Partnerami serwisu są:



 

 Gazeta Lekarska  Przegląd numerów Gazety Lekarskiej  Rocznik 2002 Gazety Lekarskiej  Numer 2002-07/08  Śladem naszych publikacji 

"Bioenergogłupota w natarciu"

Poniżej drukujemy fragmenty listów, jakie nadeszły do redakcji po opublikowaniu w kwietniowym i majowym numerze "GL" artykułów prof. Andrzeja Gregosiewicza "Bioenergogłupota w natarciu" i "Świeckie uzdrawianie całego człowieka". Skróty pochodzą od redakcji. Na tym kończymy dyskusję na łamach "GL". Redakcja

Red. Marek Stankiewicz
Redakcja "Gazety Lekarskiej", Warszawa
Publikacja "Bioenergogłupota w natarciu" pana Andrzeja Gregosiewicza wydrukowana w nr. 4 "Gazety Lekarskiej" (Andrzej Gregosiewicz, "Bioenergogłupota w natarciu", "GL" nr 4/2002) jest aktem chuligaństwa prasowego. Gdyby jej autor był zawodowym dziennikarzem należącym do stowarzyszenia polskich reportażystów, którym kieruję, po wydrukowaniu swego tekstu, operującego licznymi pomówieniami, obelgami oraz obraźliwymi epitetami, zostałby z tej organizacji wykluczony niezależnie od konieczności poniesienia odpowiedzialności prawnej z powodu naruszenia dóbr osobistych wielu osób. Z odpowiedzialnością taką - co sygnalizuję - musi także liczyć się redaktor naczelny, który ów kuriozalny artykuł skierował do druku (art. 38 ust. 1 prawa prasowego), zaś fakt, że w tym przypadku w grę wchodzi, zdaje się, przedruk z jakiegoś "pisemka", zakresu tej odpowiedzialności nie redukuje.
To, że autor "Bioenergogłupoty w natarciu" nie jest publicystą, lecz pediatrą (co zresztą widać po jego tekście, w którym traktuje czytelników jak dzieci, w dodatku nierozgarnięte), nie usprawiedliwia nieodróżniania przez niego ujemnych określeń przedmiotowych od insynuacji oraz pomówień o charakterze podmiotowym, co notabene stanowi najwyraźniej jego ulubioną metodę. Nieco wcześniej bowiem profesor Gregosiewicz posłużył się nią w tekście "Homeopatia - największe oszustwo w dziejach medycyny", wydrukowanym w piśmie konserwatywno-liberalnym "Najwyższy Czas!" (nr 8 z br.), w którym obraził z kolei wielokrotnie swoich kolegów - lekarzy zajmujących się homeopatią. Wyjaśniam więc - odwołując się do przykładu - że o publikacji pana Gregosiewicza w "Gazecie Lekarskiej" jej krytyk ma prawo powiedzieć, że charakteryzuje się ona żenującą ignorancją w odniesieniu do problematyki, jaką drąży, a jednocześnie stanowi przejaw bezprecedensowej agresji werbalnej, nie wolno natomiast mu napisać, że jej autor jest ignorantem i arogantem, gdyż są to już właśnie określenia podmiotowe odnoszące się do cech osobowości.
W związku z tym profesor Gregosiewicz myli się i to zasadniczo, utrzymując (cyt.): "A ja mogę pisać o tym, że wszyscy "bioenergoterapeuci" to oszuści (przestępcy), a dziennikarze ich promujący to skorumpowani najemnicy lub po prostu osoby nie skażone inteligencją". Otóż pan Gregosiewicz, wbrew swemu mniemaniu, nie może tak pisać, o czym, co niewykluczone, niebawem się przekona, gdy przyjdzie mu ze swoich słów wytłumaczyć się przed sądem.
