
|

Gazeta Lekarska Przegląd numerów Gazety Lekarskiej Rocznik 2002 Gazety Lekarskiej Numer 2002-07/08 Powstanie Warszawskie i medycyna
Powstanie Warszawskie i medycyna
13 czerwca w stołecznym Klubie
Lekarza miała miejsce uroczysta promocja monografii "Powstanie Warszawskie
i medycyna", wydanej staraniem Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego i OIL
w Warszawie. Na tom złożyły się wspomnienia lekarzy, medyków i
sanitariuszek Powstania Warszawskiego.
Sama uroczystość miała charakter wzruszający. Salę wypełnili po brzegi
nestorzy służby zdrowia i członkowie ich rodzin. Egzemplarze monografii
dosłownie rozchwytywano, a organizatorzy musieli wciąż rozpakowywać nowe
paczki. Pomysł narodził się w maju 2000 r. Prace nad opracowaniem i
opublikowaniem tomu trwały ponad 2 lata. Koordynował je prof. dr hab. med.
Andrzej Danysz wraz z komitetem redakcyjnym w osobach: dr med. Janiny
Bauer-Gellert i dr. med. Wiesława Stembrowicza (który zmarł niedawno). W
słowie od wydawcy prezes TLW doc. dr med. Jerzy Jurkiewicz tak oto
scharakteryzował autorów wspomnień: "W czasie II wojny światowej
członkowie TLW ginęli w obozach koncentracyjnych, byli mordowani na
Pawiaku, w Katyniu, w gettach, wielu poległo w czasie Powstania
Warszawskiego. Zginęło około 300 członków Towarzystwa. A jednak, pomimo
terroru i eksterminacji, TLW nie zaprzestało swojej działalności,
udzielano pomocy żołnierzom Polski Walczącej, działała Rzeczpospolita
Ujazdowska, kwitło tajne nauczanie. Świadkami tamtych lat są członkowie
Koła Lekarzy i Medyków Uczestników Powstania Warszawskiego.
Charakterystyczne dla postawy, dla mentalności tych wspaniałych ludzi jest
to, że oni sami określają podejmowane wówczas czyny i działania jako
zwykłe, normalne wypełnianie swoich obowiązków wobec Ojczyzny, wobec
Polski." Na solidny, liczący ponad 400 stron tom złożyło się 40
wspomnień oraz 19 biogramów, a także oryginalny dokument, którym są
notatki ze szpitala powstańczego pióra sanitariusza Jana Walca -
ówczesnego studenta medycyny. O czym są te wspomnienia? Najogólniej o
życiu z piętnem stałego zagrożenia, o wykonywaniu zawodowych obowiązków w
niezwykle trudnych warunkach. Także o ratowaniu życia, o codzienności
śmierci - na ogół mało patetycznej, o ludzkich postawach, niepokojach i
małych radościach, a nawet zdarzeniach tragikomicznych. Nestor polskich
chirurgów - prof. dr med. Stefan Wesołowski w błyskotliwie i dowcipnie
napisanym wspomnieniu pt. "Chirurg i wojna" daje czytelnikowi barwny obraz
czasów okupacji. 1 sierpnia 1944 r. był lekarzem dyżurnym oddziału
chirurgicznego w Szpitalu Wolskim przy ul. Płockiej 26. Kilkanaście dni
później powstańcza rzeczywistość ma już wymiar zdecydowanie tragiczny. Oto
jak wyglądał szpital św. Łazarza, do którego narrator wraz z kolegami udał
się w poszukiwaniu sprzętu medycznego. "Budynki od ul. Wolskiej i w
środku są spalone. Na podwórzu i w piwnicach walają się szkielety
popalonych zwłok. Wśród porozrzucanych sprzętów szpitalnych i resztek
bielizny na podwórzu znajduję marynarkę mojego przyjaciela, dr.
Mieczysława Justyny, w kieszeni marynarki tkwi jego legitymacja szpitalna.
