Partnerami serwisu są:



 

 Gazeta Lekarska  Przegląd numerów Gazety Lekarskiej  Rocznik 2001 Gazety Lekarskiej  Numer 2001-12  W interesie i pacjentów, i lekarzy 

Z prof. dr. hab. n. med. Krystyną Rowecką-Trzebicką
naczelnym rzecznikiem odpowiedzialności zawodowej rozmawia Jolanta Orłowska

* Kim jest rzecznik odpowiedzialności zawodowej?

- Rzecznik występuje w roli prokuratora, podejmującego działania wyjaśniające, umożliwiające sprawdzenie zarzutów stawianych lekarzowi. Skargi wpływają do okręgowych rzeczników, którzy rozpatrują je w pierwszej instancji. Sprawdzają też, czy lekarz, którego sprawa dotyczy, nie podlega w I instancji kompetencji naczelnego rzecznika. Sprawy, które docierają do Sądu Lekarskiego stanowią ok. 10 proc. tych, które napływają do rzeczników. Liczba tych spraw wzrasta z każdym rokiem.

* Co jest tego powodem?

- Być może fakt, że jest to okres wdrażania reformy. Związana z tym pewna dezorganizacja i chaos mogły wpływać na gorsze funkcjonowanie opieki zdrowotnej. A może powodem jest to, że świadomość społeczna praw pacjentów pogłębia się ze względu na działanie rzeczników przy kasach chorych, funkcjonowanie stowarzyszeń społecznych typu "Primum non nocere" czy też prawników, którzy specjalizują się w prawie medycznym.
Procedura wygląda tak. Jeśli skarga dotyczy lekarza czy szpitala (pamiętajmy, że skarga może być na lekarza albo "w sprawie"), to w zależności od miejsca zamieszkania lekarza i jego rejestracji trafia do danego rzecznika okręgowego. Jeżeli skarżący nie zgadza się z decyzją rzecznika okręgowego, wówczas w ciągu 2 tygodni ma prawo złożyć odwołanie do Naczelnego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej. W ten sposób sprawa przechodzi do II instancji. I my ją rozpatrujemy.
Istnieją sprawy, dla których Naczelny Rzecznik jest I instancją. Dzieje się tak, gdy sprawa dotyczy np. lekarzy pełniących funkcje w samorządzie. I tak rzecznicy okręgowi, ich zastępcy, przewodniczący i członkowie: sądów lekarskich, Naczelnej Rady Lekarskiej i Komisji Rewizyjnej - podlegają jurysdykcji Naczelnego Rzecznika. Również jego zastępcy, których jest 60 w całym kraju, podlegają w I instancji Naczelnemu Rzecznikowi i Naczelnemu Sądowi Lekarskiemu.
Liczba spraw pomiędzy lekarzami pełniącymi funkcje w samorządzie lekarskim również wzrasta, co mogłam zaobserwować w ciągu 4 lat kadencji.

* Z czego to wynika?

- Myślę, że zarówno z trudnej sytuacji, jak i z chęci walki o pacjenta.

* Co może Naczelny Rzecznik?

- Naczelny Rzecznik dbając o zachowanie bezstronności w prowadzonej sprawie postępuje czasami tak, iż sprawę z Poznania rozpatruje rzecznik z Lublina, albo sprawę z Białegostoku załatwia rzecznik z Krakowa. Jeżeli na podstawie istniejących przesłanek i własnego osądu rzecznik uzna, że skarga jest bezzasadna, wówczas odmawia wszczęcia postępowania wyjaśniającego. W celu pełnego wyjaśnienia wszczyna postępowanie wyjaśniające, powołuje świadków oraz biegłych.
Jeżeli ma wątpliwości, powołuje świadków oraz biegłych - wszczyna postępowanie wyjaśniające. Jeżeli postępowanie wyjaśniające nie wskazuje na winę lekarza, którego sprawa dotyczy, okręgowy rzecznik sprawę umarza. W ciągu 2 tygodni skarżący może wnieść zażalenie do Naczelnego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej, którego decyzja jest ostateczna w II instancji.