Jestem redaktorem naczelnym miesięcznika, który wśród licznych zagadnień pozostających w polu jego zainteresowań zajmuje się m.in. problemem naturalnych terapii, w tym także medycyny energetycznej, starając się czynić to w sposób poważny i odpowiedzialny, z częstym powoływaniem się na najnowsze zagraniczne badania i publikacje z tej dziedziny. Niestety, autor tekstu w "GL" nie ma o nich zielonego pojęcia, co i szkoda, gdyż rezultaty niektórych z tych badań, jak choćby firmowanych przez profesora Fritza Poppa oraz jego zespół lekarzy, biologów i fizyków prowadzących doświadczenia z ludzką bioenergią w Instytucie Biofizyki w Kaiserlautern (to przykład pierwszy z brzegu, gdyż jest ich o wiele więcej) zapewne bardzo nieprzyjemnie by go zdziwiły. Na łamach "Nieznanego Świata" publikują również liczni lekarze z Polski oraz innych krajów, którzy korzystają w swej praktyce z metod medycyny pozaakademickiej, a wydaną przez "Kulisy" broszurę "100 najlepszych uzdrowicieli polskich" oceniliśmy bardzo krytycznie (nr 8 "Nieznanego Świata" z 2001 r.), tyle że, w odróżnieniu od profesora Gregosiewicza, czyniąc to w sposób rzeczowy i kulturalny.
Ze swej strony oczekuję sprecyzowania, do której grupy dziennikarzy autor mnie zalicza: "skorumpowanych najemników" czy "osób nieskażonych inteligencją". Uprzedzam przy tym, że spersonifikowanie i ukonkretnienie tej oceny otworzy w pełni drogę do wniesienia do sądu powództwa o ochronę naruszonych dóbr osobistych (art. 23 i 24 kodeksu cywilnego). Dotyczy to także - dodam - wielu znanych i cieszących się w swoim środowisku niekwestionowanym autorytetem reporterów oraz publicystów (w tym również będących członkami Krajowego Klubu Reportażu), którzy w swoich publikacjach podejmowali - i będą podejmowali nadal - problemy naturalnych metod leczenia z bioenergoterpią włącznie, czy szerzej: medycyny holistycznej.
Jako prawnik jestem zdania, że podstawą do podjęcia wspomnianych kroków może być już samo użycie przez pana Gregosiewicza sformułowania "wszyscy dziennikarze" (ciekawe, jak autor zareagowałby, gdyby któryś z publicystów napisał, że wszyscy lekarze są skorumpowani, gdyż biorą pieniądze firm farmaceutycznych, żywotnie zainteresowanych w zwalczaniu naturalnych metod i technik terapii, korzystanie z których redukuje ich krociowe zyski, o czym m.in. pisał w nr. 11 z 1998 r. "Journal of American Medical Assciation"). Niemniej konkretne spersonifikowanie pomówień (korupcja - lub alternatywnie - umysłowe głupactwo) niewątpliwie wydatnie dopomogą w doborze właściwych środków przeciwdziałających bezkarnemu formułowaniu pod adresem innych osób oszczerczych i obraźliwych zarzutów świadczących o braku odpowiedzialności piszącego za słowo.
Oczekuję opublikowania tego listu w "Gazecie Lekarskiej" bez skrótów, stosownie do treści art. 31 pkt. 2 prawa prasowego.
Warszawa, dn. 21.05.2002

