która jest bioenergoreaktorem i ten przykład uzmysławia, że ta cudowna właściwość nie zawsze wiąże się z korzyściami dla osoby ją posiadającej.
Bioenergoreaktorzy w większości nie zdają sobie sprawy z posiadanych właściwości i po prostu instynktownie poszukują obiektów, którym mogą oddawać bioenergony.
Możliwość leczniczego wykorzystania bioenergoreaktorów jest wielką szansą ludzkości. Kiedy u wszystkich ludzi dipole będą ustawione plusem do góry zapanuje powszechna szczęśliwość, pełne zdrowie i znikną choroby. Niestety, geny bioenergoreakcyjne są recesywne i odsetek bioenergoreaktorów w populacji stale się zmniejsza. W trosce o zdrowie bioenergetyczne społeczeństwa powinniśmy kojarzyć bioenergoreaktora z bioenergoreaktorką. Jedna czwarta dzieci z takiego związku będzie również bioenergoreaktorami, a dodatkowe 50% odziedziczy cudowne geny jako heterozygoty. Szukajmy też wśród nas ludzi z zielonymi plamkami - to są bioenergoreaktorzy i zachęcajmy ich do podjęcia działalności leczniczej. Pamiętajmy, że może to być trudne, gdyż niekiedy skupiska zielonych komórek bioenergoreakcyjnych mogą być bardzo małe, przypominać piegi albo inne znamiona barwnikowe.
Zamiast się uczyć wiele lat medycyny - zielona plamka.
Nikt lepiej nie uleczy człowieka z wszystkiego niż człowiek z zieloną plamką. Dipole plusem do góry!
Wiesław Wiktor Jędrzejczak
rys. Małgorzata Gnyś-Wysocka
fot. Marek Stankiewicz
Gazeta Lekarska 2003-07 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.
|