
|

Gazeta Lekarska Przegląd numerów Gazety Lekarskiej Rocznik 2002 Gazety Lekarskiej Numer 2002-11 Lekarze do pióra!
Miesiąc temu apelowaliśmy do Czytelników o współudział lekarzy w redagowaniu naszej "Gazety", wzbogacenie jej zawartości listami o tym, co "na sercu nam leży".
Podtrzymujemy to wezwanie, namawianie i zachętę do redagowania wraz z naszym zespołem pisma, które trafiać będzie coraz sprawniej do rąk każdego lekarza. Nie ukrywamy tego, że zwłaszcza ostatnio dyskutujemy w redakcji o sposobach zwiększenia poczytności "Gazety", spieramy się o jej kształt - licząc na to, że nasze nowe pomysły spotkają się z życzliwym przyjęciem Czytelników. Powtarzamy: szczególnie nam zależy na listach, tej bezpośredniej formie kontaktu Czytelnika z redakcją. Ale także na artykułach, wypowiedziach problemowych, zwięźle i celnie dotykających najbardziej aktualnych, trudnych problemów naszej, lekarskiej, społeczności. Nasz adres pocztowy, nasze telefony, numer naszego faksu i adres poczty e-mail zamieszczone w "Gazecie" są do Państwa dyspozycji. Nie trzeba wiele trudu, by opinia jaką dziś chce się przekazać dotarła dziś jeszcze do adresata.
Na to właśnie liczymy - raz jeszcze zachęcając - lekarze do pióra! A zwłaszcza do rozmyślania o tym, jak wspólnymi siłami uczynić "Gazetę Lekarska" jeszcze bardziej przydatną, atrakcyjną, poczytną.
redakcja
Redakcja "Gazety Lekarskiej", 00-764 Warszawa, ul. Sobieskiego 110
tel. 851-71-38, centr. 851-51-15, fax 851-71-39, e-mail: r.klimkowska@hipokrates.org
KEL - Art.63
- 1. Lekarz tworzy swoją zawodową opinię jedynie w oparciu o wyniki swojej pracy, dlatego wszelkie reklamowanie się jest zabronione.
- 2. Lekarz nie powinien wyrażać zgody na używanie swego nazwiska do celów komercyjnych.
Ogłoszenie czy reklama
Czasami, choć niezbyt często, udaje mi się znaleźć czas na lekturę gazet. Dział ogłoszeń pod tytułem "Lekarskie" czy też "Usługi medyczne" lub "Zdrowie" przyciąga od pewnego czasu moją uwagę, a tam proszę Państwa... tu brakuje mi słów, by właściwie nazwać to, co daje się przeczytać.
Bo jak określić ogłoszenie np. "aaaaaa 160 zł odtrucia L-4 esperal narkotyki" lub "alkohol narkotyki esperal tanio" dalej numery telefonów, czy też "Hemoroidy na gwarancji tel. ..."
Nie sprawdzałem czy osoby będące właścicielami przedsięwzięć tak się reklamujących to koleżanki lub koledzy lekarze, czy też osoby postronne. Bowiem nie śmiem przypuszczać, by osoba kończąca akademię medyczną, posiadająca dyplom lekarza nie słyszała nigdy o Kodeksie Etyki Lekarskiej i warunkach jakim powinno odpowiadać ogłoszenie w mediach. Nie reklama, a właśnie ogłoszenie.
Lub z innej beczki, tu ukłon w stronę koleżanek i kolegów stomatologów i ginekologów, tu już nie można mięć wątpliwości co do tego, kto stoi za ogłoszeniem, np.: "wywoływanie miesiączki, zabiegi, usg tel..." Czy też klinika stomatologiczna... Promocja, kosmetyka, profilaktyka, poniżej podane ceny zabiegów.
Nie będę przytaczać wszystkich reklam, bo nie starczyłoby szpalt "Gazety Lekarskiej". Choć kusi mnie, by autorzy reklam mogli zobaczyć swoje ogłoszenie oraz innych koleżanek i kolegów i porównać kto bardziej potrafi zareklamować swoje usługi medyczne (nie leczenie) tak jak firmy chemiczne reklamują proszki do prania z bielą jeszcze bielszą piorącą na wskroś i w głąb. Na szczęście reklamy, które pozwoliłem sobie zacytować z "Gazety Wyborczej" nie stanowią normy, jest to raczej margines, choć trzeba przyznać, że ostatnimi czasy coraz większy.
Przyczyny są znane i dla większości koleżanek i kolegów czytelne, kryzys ekonomiczny oraz brak kontroli nad liczbą otwartych i nowo otwieranych placówek medycznych różnego autoramentu.
Chcąc zdobyć pacjentów właściciele posuwają się do zamieszczania reklam, które są czasami śmieszne i straszne a zwłaszcza nieetyczne.
Deklarowana nieświadomość, że "nie wiedziałem, nie wiedziałam, że tak nie wolno" i kryzys nie są żadnym tłumaczeniem.
Placówki, w których wykonuje się zawody medyczne, głównie zawód lekarza (i nie jest tu ważna specjalność) podlegają prawu korporacyjnemu i Kodeksowi Etyki Lekarskiej. Kto chce należeć do korporacji, musi podporządkować się przepisom korporacyjnym. Kto tym przepisom podporządkować się nie zechce, może zostać przez korporację wykluczony, zawieszony, upomniany etc. ze wszystkimi konsekwencjami prawnymi tych decyzji.