Marek Rymuszko
redaktor naczelny miesięcznika "Nieznany Świat"
prezes Stowarzyszenia Krajowy Klub Reportażu


(...) chcę wyrazić swój sprzeciw i oburzenie w związku z treścią i formą dwóch artykułów: "Świeckie uzdrawianie całego człowieka" i "Bioenergogłupota w natarciu", napisanych przez Pana Prof. Andrzeja Gregosiewicza z Lublina(...) Ten konglomerat kpin, złośliwości, obraźliwych insynuacji i niczym nie popartych oskarżeń rażąco odbiega od trendu światowej medycyny tradycyjnej, która szeroko otwiera się na praktyki medycyny niekonwencjonalnej (...) w listopadzie 1998 r. cały numer "Journal of American Medical Association (JAMA)" został poświęcony medycynie alternatywnej. W czerwcu 2000 r. w Bethesdzie odbyły się 2-dniowe warsztaty "Complementary and Alternative Medicine in Cardiovascular, Lung and Blood Research", sponsorowane przez National Heart, Lung, and Blood Institute oraz przez National Center for Complementary and Alternative Medicine (NCCAM); omówienie poruszanych tam zagadnień opublikowało najlepsze pismo kardiologiczne, "Circulation" (2001, 103, 2038). W 2001 r. natomiast w czasie dorocznej sesji naukowej American College of Cardiology w Orlando miało miejsce sympozjum pt. "Alternatives and Complementary Practices in Cardiovascular Disease".
Jestem emerytowanym profesorem Akademii Medycznej w Warszawie i czynnie praktykującym kardiologiem. W swej pracy nie korzystam z metod wchodzących w zakres medycyny alternatywnej, raz dlatego, że nie jestem odpowiednio wyszkolona, a dwa - ponieważ nie zauważyłam u siebie szczególnych właściwości paranormalnych. Jednak nie ulega dla mnie wątpliwości, że gdyby leczenie alternatywne (bioenergoterapia, akupunktura i inne) przyniosły "tylko" efekt placebo, to już byłoby dobrze, bo nie ulega wątpliwości, że wyniki leczenia u chorych otrzymujących placebo (czyli przekonanych, że są właściwie leczeni) są lepsze niż u chorych pozbawionych tego przekonania; stąd zresztą wynika konieczność dobierania grup otrzymujących placebo przy próbach oceny nowych leków lub metod leczenia. Nie ulega też wątpliwości, że przebieg choroby i wyniki leczenia zależą od stanu psychicznego chorych; (...)
Umiejętność leczenia zatem to nie tylko właściwy dobór leku lub dobrze wykonany zabieg; dlatego mówimy, że medycyna to nie tylko nauka, ale i sztuka, a lekarz musi leczyć zarazem "i ciało, i duszę", co bywa nazywane "medycyną holistyczną". (...)
Wśród leków promowanych przez zielarzy uwagę uczestników warsztatów w Bethesdzie zwróciło działanie fitoncydów, w tym allicyny z czosnku i cebuli, która poza działaniem przeciwbakteryjnym wywiera wpływ hipolipemizujący i przeciwzakrzepowy. Z kolei znany i w Polsce żeń-szeń zawiera ginsenozydy, które zwiększają biosyntezę tlenku azotu w wyściółce pęcherzyków płucnych, co nie tylko powoduje rozszerzenie naczyń, ale i ogranicza uszkodzenie płuc przez wolne rodniki; a wyciąg z ginkgo biloba, szeroko stosowany w Europie w zaburzeniach krążenia obwodowego, także w obrębie mózgu, zmniejsza agregację płytek i działa antyoksydacyjnie, być może poprzez bezpośrednią stymulację syntazy tlenku azotu ("Circulation" 2001, p. wyż.). (...)