* Jest to zatem odpowiedzialność jednoosobowa?

- Absolutnie tak, w związku z czym przez 4 lata trudno jest spokojnie spać w nocy.
Na początku pierwszej kadencji naczelnym rzecznikiem był prof. Leszczyński. Ja byłam jego I zastępcą. Wówczas wpływało do 200 spraw rocznie. Dzisiaj jest ich około 500.
W przypadku potwierdzenia zarzutów stawianych lekarzowi sprawę - z wnioskiem o ukaranie - rzecznik kieruje do właściwego sądu lekarskiego. Karą najczęściej stosowaną jest upomnienie, którego konsekwencje są natury moralnej. Następną jest nagana. Lekarz, który ją otrzyma nie może pełnić funkcji samorządowych, czyli nie może stawać do wyborów. Karą dotkliwszą jest zawieszenie prawa wykonywania zawodu na okres od 6 miesięcy do 3 lat. Najostrzejszą jest odebranie prawa wykonywania zawodu.
Sąd lekarski, jako jedyny, jest władny zastosować tę karę, co jest równoznaczne ze śmiercią zawodową.
Brakuje nam sankcji pośrednich: kary pieniężnej, zakazu sprawowania stanowisk kierowniczych. Należałoby to uzupełnić przy nowelizacji ustawy o izbach lekarskich.
W biurze Naczelnego Rzecznika działa kolegium rzeczników, liczące 11 lekarzy. Zbieramy się raz na 2 tygodnie i zabieramy do domu po kilka lub kilkanaście teczek z dokumentami. Na następnym posiedzeniu referujemy te sprawy, dyskutujemy nad nimi i podejmujemy konkretne decyzje. Zdarza się, że nie podtrzymujemy decyzji rzecznika okręgowego i sprawę zwracamy do ponownego rozpatrzenia z własnymi sugestiami dotyczącymi np. powołania biegłego, przesłuchania świadków, uzupełnienia dokumentacji.
Zdarzało się, że sprawy przesyłane były kilkakrotnie tam i z powrotem. Jako naczelny rzecznik mogę tylko sugerować dalsze postępowanie w sprawie, natomiast nie mam żadnych możliwości prawnych wyegzekwowania jego zmiany.

* Kto ma prawo składania skargi?

- Każdy.

* Kto ma prawo składania odwołania?

- Osoba pokrzywdzona. Zdarza się jednak, że osoba pokrzywdzona nie żyje. Wtedy może to uczynić najbliższa rodzina. Stroną może być np. szpital, albo dyrektor szpitala. Konflikt może np. przebiegać na linii: lekarz - kierownik przychodni.
Dużym problemem jest zbyt krótki okres do przedawnienia sprawy - 3 lata i do ukarania - 5 lat. Uważamy, że ustawa powinna to zmienić. Bywają czasami trudne losowe sytuacje, kiedy np. rodzina osoby poszkodowanej nie miała świadomości, że zaistniał błąd lekarski. Dowiedziała się o tym po 4 czy po 5 latach. Czas upłynął. Dlatego konieczna jest nowelizacja ustawy o izbach lekarskich.
W 1998 r., kiedy zaczynaliśmy III kadencję, do rzeczników okręgowych wpłynęły 1624 skargi. Do sądu I instancji skierowano 144 sprawy. W roku następnym skarg było 1893, z czego do sądu skierowano 265. Więcej spraw wpłynęło, ale i więcej trafia do sądu. Co do orzekania o winie, to mam pewne wątpliwości, czy w niektórych sprawach sąd nie traktuje oskarżonych zbyt łagodnie. Było kilka spraw, w których wniesiona została rewizja nadzwyczajna. Były one jeszcze raz rozpatrywane. Należy pamiętać, że sprawa może być rozpatrywana na drodze odpowiedzialności zawodowej, lub może też iść drogą odpowiedzialności cywilnej albo karnej. Jeżeli wiemy np., że sprawa toczy się przed sądem cywilnym, to możemy zawiesić nasze postępowanie, czekając na rozstrzygnięcie. Bywa i odwrotnie. Sąd cywilny czeka na nasze orzeczenie.
W niektórych sprawach istnieje konieczność powołania biegłego. Jest mi przykro, kiedy słyszę, iż biegli, to koledzy trzymający stronę lekarzy. Biegli są też tylko ludźmi. Powołujemy wtedy innego biegłego, eliminując tych stronniczych i zawsze staramy się, aby nie był nim konsultant krajowy albo wojewódzki.
Zebraliśmy grupę ludzi doświadczonych. Są wśród nich nie tylko profesorowie. Wychodzimy z założenia, iż często ważne jest, by biegły był lekarzem praktykiem, aby patrzył na konkretną sprawę nie tylko przez pryzmat literatury naukowej, ale i praktyki klinicznej. Inaczej bowiem wygląda praca lekarza w dużym ośrodku akademickim, a zupełnie inaczej w małej placówce służby zdrowia. Np. sprawa lekarki, która w swoim szpitalu jest jedyna na dyżurze na położnictwie, na izbie przyjęć i na oddziale dziecięcym.
Jeżeli dramat rozgrywa się na oddziale dziecięcym czy na izbie przyjęć, a równocześnie rodzi się noworodek, któremu trzeba natychmiast oczyścić ze śluzu drogi oddechowe, to nasuwa się pytanie: jakiego wyboru ma dokonać ta lekarka?
* Ale czy za taką sytuację odpowiada tylko ona?

