
|

Gazeta Lekarska Przegląd numerów Gazety Lekarskiej Rocznik 2002 Gazety Lekarskiej Numer 2002-07/08 Na marginesie Kodeksu Etyki Lekarskiej
Artykuł
42 Eksperymenty biomedyczne na ludziach mogą być przeprowadzone
przez lekarzy o ile służą poprawie zdrowia pacjenta biorącego udział w
doświadczeniu lub wnoszą istotne dane poszerzające zakres wiedzy i
umiejętności lekarskich. Lekarz przeprowadzający eksperyment kliniczny
powinien być przeświadczony, iż spodziewane korzyści dla pacjenta
przeważają w sposób istotny nad nieuniknionym
ryzykiem.
Obowiązujące przez stulecia kodeksy etyczne w
medycynie nie regulowały sprawy eksperymentów biomedycznych. Powszechnie
akceptowane w środowisku lekarskim hipokratesowe zasady deontologiczne nie
przewidywały możliwości szkodzenia chorym poprzez stosowanie nie
sprawdzonych jeszcze metod leczenia. Oficjalnie obowiązywała reguła primum
non nocere, która de facto uniemożliwiała eksperymentowanie na ludziach.
Nie ochroniło to jednak w dawnych czasach skazańców przed wiwisekcjami,
którym byli poddani, aby wykorzystać ich wyrok śmierci dla poszerzenia
wiedzy medycznej. Postęp medycyny, który rozpoczął się już w XIX w. i
stale ulega przyspieszeniu powodował coraz częstsze i poważniejsze
naruszanie tej fundamentalnej w medycynie normy deontologicznej.
Eksperymenty, jakie w przeszłości podejmowane były często przez sławnych
profesorów, z pewnością poszerzały zakres wiedzy i umiejętności
lekarskich, ale równocześnie powodowały istotne szkody u osób, które brały
w nich udział. Gdy rozgorzał spór o to czy bakterie rzeczywiście
powodują choroby, podawano chorym w szpitalach dla ubogich pożywki z
wyhodowanymi bakteriami (np. cholery) i sprawdzano, jaki będzie efekt i
naturalny przebieg choroby. Musimy mieć świadomość, że wielu chorych
przepłaciło życiem lub zdrowiem lekarskie eksperymenty. Problem polegał na
tym, że zgodnie z ówczesnymi poglądami w szeroko pojętym interesie
społecznym można było poświęcić życie i zdrowie jednostek. Chorzy
spełniali rolę przysłowiowego mięsa armatniego, jakim szczodrze szafowali
ówcześni przywódcy państw i armii. Było to zgodne z rozpowszechnionymi
wówczas paternalistycznymi regułami obowiązującymi nie tylko w
medycynie. Nikt nie uważał za potrzebne zapytać o zgodę osoby poddane
eksperymentom medycznym, podobnie jak nikt nie pytał o zgodę żołnierzy
uczestniczących w bezsensownych konfliktach zbrojnych pochłaniających
setki tysięcy ludzkich istnień. Lekarz, podobnie jak przywódca, wiedział
lepiej i arbitralnie decydował o losach jednostek w imię zasady, że cel
uświęca środki. Szczytem tej postawy były masowe i nieludzkie
eksperymenty określane dziś jako pseudomedyczne, które dokonywane były w
obozach koncentracyjnych przez hitlerowskich lekarzy-oprawców. Z pewnością
znajomość wytrzymałości ludzkiego organizmu na skrajne warunki poszerzała
wiedzę lekarską. Tym sposobem określono ile litrów powietrza można
wtłoczyć do płuc człowieka, aby uległy one rozerwaniu, lub ile czasu
wytrzyma człowiek w lodowatej wodzie. Zakażano zdrowych ludzi pałeczkami
tyfusu, aby wypróbować skuteczność nowych leków lub szczepionki.