Wyszydzana przez prof. Gregosiewicza akupunktura, stosowana powszechnie w leczeniu bólów lub mdłości, przynosi też korzyści w leczeniu astmy, zapalenia oskrzeli, nadciśnienia tętniczego, choroby wieńcowej i w rehabilitacji po udarach mózgu; tylko w jednym roku 1997 w USA wykonano 5,4 miliona zabiegów, jeśli zaś chodzi o powikłania i skutki uboczne tej metody leczenia - w ciągu 35 lat jej stosowania odnotowano ich zaledwie 80 ("Circulation" 2001, p.w.). Efekt akupunktury w stanach ostrego niedokrwienia nie polega jedynie na zmniejszeniu dolegliwości dławicowych, ale i na regionalnym ograniczeniu niedokrwienia mięśnia sercowego, co wykazano doświadczalnie w kocim modelu elektroakupunktury (P. Li i wsp., "Circulation" 1998, 97, 1186). Co więcej, inna "alternatywna" metoda leczenia ciężkiej choroby tętnic wieńcowych, kwalifikującej się do operacji pomostowania wieńcowego - stymulacja rdzenia kręgowego, zastosowana losowo u 53 spośród 104 chorych, przyniosła podobne do skutków pomostowania zmniejszenie dolegliwości dławicowych, zaś w ciągu 6-miesięcy obserwacji zmarło w sumie 8 chorych: 7 z grupy, w której wykonano pomostowanie tętnic i 1 chory spośród tych, u których zastosowano stymulację rdzenia (p=0,02) (Mannheimer i wsp., "Circulacion" 1998, 97, 1157).
Korzystne skutki przynosi też medytacja transcendentalna. Badania R. Schneidera, przedstawione w wymienionych wyżej warsztatach w Bethesdzie, przeprowadzone w losowo kwalifikowanych grupach Afroamerykanów z nadciśnieniem tętniczym, wykazały redukcje ciśnienia w grupie poddanej medytacji. Inne badania wskazują na zmniejszenie niedokrwienia mięśnia sercowego i regresję miażdżycy w tętnicach szyjnych pod wpływem medytacji, w porównaniu z grupami kontrolnymi ("Circulation" 2001, p.w.). Podnosi się także opłacalność finansową w zestawieniu z korzyściami zabiegów medycyny alternatywnej. (...)
Prof. Zipes (prezydent American College of Cardiology - przyp. red.) porównuje naszą sytuację wobec medycyny alternatywnej z sytuacją Whiteringa w XVIII w., który miał pewne wątpliwości co do ludowych metod leczenia obrzęków liśćmi naparstnicy. Ale zamiast wyjaśniać i napiętnować "hochsztaplerów" i "oszustów" (używając słownictwa prof. Gregosiewicza), zaczął badać skład czynnych substancji w tych liściach i ustalać właściwe dawki, czego efektem, przy współudziale kilku następnych pokoleń badaczy, było odkrycie digoksyny.
(...) proponuję obiektywne naświetlenie faktów (ilu leczonych? ile skarg i krzywd? ile sukcesów? - po obu stronach barykady) i rozważenie możliwości wykorzystania metod alternatywnych w lecznictwie tradycyjnym. W ten sposób dołączymy nie tylko do Europy, ale i Ameryki.
Warszawa, 28.05.2002

