Partnerami serwisu są:



 
W obronie szacunku dla lekarzy seniorów
Projekt ustawy o Narodowym Funduszu Zdrowia

      Projekt ustawy o Narodowym Funduszu Zdrowia liczy w sumie 102 strony. Przestudiowałem całą tę dokumentację bardzo uważnie i z ubolewaniem stwierdziłem, że projekt ten w postanowieniach dotyczących spraw niezmiernie ważnych dla lekarzy emerytów i rencistów powiela, niestety, wszystkie błędy poprzedniej ustawy.

      W związku z tym w imieniu Komisji ds. Lekarzy Emerytów i Rencistów NRL zgłosiłem propozycję znowelizowania artykułów 56 i 127 projektu Ustawy w wersji:
      Art. 56

  1. Dotychczasowy ustęp 1 pozostawić bez zmian ("Ubezpieczony ma prawo do świadczeń z zakresu badań diagnostycznych, w tym analityki medycznej, wykonywanych na podstawie skierowania lekarza ubezpieczenia zdrowotnego lub felczera ubezpieczenia zdrowotnego").
  2. Wprowadzić nowy ustęp 2 o brzmieniu: "Lekarz będący na emeryturze lub rencie, jeśli posiada prawo wykonywania zawodu, ma prawo do świadczeń z zakresu badań diagnostycznych, w tym analityki medycznej dla siebie i współmałżonka, na podstawie skierowania własnego, jeśli zawarł z funduszem umowę uprawniającą go do wystawiania takich skierowań".
  3. Dotychczasowy ustęp 2 oznaczyć numeracją 3 ("Minister właściwy do spraw zdrowia, po zasięgnięciu opinii prezesa funduszu, Naczelnej Rady Lekarskiej oraz Centrum Technologii Medycznych, określi w drodze rozporządzenia wykaz badań diagnostycznych niezbędnych przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych w zakresie podstawowej opieki zdrowotnej").

      Art. 127

  1. Dotychczasowy ustęp 1 pozostawić bez zmian ("Ubezpieczony ma prawo do konsultacji specjalistycznej bez skierowania lekarza podstawowej opieki zdrowotnej. Zobowiązany jest wówczas do wniesienia opłaty ryczałtowej za tę konsultację").
  2. Wprowadzić nowy ustęp 2 o brzmieniu: "Lekarz emeryt lub rencista, jeśli ma prawo wykonywania zawodu, ma prawo do konsultacji specjalistycznej dla siebie i współmałżonka na podstawie skierowania własnego, bez wnoszenia opłaty ryczałtowej na tę konsultację, jeżeli zawarł odpowiednią umowę z funduszem w tej sprawie".
  3. Dotychczasowe ustępy 2 i 3 oznaczyć kolejną numeracją 3 i 4 (Ustęp 3: "W przypadku gdy w wyniku konsultacji lekarz stwierdzi konieczność objęcia ubezpieczonego stałym leczeniem specjalistycznym, stosuje się artykuł 125, ustęp 3 ustawy". Ustęp 4: "Wysokość ryczałtu za udzielenie konsultacji specjalistycznych bez skierowania określa zarząd funduszu. Wysokość ryczałtu nie może być wyższa niż 5% najniższego wynagrodzenia").

