Partnerami serwisu są:



 

 Gazeta Lekarska  Przegląd numerów Gazety Lekarskiej  Rocznik 2002 Gazety Lekarskiej  Numer 2002-11  Z biuletynów do Gazety 

Vox medici
      Żywo dyskutowanym problemem był stosunek młodych, aktualnie czynnych zawodowo lekarzy, do starszych emerytowanych kolegów.
      Wszyscy zgodnie podnosili problem braku szacunku dla starszych, "nie zauważanie" starszych kolegów, ewentualnie domagania się wynagrodzeń czy wręcz "pewnych kwot" za udzielenie porady.
      Niewątpliwie na szacunek każdy sobie powinien zapracować, ale zawsze obowiązywał i chyba nadal obowiązuje kodeks solidarności zawodowej i szacunku dla starszych kolegów, zwłaszcza gdy tracą oni swą życiową sprawność i zaradność, a zaczynają wymagać pomocy ze strony innych osób.
      O kulturze narodu decyduje stosunek społeczeństwa do ludzi starszych. Dobrze byłoby gdybyśmy my mogli zaliczać się do ludzi kulturalnych.
      Reasumując moje wrażenie z tego warszawskiego spotkania mogę stwierdzić, że realne możliwości Komisji ds. Lekarzy Emerytów i Rencistów są nieduże, lecz sam fakt jej istnienia przypomina o upływie czasu i o tym, że wszyscy będą kiedyś emerytami i że poprawiając los obecnych emerytów, myślimy o swojej przyszłości. Jednym słowem, komisję pozwalam sobie przyrównać do drzazgi pod paznokciem - uwiera i przypomina o sobie.

Wanda Andrzejewska

Eskulap Świętokrzyski
      Nasza izba ma zamiar wprowadzić legitymacje dla lekarzy. Czemu mają służyć?
      - Rzeczywiście, od października rozpoczniemy wydawanie "Legitymacji lekarza". Zostaliśmy do tego zobowiązani uchwałą ostatniego okręgowego zjazdu naszej izby. Pomysł nie jest nowy, bo już w pierwszej kadencji z takim zamiarem nosiła się Naczelna Rada Lekarska. Realizację wstrzymano, choć gotowy był projekt legitymacji. Wróciliśmy w naszej izbie do tej idei w sprzyjających okolicznościach. Jak wiadomo, wymieniamy wszystkim lekarzom prawa wykonywania zawodu i w rejestrze posiadamy wszystkie potrzebne dane, łącznie z aktualnymi zdjęciami. Legitymacje nie są obowiązkowe, wydawane będą bezpłatnie, po osobistym lub telefonicznym wyrażeniu chęci jej posiadania. Mają formę kart bankomatowych, są numerowane, a prócz imienia i nazwiska zawierają w trzech językach informację o przynależności do izby oraz numer prawa wykonywania zawodu. Mogą jak sądzimy przydać się w różnych sytuacjach. Nie nosimy przecież w kieszeni książeczek stwierdzających prawo wykonywania zawodu, często nie mamy przy sobie pieczątki. W aptekach, w placówkach służby zdrowia, w urzędach, podczas przypadkowego udzielania pomocy, w kontaktach z funkcjonariuszami policji wielokrotnie i mnie brakowało sposobu na szybkie udokumentowanie swojego zawodu. Liczymy na to, że za granicą nasza legitymacja ułatwić może kontakt z miejscowymi lekarzami, uzyskać ich koleżeńską pomoc.

Marek Jodłowski przewodniczący Świętokrzyskiej Izby Lekarskiej

Panaceum
Co smuci i zawstydza?

      Smutkiem napawać musi nadal to, że nasi niegodni koledzy "po fachu", nawet ci skazani prawomocnym wyrokiem sądowym za różne przestępstwa nie są dość piętnowani ani karani przez władze lekarskie. Zarzuca się izbom i sądom lekarskim, że wykazują zbytnią pobłażliwość dla tych medyków-przestępców, którzy przynoszą wstyd całemu środowisku. Ostatnio znów otrzymałam wycinki prasowe wraz z komentarzem prof. Stanisława Sterkowicza na temat byłego ordynatora oddz. urologicznego Wojewódzkiego Szpitala we Włocławku - Marka S. Człowiek ten został skazany dwoma prawomocnymi wyrokami sądu na kary pozbawienia wolności za wymuszanie łapówek od chorych. W jednej sprawie było rozpatrywanych 66 zarzutów i sąd wymierzył karę 3,5 roku, a w drugiej - jednego roku więzienia. Toczy się jeszcze jeden proces sądowy tego pana, ale tymczasem doktora M.S. poszukuje policja, bo nagle zniknął. Już wcześniej ukrywał się w różnoraki sposób, także w szpitalach, symulując chorobę, co - jak wiemy - jest częstą praktyką przestępców.
      A komentarz prof. Sterkowicza (nb. honorowego członka UPPL) jest taki:
      ...ale nie to jest takie ważne, jak - moim zdaniem - stosunek izby lekarskiej do tego rodzaju uczynków, hańbiących dobre imię lekarzy. Przedstawiciele izb lekarskich nabierają wody w usta i milczą, uważając, że jeśli sprawą zajęła się prokuratura i sądy, to oni nie mają już nic do powiedzenia. Moim zdaniem... bezwzględnie powinna się odbyć sprawa tego lekarza przed naszym sądem zawodowym. Oczywiście, można do tego wykorzystać akta zakończonej sprawy sądowej. Za te hańbiące czyny ten lekarz powinien być pozbawiony prawa wykonywania zawodu, nawet na zawsze. Po prostu wykazał, że nie jest godzien nosić tytułu lekarza i nie powinien leczyć chorych. Tego wymaga godność i honor naszego zawodu. Ale o to się nie dba. Niestety... Jest wprawdzie jakaś Komisja Etyki, ale zajmuje się głupstewkami i wydumanymi problemami. A tu rzeczywistość skrzeczy.

Barbara Szeffer-Marcinkowska

Gazeta Lekarska 2002-11 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2005  
Korespondencja: redakcja@gazetalekarska.pl  
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl  
Data utworzenia: 2007-04-04