Ktoś może sobie pomyśli, o co tyle hałasu, przecież nic się nie stało. Owszem, stało się może stać się jeszcze więcej. Stosując sposób ogłaszania się zaczerpnięty z reklam np. telewizyjnych: u mnie najtaniej, u mnie promocja, u mnie tylko 30 zł, u mnie za darmo to czy tamto, utrwala się w społeczeństwie obraz lekarza niezbyt pochlebny.
A przecież lekarz powinien być postrzegany jako osoba zaufania publicznego. Wymaga się od niego przestrzegania zasad etycznych, fachowości, dyskrecji, pomocy w trudnych chwilach. W okresie określanym jako słusznie miniony, choć nie tylko, w celu odwrócenia uwagi społeczeństwa od problemów rzeczywiście trudnych fundowano mu afery z udziałem: lekarzy, pogotowia, szpitali, sprawy nagłaśniano, potem wyciszano, a wszystko po to, by pokazać, że lekarze są nieetyczni, przekupni i całe zło to przez nich, a jeśli nie, to w każdym razie, że są to indywidua, którym ufać na pewno nie można.
Dlatego też, dla własnego dobra, bądźmy etyczni i szanujmy swoje przepisy korporacyjne, bo jeśli tego nie zrobimy, nie będziemy szanowani i my sami. (...)
lek. stom. Andrzej Wędziński
zastępca okręgowego rzecznika odpowiedzialności zawodowej
Warszawa
Skróty pochodzą od redakcji
Zbulwersował mnie artykuł...
Jestem polskim lekarzem medycyny od kilku lat pracującym w Norwegii. Bardzo zbulwersował mnie artykuł na stronie internetowej Radia RMF o planach leczenia duńskich pacjentów w szpitalu w Kamieniu Pomorskim w woj. zachodniopomorskim.
Można w nim między innymi przeczytać następujące zdanie: "Na początku Duńczyków mają operować ich rodacy, którym asystować będą polscy lekarze". Czy wymienieni w artykule duńscy lekarze mają prawo wykonywania zawodu lekarza w Polsce, wymagane prawnie do prowadzenia działalności lekarskiej na terenie naszego kraju, a jeśli tak, to przez kogo i na jakiej podstawie zostało im ono wydane? (...) Czy Naczelna Izba Lekarska została poinformowana o fakcie zatrudniania lekarzy obcokrajowców w wyżej wymienionej placówce, a jeśli tak, to w jaki sposób jest w stanie chronić rodzimy rynek usług medycznych w stopniu, w którym polscy lekarze nie będą poniżani do funkcji "asystowania" przy zabiegach swoim duńskim kolegom? (...)
dr Krzysztof Burski, Oslo
Boy to również lekarz
W artykule "Corpora dormiunt, vigilant animae" z "GL" nr 9/2002 znajduje się pewna, łagodnie mówiąc, nieścisłość. Autorzy uśmiercili razem z Boyem jego żonę, Zofię z Pareńskich. W rzeczywistości zmarła ona w 56 r. Boy również był lekarzem, chociaż autorzy nie zaliczyli go do tej grupy zawodowej wśród ofiar jednej z najbardziej odrażających zbrodni niemieckich czasu II wojny światowej.
Amicus Plato...
S. Grajewski
grajewski@osteoplant.com.pl
"Znajomi bez konkursu" raz jeszcze
Z wielką uwagą i zainteresowaniem przeczytałem artykuł pt. "Znajomi bez konkursu", w "GL" nr 7/8 2002. Jeśli się nie mylę, była to pierwsza przedstawiona na łamach prasy dyskusja na temat nowych zasad specjalizacji lekarskich. (...)
Po raz pierwszy ten krzywdzący młodych lekarzy sposób otwierania specjalizacji próbowaliśmy przedstawić Ministerstwu Zdrowia ostatniej kadencji, korzystając z drogi poselskiej. Niestety, nie doczekaliśmy się nawet śladu odpowiedzi.
Po raz wtóry, ponownie korzystając z uprawnień poselskich, zwróciliśmy się do obecnego Ministerstwa Zdrowia przedstawiając nasz punkt widzenia w tej sprawie, oraz w kilku innych ważnych problemach reformy służby zdrowia. Podobnie jak poprzednio, nadal pozostajemy bez odpowiedzi.
Problem ten przedstawiałem również PTL-owi.
Uważamy sposób ubiegania się o otwarcie specjalizacji za wielce krzywdzący i niesprawiedliwy. (...)
Uważamy, że każdy lekarz przyjęty na pełny etat szpitalny powinien automatycznie uzyskiwać prawo i obowiązek otwierania specjalizacji bez pisemnych tekstów i rozmów kwalifikacyjnych.
Uważamy także, że tym sposobem mogliby otwierać specjalizacje lekarze będący na wolontariatach.
Z ogólnej liczby corocznych absolwentów, według naszych obserwacji, nie wszyscy chcą się specjalizować. Część z nich deklaruje wyjazd z kraju lub otwiera własny "biznes", część podejmuje pracę w firmach farmaceutycznych. Podejrzewamy, że 1/3 chce się specjalizować. To są potencjalni nasi następcy, po co więc rzucać im kłody pod nogi?
Egzamin specjalizacyjny, wymogi programu specjalizacji, które muszą być zrealizowane, naszym zdaniem powinny decydować o uzyskaniu specjalizacji. Natomiast co do artykułu, tak na dobrą sprawę każdy etap kształcenia młodego lekarza, począwszy od przyjęcia do kliniki czy szpitala, może być z nim kojarzony.
dr med. Maciej Rogoszewski
ordynator Oddziału Położniczo-Ginekologicznego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 3 w Rybniku
Gazeta Lekarska 2002-11 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.
|