      Za taką nowelizacją przemawia kilka poważnych argumentów.
  1. Aspekt psychologiczny:
          rozładowania wielce negatywnego napięcia emocjonalnego istniejącego w środowisku lekarzy emerytów i rencistów po wprowadzeniu z dniem 1 stycznia 1999 r. "Ustawy o powszechnym ubezpieczeniu zdrowotnym" w wersji wówczas przyjętej.
          Ustawa ta odmawiała lekarzom emerytom i rencistom prawa do kierowania siebie samych (nie mówiąc już o rodzinie!) na choćby najprostsze podstawowe świadczenia diagnostyczne, a także z analityki medycznej oraz odmawiała im prawa do bezpośredniego zgłaszania się na konsultacje do lekarzy specjalistów, bez konieczności opłacania tych świadczeń z własnej kieszeni.
          Ten arbitralnie narzucony lekarzom emerytom i rencistom biurokratyczny wymóg uzyskiwania wpierw skierowania od lekarza podstawowej opieki zdrowotnej tłumaczony był przez poprzednią ekipę Ministerstwa Zdrowia koniecznością "zachowania czystości organizacyjnej" w zakresie zasad udzielania i opłacania świadczeń zdrowotnych według przyjętego jednakowego schematu dla wszystkich podopiecznych. Taki był - w ogólnym zarysie - sens odpowiedzi udzielonej w Ministerstwie Zdrowia dr. hab. n. med. Zbigniewowi Szymańskiemu, przewodniczącemu Sejmowej Podkomisji Zdrowia w poprzedniej kadencji Sejmu; na prośbę naszej Komisji ds. Lekarzy Emerytów i Rencistów poprzedniej kadencji próbował on wpłynąć na zmianę sztywnego stanowiska Ministerstwa Zdrowia w tej sprawie - niestety, bez powodzenia.
          Takie stanowisko ówczesnych władz naszego resortu głęboko oburzało wówczas i nadal oburza społeczność lekarzy emerytów i rencistów. Środowisko to pragnie, by ich macierzyste Ministerstwo ułatwiało im, a nie utrudniało życie, przez stawianie zbędnych barier administracyjnych.
          Lekarze emeryci i renciści to ludzie starsi wiekiem (niekiedy nawet bardzo starzy) zmęczeni odpowiedzialną pracą zawodową pełnioną przez kilka dziesiątków lat dla dobra i zdrowia innych ludzi, niejednokrotnie z zaniedbywaniem spraw własnego zdrowia, rażąco słabo opłacani w okresie pracy zawodowej i żyjący dziś - zwłaszcza ci z tzw. starego portfela - z niskich emerytur i rent.
          Jak każde inne środowisko zawodowe, to środowisko też jest zróżnicowane. W gronie dzisiejszych lekarzy emerytów i rencistów są najznakomitsi przedstawiciele nauk medycznych, luminarze nauki polskiej, członkowie Polskiej Akademii Nauk, byli rektorzy akademii medycznych, prezesi towarzystw naukowych, profesorowie, docenci, specjaliści krajowi i wojewódzcy, byli dyrektorzy wielkich jednostek organizacyjnych służby zdrowia, wieloletni ordynatorzy itd. - aż po szeregowych lekarzy z przychodni rejonowych i miejskich ośrodków zdrowia. Co prawda mniej utytułowanych od lekarzy wymienionych wcześniej, ale także mających należytą wiedzę zdobytą w czasie wieloletnich studiów i pogłębioną w trakcie dziesiątków lat praktyki lekarskiej, by móc świadomie i w pełni odpowiedzialnie podejmować właściwe decyzje w sprawach, które postulujemy w projekcie nowelizacji Art. 56 i 127 przyszłej Ustawy.
          Dlatego próbę ponownego wysłania wszystkich lekarzy emerytów i rencistów - bez względu na ich kwalifikacje zawodowe i dotychczasową pozycję w zawodzie, bez względu na bardzo nieraz podeszły wiek i trudności w poruszaniu się - na swoistą "ścieżkę zdrowia" do lekarza podstawowej opieki zdrowotnej, jedynego dysponenta skierowań na badania laboratoryjne i diagnostyczne oraz konsultacje do lekarza specjalisty, środowisko lekarzy emerytów i rencistów uważa zdecydowanie za błąd w projekcie, który należy usunąć.
          Ufamy, że dokona tego Komisja Sejmowa.
          Terminu "swoista ścieżka zdrowia" używamy w tym piśmie świadomie. Z uwagi na objętość pisma nie rozwijamy jednak tego tematu, ale jesteśmy gotowi uczynić to w razie potrzeby, jak również odpowiedzieć członkom Komisji Sejmowej na wszystkie zadane nam pytania.