- Naturalnie, że nie. Trzeba na to patrzeć szerzej. Istnieją ogromne obszary złego administrowania szpitali, a co za tym idzie złej organizacji pracy lekarzy. Jednym z przykładów są np. dyżury lekarskie. Obecnie nie ma nawet możliwości wyjścia po dyżurze. To horror, jak się u nas gospodaruje fachowymi kadrami. Ile godzin i dni można tak pracować: albo przed dyżurem, albo po dyżurze?

* W odczuciu społecznym funkcjonuje przekonanie, iż źle się dzieje, że przewinieniami lekarzy zajmują się sami lekarze, a nie np. prawnicy.

- Dotyczy to tylko odpowiedzialności zawodowej lekarzy. Każdy, kto czuje się poszkodowany, ma prawo udać się do sądu cywilnego i tam starać się o ewentualne odszkodowanie. W zakresie odpowiedzialności zawodowej nie można liczyć na żadne odszkodowanie pieniężne.

* Pani profesor, odnoszę wrażenie, że praca wykonywana przez rzecznika odpowiedzialności zawodowej jest czymś bardzo ważnym, ale równocześnie i niewdzięcznym...

- I robieniem sobie wrogów z niektórych ludzi, chociaż niezupełnie. Moim celem jest karanie lekarzy za ich błędy popełnione w stosunku do pacjentów, ale równocześnie obrona lekarzy w sytuacji zagrożenia ich dobrego imienia, dobrego imienia całego środowiska lekarskiego. Staram się działać w interesie i pacjentów, i lekarzy. Nasuwa się wiele wniosków dotyczących podstaw prawnych naszego działania, jego skuteczności, jak i zaistniałych - w wyniku źle przygotowanej reformy opieki zdrowotnej - sytuacji niekiedy dramatycznych dla pacjenta i dla lekarza. Co zatem zmienić, aby działalność samorządu lekarskiego w zakresie odpowiedzialności zawodowej była bardziej efektywna i zgodna z oczekiwaniami tak pacjentów, jak i ogółu lekarzy? Zwłaszcza obecnie, w okresie narastania konfliktu zarówno na płaszczyźnie: pacjent - lekarz, jak i między lekarzami.
Niewątpliwie należy znowelizować ustawę o izbach lekarskich z 17 maja 1989 r. ze szczególnym uwzględnieniem rozdziału 6 dotyczącego odpowiedzialności zawodowej. Fakt ten spowoduje również nowelizację rozporządzenia ministra zdrowia i opieki społecznej z 26 września 1990 r. w sprawie postępowania w przedmiocie odpowiedzialności zawodowej lekarzy, w którym pozostawione zostaną sprawy porządkowe i techniczne.
Uważam, że należy zwrócić szczególną uwagę na sprecyzowanie charakteru wzajemnych stosunków pomiędzy naczelnym rzecznikiem a rzecznikami okręgowymi.
W nadchodzących wyborach samorządowych należałoby wyłonić dużą grupę kandydatów na rzeczników odpowiedzialności zawodowej, składającą się z osób świadomych przyszłych obowiązków i pragnących poświęcić bezinteresownie swój czas, umiejętności oraz doświadczenie - pracy na rzecz środowiska lekarskiego i dobra pacjentów.
Mam satysfakcję, że 98 proc. zastępców rzeczników zgłosiło chęć pozostania, mimo że nie są opłacani. Jest to ogromny kapitał ludzki.
Należy również zapewnić odpowiednio wysoki poziom działalności rzeczników wobec wzrastającej liczby skarg i spraw bieżących, dbając o wyspecjalizowaną i odpowiednio wynagradzaną kadrę pracowników oraz nowoczesne wyposażenie biur. Bardzo ważne jest także zabezpieczenie profesjonalnej obsługi prawnej, dzięki współpracy z radcami wyspecjalizowanymi w prawie medycznym.