Barbara Dąbrowska
emerytowany profesor AM w Warszawie, czynnie praktykujący kardiolog, Warszawa


Z wielkim zaniepokojeniem i smutkiem przeczytałam artykuł (Andrzeja Gregosiewicza "Świeckie uzdrawianie całego człowieka, "GL" nr 5/2002 - przyp. red.), który niestety muszę uznać za kompromitujący. (...)
Ja osobiście otrzymałam ten artykuł za pośrednictwem Polskiego Towarzystwa Medycznego w Niemczech, którego członkiem jestem od dawna (mieszkam i pracuję w Niemczech od r. 1971) i w którym to towarzystwie jestem prezesem Sekcji Medycyny Naturalnej i Homeopatii, która m.in. współpracuje z homeopatami w kraju.
(...) Zadziwia mnie jednak jego (prof. Gregosiewicza - przyp. red.) pewność siebie, że nie zostawia suchej nitki nawet na pracownikach naukowych uniwersytetów w dobie, kiedy coraz więcej badaczy prowadzi prace w dziedzinie homeopatii, TCM (Tradycyjna Medycyna Chińska) czy Medycyny Naturalnej. (...) należy szerzyć wśród czytelników poważne, ścisłe informacje o metodach ugruntowanych na doświadczeniu i o grupach kolegów, członków poważnych polskich towarzystw, dokształcających się stale, i współpracujących z poważnymi instytucjami i towarzystwami międzynarodowymi, broniąc tym samym kolegów i pacjentów przed wpadnięciem w ręce szarlatanów i finansowych "krwiopijców". (...)
Jako lekarz społecznik, od lat mieszkający w Niemczech, redaguję honorowo jedyne, skromne, ale poważne polskie pismo homeopatyczne "Homeopatia Praktyczna", wydawane przez "Similimum Poland", jestem członkiem honorowym i współpracownikiem Małopolskiego Stowarzyszenia Lekarzy Homeopatów (MSLH) należącego do European Committee For Homeopathy (przedstawiciela w Parlamencie Europejskim) oraz Liga Medicorum Homeopathica Internationalis (przedstawiciela w WHO), współorganizuję już drugi ogólnopolski zjazd homeopatyczny z udziałem wybitnych specjalistów z kraju i z zagranicy o uznanych na świecie nazwiskach. Współpracuję z Polsko--Niemieckim Towarzystwem Historii Medycyny, z niemieckimi i francuskimi instytutami i mogę stwierdzić, że nikt z największych przeciwników homeopatii nie miałby odwagi tak nas opluwać jak to robi Wasz współpracownik.
Światowa Homeopatia Klasyczna święciła przed kilku laty 200 rocznicę swego odkrycia przez Samuela Hahnemanna. Było to uczczone międzynarodowym kongresem we Frankfurcie nad Menem z udziałem wybitnych homeopatów oraz filozofów i naukowców z całego świata reprezentujących wiele dziedzin, pod mecenatem niemieckiego ministra zdrowia.
W roku 1996 Georgos Vithoulkas otrzymał Alternatywną Nagrodę Nobla za zasługi w dziedzinie szerzenia homeopatii.
W wielu krajach homeopatia jest uznana za specjalizację fachową równorzędną z interną, chirurgią i innymi specjalnościami tzw. medycyny szkolnej, a dokładny program przewodu specjalizacyjnego zakończonego egzaminami jest ściśle określony. (...)
W dn. 4-8 czerwca br. odbywa się światowa konferencja w Moskwie - Liga Medicorum Homeopathica Internationalis (oficjalnego przedstawiciela homeopatii w WHO), w której biorą również udział Polacy.
W roku 2001 podobny kongres odbył się w Sibiu w Rumunii, a w 2000 w Budapeszcie, pod patronatem ministrów zdrowia tychże państw. (...).
Melle, 7.06.2002


dr n. med. Ewa Maria Grott
specjalista chorób wewnętrznych I i II st., specjalista medycyny ogólnej (Niemcy), specjalista homeopatii (Niemcy), członek wielu towarzystw naukowych i zawodowych w Polsce i na Zachodzie
54 drukowane prace naukowe w j. polskim, francuskim, niemieckim i angielskim