Wykonywano również bestialskie eksperymenty z udziałem kobiet
ciężarnych. Pamiętajmy, że eksperymenty te nie były wykonywane przez
esesmanów, ale przez lekarzy z dyplomami uniwersyteckimi i tytułami
naukowymi. Z rozmysłem wymyślali oni badania, które, choć przyczynić
się mogły do poszerzenia wiedzy i umiejętności lekarskich, to jednak w
samym założeniu oznaczały śmierć lub uszczerbek na zdrowiu osób poddanych
tym zabiegom. Wykonywano je jednak u osób, które w myśl szalonej wizji
przywódcy państwa stanowili gorszą rasę, rodzaj podludzi. Taka przesłanka
pozwalała przystąpić do realizacji zorganizowanych na dużą skalę
eksperymentów na ludziach. W 1947 r. odbył się proces w Norymberdze
lekarzy wykonujących te koszmarne eksperymenty. Opinia publiczna
dowiedziała się jak wielkie zagrożenie może nieść ze sobą bezkompromisowe
dążenie do poszerzenia wiedzy medycznej. Relacje osób poddanych tym
eksperymentom wywołały szok wielu środowisk i w poważny sposób zachwiały
autorytetem lekarskim. Okazało się, że dyplom lekarza medycyny i tytuł
profesora uniwersytetu nie zabezpieczają same w sobie przed nadużyciami i
nie mogą być gwarancją czystych intencji. Szok był tak wielki, że nie
tylko wydano wyroki skazujące na hitlerowskich lekarzy, ale opracowano
pierwszy międzynarodowy kodeks zwany norymberskim, który określił zasady,
jakie należy spełnić przy eksperymencie biomedycznym. Proces ten
powinien stanowić po dziś dzień poważne ostrzeżenie dla nowych pokoleń
lekarzy i naukowców. Mimo to stale nie brakuje nadużyć. Dla
łatwiejszego uzyskiwania zgody na przeprowadzenie badań biomedycznych
wykorzystywano podległość służbową, np. w wojsku, lub ograniczoną
poczytalność osób psychicznie chorych czy upośledzonych umysłowo, co
umożliwiało w pewnym okresie pozyskiwanie kandydatów do planowanych
eksperymentów. Wykorzystywano również do badań medycznych więźniów, u
których dobrowolność składanych oświadczeń pozostawiała wiele do
życzenia. Z tych względów z czasem ukazywały się coraz bardziej
rozbudowane i rygorystyczne zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia, Rady
Europy, Światowego Stowarzyszenia Lekarskiego, które określiły w sposób
szczegółowy zasady obowiązujące lekarzy przy przeprowadzaniu eksperymentów
biomedycznych. Demokratyzacja życia publicznego i postępujące uznanie
prawa jednostki do stanowienia o własnym losie spowodowały znaczące zmiany
w bioetyce. Stworzono bardzo restrykcyjne przepisy dotyczące wykonywania
eksperymentów biomedycznych u osób nie posiadających czynności prawnych. W
wielu krajach zabroniono realizacji doświadczeń z udziałem żołnierzy,
studentów czy więźniów. Precyzyjnie określono wymóg świadomej zgody na
udział w eksperymencie oraz potrzebę uzyskania pozytywnej opinii na dany
eksperyment wydanej przez komisje etyczne. Istotnym nakazem etycznym
stało się stwierdzenie, że spodziewane korzyści dla pacjenta muszą
przewyższać potencjalne ryzyko. Nic dziwnego, że zarówno Kodeks Etyki
Lekarskiej, jak również Ustawa o zawodzie lekarza kładą duży nacisk na
przestrzeganie powszechnie przyjętych reguł obowiązujących przy
doświadczeniach biomedycznych. Jednak same zapisy etyczno-prawne nigdy nie
stanowią wystarczającego zabezpieczenia. Ważna jest mentalność społeczna i
wynikająca z tego obyczajowość. Niestety, w polskim środowisku
medycznym wciąż głęboko zakorzenione są paternalistyczne sposoby
traktowania pacjenta przez lekarzy. Dopóki paternalizm nie zniknie z
polskiej medycyny i nie zastąpi go europejskie partnerstwo, będzie
istniało poważne zagrożenie, że zapisy etyczno-prawne dotyczące
eksperymentów biomedycznych pozostaną jedynie na papierze. Bez względu
na rygorystyczne zapisy, nasze realia w tej dziedzinie nadal odbiegają od
standardów europejskich. Wykorzystywały to od lat firmy farmaceutyczne
wykonujące wiele badań lekowych w krajach Europy Środkowo-Wschodniej, w
których nie tylko znacznie taniej, ale również z bardziej liberalnym
podejściem ze strony osób odpowiedzialnych za przestrzeganie
obowiązujących reguł można było wykonać badania kliniczne leków. Bardzo
niebezpieczne jest postrzeganie Polski i krajów sąsiednich jako poligonów
dla nowych leków wprowadzanych na rynek. Z pewnością jeszcze większe
ułatwienia do popełnienia wszelkiego rodzaju nadużyć istnieją w biednych
krajach afrykańskich lub azjatyckich, gdzie możliwe było wykonywanie badań
niezgodnie z obowiązującymi normami. Przykładem może być przeprowadzone w
Indiach badanie określające los chorych na gruźlicę, którzy nie otrzymują
leczenia przeciwprątkowego. Zawsze kontrowersyjne etycznie było
wykonywanie eksperymentów z podwójnie ślepą próbą. Nie ulega wątpliwości
walor takiego badania z naukowego punktu widzenia, ale czasem budzi ono
etyczne sprzeciwy. Istotą problemu jest znalezienie odpowiedniej równowagi
między wymogiem postępu wiedzy medycznej, który potrzebuje stałego
prowadzenia eksperymentów biomedycznych a ochroną interesów jednostek,
które mogą być przy tym zagrożone. Z pewnością niemożliwe jest dziś
proponowanie skrajnych rozwiązań i ani nieograniczona wolność badań
naukowych, ani restrykcyjny zakaz prowadzenia eksperymentów biomedycznych
nie jest możliwy do zaakceptowania. Środowisko naukowców musi zgodzić
się na nadzór swych działań przez niezależne komisje bioetyczne, które
będą jednak uznawać potrzebę wykonywania bezpiecznych dla uczestników
badań, potencjalnie mogących przyczynić się do postępu medycyny.
Tadeusz Maria Zielonka
Gazeta Lekarska 2002-07 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.
|