* W badaniach CBOS-u z lutego 2001, cytowanych przez Włodzimierza Derczyńskiego, a dotyczących opinii o błędach medycznych i zaufaniu do lekarzy, 68 proc. ankietowanych twierdzi, że nigdy osobiście nie zetknęło się z przypadkiem błędu w leczeniu lub niedbalstwa, czy braku należytej staranności. 25 proc. ankietowanych - według ich własnej oceny - było ofiarą różnego rodzaju błędów i pomyłek medycznych. Mylna diagnoza lub błędne leczenie - dotyczyła 17 proc. Zdecydowana większość badanych ma zaufanie do lekarzy.
- Jako naczelny rzecznik oceniam, że te 25 proc. osób, które uważają, że w ich przypadku popełniono błąd w leczeniu, to dużo. Podkreślić jednak należy, że dopiero przeprowadzone postępowanie w przedmiocie odpowiedzialności zawodowej może ustalić, czy rzeczywiście był to błąd medyczny i czy wina leży po stronie lekarza.
Faktem jest, że z roku na rok wzrasta liczba skarg pacjentów na lekarzy. Czy wiąże się to ze wzrastającą świadomością praw pacjentów, czy z pogorszeniem warunków diagnostyki i leczenia w 3 roku reformy opieki zdrowotnej - na to pytanie nie umiem jednoznacznie odpowiedzieć. Ale niezależnie od naszej niewiedzy w tym zakresie powinniśmy wspólnie, jako samorząd lekarski, zastanowić się nad środkami zaradczymi, w celu poprawy istniejącej sytuacji.

* Jakie sprawy zalicza pani profesor do najtrudniejszych?

- Najtrudniejsze są sprawy o korupcję, ponieważ bardzo trudno to sprawdzić, czy udowodnić.

* A jakie zarzuty powtarzają się najczęściej?

- Związane z działaniem chirurgów, internistów, położników-ginekologów, stomatologów. Napływa też dużo nieuzasadnionych skarg od więźniów, którzy z powodu różnych dolegliwości chcieliby wyjść na wolność, ale ich lekarz jest odmiennego zdania. Także od osób psychicznie chorych. Dużo skarg dotyczy problemów stomatologicznych. Otrzymuję np. skargi na uciskające protezy. Nie było takich, których by nie było...

* Które sprawy są dla pani bardziej przykre, czy te typu pacjent - lekarz, czy dotyczące środowiska lekarskiego?

- Zdecydowanie te, które dotyczą konfliktów w środowisku lekarskim.

* Bardzo dziękuję za rozmowę.


fot. Marek Stankiewicz

Gazeta Lekarska - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2005  
Korespondencja: redakcja@gazetalekarska.pl  
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl  
Data utworzenia: 2007-04-04