(...) W artykule p. Gregosiewicza brak definicji "medycyny naturalnej". (...) Gregosiewicz pisze dalej, że "medycyna holistyczna będąca oczywistą kontynuacją medycyny naturalnej opiera się w większości na oszukańczych praktykach okultystycznych Zachodu, wschodnich mistyfikacjach terapeutycznych oraz współczesnych oszukańczych praktykach socjotechnicznych wyznawców New Age". Rodzi się pytanie: jeśli nawet tak wygląda owa większość, to co z tą mniejszością? Może jednak jakieś pozytywy mają miejsce w tych działaniach, jakkolwiek są zdominowane przez nadużycia i oszustwa? Brak mi tu definicji medycyny naturalnej czy holistycznej.
W przytoczonym artykule wspomina autor istnienie organizacji, które starają się wyeliminować z życia społecznego różnego rodzaju paramedycyny. Przoduje amerykańska Narodowa Rada Zwalczania Oszustw Medycznych (The National Council Against Health Fraud). Ale w tejże Ameryce istnieje także Narodowe Centrum Medycyny Alternatywnej i Niekonwencjonalnej (National Center for Complementary and Alternative Medicine). W polskiej wersji miesięcznika "JAMA" (kwiecień 2000 nr 4) przedstawiono wizję r. 2020 opracowaną i przedłożoną przez dyrektora tego instytutu Stephena E. Strausa. Wypowiedź jest krótka i konkretna, toteż sądzę, że należy przytoczyć ją w całości: "Jako wynik precyzyjnie przeprowadzonych badań naukowych udowodniona zostanie skuteczność wielu sposobów leczenia i zapobiegania, obecnie uważanych za części medycyny alternatywnej i niekonwencjonalnej. W 2002 r. sposoby te staną się częścią nauczania i praktyki medycznej, a termin "medycyna niekonwencjonalna" zastąpi pojęcie "medycyna integralna". (...)
Nie jest moim zadaniem snuć myśli dotyczące stopnia realizacji tych celów. Wypada jednak zauważyć, że w tym ujęciu nie ma totalnego zanegowania wartości metod i środków stosowanych w tzw. medycynie alternatywnej.
W drugiej części artykułu autor rozprawia się z terminem "medycyna naturalna". Pisze, że słowo to nic nie znaczy. Tak się składa, że ja w swojej działalności związanej z opracowaniem modelu "szkoły rodzenia" wpisuję to słowo w samo centrum przygotowania do świadomego, aktywnego i sprawnego rozegrania porodu przez parę rodzicielską po przebyciu odpowiedniego treningu umysłowego i cielesnego. Określenie "poród naturalny" jest tu na miejscu. Zarówno ciąża, jak i poród nie jest chorobą i w normalnym przebiegu nie wymaga ingerencji medycznej. I właśnie osiągnięciem tej koncepcji jest uwolnienie aktu porodowego od całego arsenału zabiegów i podawanych środków niepotrzebnie stosowanych w tzw. porodzie kierowanym. Owo kierownictwo zostało zwrócone naturze.
(...) Natomiast Gregosiewicz ma niewątpliwie rację, że termin "medycyna naturalna" jest z gruntu błędny. Medycyna jest nauką i sztuką, również wtedy, gdy posługuje się wyłącznie środkami naturalnymi. I tutaj trzeba znaleźć odpowiednią lokalizację dla medycyny opartej na doświadczeniu empirycznym, jak akupunktura czy homeopatia.
Jeśli idzie o termin "medycyna holistyczna", mógłby być z powodzeniem zastąpiony przez - proponowane przez Amerykanów - pojęcie "medycyny zintegrowanej". Oczywiście pojęcie to odda rzeczywistość dopiero wtedy, gdy metody "alternatywne" zostaną zweryfikowane, oczyszczone z działań nie mających żadnego uzasadnienia. Takie zadanie postawiło przed sobą amerykańskie Narodowe Centrum Medycyny Alternatywnej i Niekonwencjonalnej do 2020 r. No cóż, wypadałoby życzyć powodzenia.
Łódź, 3.06.2002

prof. dr. hab. med. Włodzimierz Fijałkowski
ginekolog-położnik, Łódź


Nareszcie! Nie wiem czy słowo "gra- tulacje" tu pasuje, ale czułem naprawdę duże zadowolenie czytając Pana artykuł. Zostanie on powielony w wielu egzemplarzach i wyłożony w moim gabinecie do czytania. Na nagłówku napiszę, by zabierać go do domu. Nie mam złudzeń co do rozsądku pacjentów, skoro sam rozmawiałem z lekarzami, którzy te gówna przepisują. (...)
24.04.2002

Leszek Radomyski
Lublin


Jestem pod wrażeniem (niezmiernie pozytywnym) Pana artykułów (...). Nareszcie przełamał Pan dziwną nieśmiałość naszego środowiska, być może spowodowaną przesadą w tzw. poprawności politycznej, bo przecież w demokratycznym kraju - wszystko wolno. Nieśmiałość dotyczy walki ze znachorstwem. (...) Szkoda tylko, że pisze Pan do gazety dla profesjonalistów, a nie do popularnych tygodników. (...)
21.05.2002

Wł. J. Ciastoń
anestezjolog z ponad 30-letnim stażem, obecnie na pracowitych "wakacjach" w kraju, gdzie nie ma znachorstwa czyli Szwecji