Nie ma już teraz żadnej wątpliwości, że zginął. Budynek główny, stojący na
rogu ulicy Leszno i Karolkowej, nie jest spalony. Wchodzimy do dawnego
oddziału urologicznego. Ze smutkiem patrzę na porozbijane szafy i na
porozrzucane skarby: cystoskopy, słoiki z katgutem, ampułki uroselectanu,
które oszczędna felczerka, instrumentariuszka oddziału, p. Janina
Hutkiewiczowa, tak pieczołowicie przed nami, asystentami, przez wiele lat
chroniła, wydzielając je z aptekarską oszczędnością. Widzę podeptane, z
powyrywanymi kartkami, piękne książki urologiczne, tak skrzętnie przeze
mnie podczas okupacji skupowane w "Deutsche Buchhandlung". Wspaniałe
ilustrowane tomy "Gynekologische Urologie" Stoeckla. Kwaterujący w tym
budynku własowcy porozciągali je po całym szpitalu, delektując się
widocznie ginekologicznymi ilustracjami". (s.332) Dla internisty dr
Krystyny Person-Nejman, wówczas młodej sanitariuszki, trzeci dzień
Powstania był dniem jej osiemnastych urodzin. W tekście zatytułowanym
"Przeżyłam" daje interesujące świadectwo przeżywania okupacji przez
młodziutkie, wchodzące w przyspieszoną dorosłość, dziewczęta. "Byłyśmy
przerażone, lodowaty strach ścisnął nam serca. Nie mogłyśmy uwierzyć w
klęskę, w to, że nasza wolność to tylko tych kilka godzin minionego dnia,
ciężkich, krwawych, ale przecież pełnych nadziei, upojnych chwil. Dlaczego
nie mamy amunicji i broni? Dlaczego nie dotarł do nas obiecywany samochód
z bronią? Czemu nie mamy punktu sanitarnego, gdzie można by przeprowadzić
operację? Podobno taki punkt miał być obok szpitala im. Piłsudskiego, ale
przecież tam są Niemcy. Czyżby nasze dowództwo znając lepiej sytuację niż
my, wierzyło, że garstka ludzi otoczona ze wszystkich stron przez wroga
może forsować Pole Mokotowskie, pomagając w zdobyciu koszar i jednocześnie
w drugim kierunku wywalczyć dla siebie zaplecze szpitalne? Nie umiałyśmy
odpowiedzieć na te pytania." (s.181) To ważna i bardzo interesująca
publikacja. Nie sposób wymienić wszystkich autorów mądrych i wzruszających
wspomnień, będących świadectwem tamtych tragicznych czasów. Cytaty z tych
wspomnień są ważniejsze, niż jakakolwiek próba recenzji. Powstanie
Warszawskie, to bolesny fragment naszej historii, o którym napisano już
tak wiele. Publikacja Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego jest
rozpisanym na głosy jednostkowe pamiętnikiem z ludzkiego życia. A ono jest
największym dramaturgiem. Dlatego monografię tę powinny przeczytać również
młodsze pokolenia medyków. I nie tylko medyków. Na koniec akcent
przykry, jednak konieczny. Wielka szkoda, iż wydawcy, serwując dobry
papier, druk i elegancką okładkę nie zadbali o korektę. Na tym nie wolno
oszczędzać wydając cokolwiek, a już w szczególności monografię. I tak jak
zgodzić się należy, iż nadesłane wspomnienia mają wartość dokumentalną, a
niektóre z nich literacką, to nie sposób zaakceptować stwierdzenia ze
wstępu do monografii, podpisanego "Komitet Redakcyjny". Oto ono. "Komitet
Redakcyjny uznał za stosowne weryfikować jedynie ewidentne pomyłki czy
błędy rzeczowe. Ze względu na zachowanie klimatu autentyczności uznał
jednak za zbędne ingerowanie w stylistykę i stronę językową wspomnień. A
zatem wspomnienia i biogramy są publikowane na odpowiedzialność
autorów." Szkoda, że Komitet Redakcyjny, jak wynika z okładki: bardzo
mały, bo 3-osobowy, nie skorzystał z pomocy historyków i profesjonalnych
redaktorów.
Jolanta Orłowska
Gazeta Lekarska 2002-07 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.
|