  2. Argumenty ekonomiczne. Obrońcy dotychczasowych ustaleń szermują katastroficznym twierdzeniem, że proponowana przez nas nowelizacja Art. 56 i 127 spowoduje rzekomo znaczny wzrost kosztów dla Funduszu Zdrowia, co może zachwiać jego równowagę budżetową. Naszym zdaniem jest to gruba przesada. Rozważmy zatem spokojnie, co by naprawdę się stało, gdyby nasze propozycje zostały przyjęte.
          Po pierwsze. Na tle ogólnej liczby kilkunastu (kilkudziesięciu?) milionów osób mających prawo do korzystania ze świadczeń zdrowotnych opłacanych przez fundusz liczba lekarzy emerytów i rencistów (nawet gdyby wszyscy chcieli zawrzeć z funduszem umowę uprawniającą ich do wystawiania własnych skierowań na badania diagnostyczne i z analityki medycznej oraz na konsultacje do lekarzy specjalistów opłacane przez fundusz) jest znikoma, stanowi zaledwie niewielki ułamek procentu, a może jeszcze mniej.
          Po drugie. W praktyce liczba ta byłaby jeszcze niższa od teoretycznie wyliczonej, bo nie wszyscy lekarze emeryci i renciści zechcą skorzystać z uprawnień do podejmowania samodzielnych decyzji w sprawach, w których nie czują się wystarczająco pewnie. Dotyczy to zwłaszcza zlecania i interpretowania nowoczesnych badań diagnostycznych i z analityki medycznej.
          Z własnej woli będą woleli zaufać w tej materii wybranemu przez siebie lekarzowi pierwszego kontaktu lub lekarzowi rodzinnemu.
          W tej grupie niezainteresowanych zawarciem z funduszem odpowiedniej umowy znajdzie się z pewnością większość lekarzy stomatologów, a także lekarze niektórych specjalności medycznych oraz lekarze, którzy z różnych przyczyn od dawna "odpadli" od medycyny praktycznej.
          Po trzecie. Podstawą do prawa kierowania siebie samego i współmałżonka na wspomniane w Art. 56 i 127 świadczenia będzie zawarcie z Funduszem Zdrowia odpowiedniej umowy. Umowa ta może i powinna być tak skonstruowana, by zadowalała obie strony. Z jednej - nie urażała godności starych, doświadczonych lekarzy, z drugiej zaś - chroniła w dostatecznej mierze interes funduszu jako płatnika.
          Można to osiągnąć przez: a) uzgodnienie zakresu uprawnień lekarzy, z którymi fundusz zawrze umowę. Dotyczy to wykazu świadczeń i ich wyceny; b) ustalenie górnej granicy (limitu) finansowania przez fundusz świadczeń jakie lekarz emeryt i rencista może zlecić dla siebie i współmałżonka w ciągu roku kalendarzowego; c) uzgodnienie zasad i trybu kontrolowania przez fundusz należytego wywiązywania się przez lekarza z warunków i sankcji w razie ich naruszenia.
          Informujemy, że znany jest nam wykaz i cennik badań laboratoryjnych i wszelkich innych zlecanych przez lekarzy poz, a finansowanych aktualnie przez kasy chorych. Są to w większości opłaty kilku lub kilkunastozłotowe, a tylko nieliczne są wyższe. Sądzimy, że taki sam lub podobny mógłby być wykaz obowiązujący lekarzy emerytów i rencistów, z którymi fundusz zdecydowałby się zawrzeć umowę jako płatnik tych zleceń.
          Biorąc pod uwagę możliwość dość restrykcyjnego sformułowania warunków umowy przez fundusz można przyjąć, że ostateczna liczba lekarzy emerytów i rencistów, którzy zechcą skorzystać z ewentualnej nowelizacji Art. 56 i 127 nie będzie duża. Zlecanie przez nich badań laboratoryjnych i konsultacji specjalistycznych dla siebie i współmałżonka nie zwiększy zatem w stopniu istotnym obciążenia Funduszu Zdrowia wydatkami na ten cel bardziej, niż gdy będzie się to dokonywało poprzez zlecanie tych samych badań diagnostycznych i konsultacji specjalistycznych dla lekarzy emerytów i ich współmałżonków wyłącznie przez lekarza poz, jak to ma miejsce dotychczas i jak proponuje nadal Ministerstwo Zdrowia.
          Ewentualny zysk dla funduszu w przypadku nieprzyjęcia proponowanej przez nas nowelizacji Art. 56 i 127 jest dyskusyjny (lub co najwyżej niewielki), a rozgoryczenie lekarzy emerytów i rencistów bezceremonialnym potraktowaniem ich, sprzecznych z wiekową tradycją szacunku dla lekarzy seniorów, będzie duże.

Roman Hajzik

Gazeta Lekarska 2002-11 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2005  
Korespondencja: redakcja@gazetalekarska.pl  
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl  
Data utworzenia: 2002-11-06