(...) pod głównymi tezami artykułu podpisuję się obiema rękami. W swoim środowisku medycznym sam zwalczam przejawy głupoty i zagrożeń ze strony paramedycyny. Wiem jednak, że dopóki nie zostanie zmienione prawo (a na to się nie zanosi), możemy uzdrowicielom, jak mówił Jan Kobuszewski w słynnym skeczu, "skoczyć". (...)

dr med. Wojciech Szczęsny
specjalista chirurg, Bydgoszcz


(...) Dlaczego działania ich (uzdrawiaczy - przyp. red.), choć bezwartościowe, wywołują pewne oczekiwane przez chorych efekty lecznicze? Można je wytłumaczyć znanym w medycynie efektem placebo. (...) Gdyby praktyki uzdrawiaczy stosowane były jako uzupełnienia prowadzonych przez lekarzy terapii, na pewno nie byłoby w nich żadnych szkodliwości. Gdyby stosowano je w chorobach nie powodujących groźnych następstw, jak np. w nerwicach, również zabiegi uzdrawiaczy należałoby traktować jako nieszkodliwe, a niekiedy nawet korzystne. Gdy jednak stosuje się je w chorobach o groźnych skutkach z zaniechania prawidłowego leczenia, są one bezwzględnie szkodliwe. (...) Niezrozumiałe jest dlaczego naukowe instytucje medyczne, jak Zakłady Medycyny Społecznej, istniejące przy wszystkich akademiach medycznych, nie podejmują badań na temat działalności uzdrowicieli w Polsce i szkodliwości ich praktyk. (...)
Włocławek, 30.05.2002

prof. dr hab. med. Stanisław Sterkowicz
Włocławek


Ponieważ nie bardzo odpowiada mi rola przestępcy, którą wyznaczył mi profesor Gregosiewicz w artykule "Bioenergogłupota w natarciu" w numerze z kwietnia ("GL" nr 4/2002), chcę mu przypomnieć, że wszystkie instytucje medyczne świata zachodniego nakazują wręcz zbliżenie z medycyną niekonwencjonalną: WHO (od 20 lat), Narodowy Instytut Zdrowia USA (NIH), Narodowa Służba Zdrowia Wielkiej Brytanii, Biuro (czy Sekcja) Medyczna EWG oraz najbardziej liczące się pismo medyczne świata "Yournal of American Medical Assotiation" (nr 11 z 1998 r.).
A podręcznik wydany przez NIH - "Podstawy medycyny komplementarnej i alternatywnej" Jonasa i Levina, wydany w Polsce w 2000 r. stwierdza: "medycyna niekonwencjonalna odnotowuje rezultaty niedostępne medycynie akademickiej." Wygląda więc na to, że Profesor nie wie, o czym pisze. Jego sposób myślenia najlepiej oddaje profesor Tadeusz Krwawicz w książce Jacka Żakowskiego "Rozmowy z lekarzami" (MAW, Warszawa 1987 r.) trawestując stare rzymskie powiedzenie "Homo homini lupus est" na "Homo homini profesor est".
Rumia, 23.05.2002

mgr Stefan Abramowski
Rumia


W odpowiedzi wielbicielom i propagatorom ezoteryki cytuję Alberta Einsteina: "Dwie rzeczy są nieskończone - Wszechświat i głupota ludzka. Co do tej pierwszej istnieją jeszcze wątpliwości". Osobom zaś z dyplomami lekarza medycyny, które ujawniły swoje fascynacje homeopatią, bioenergoterapią i zjawiskami ESP (extra-sensory perception) mogę tylko powiedzieć, że zeszli na "psi" (Y - grecka litera oznaczająca zjawiska paranormalne).

prof. dr hab. med. Andrzej Gregosiewicz

Gazeta Lekarska 2002-07 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2005  
Korespondencja: redakcja@gazetalekarska.pl  
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl  
Data utworzenia: 2007-04-04