
|

Gazeta Lekarska Przegląd numerów Gazety Lekarskiej Rocznik 2001 Gazety Lekarskiej Numer 2001-07/08 "Między nami lekarzami" - list
W czerwcowym numerze "Gazety Lekarskiej"
Pan Doktor Konstanty Radziwiłł napisał artykuł pt. "Między nami
lekarzami".
W artykule przedstawia schematyczny list konsultanta do lekarza
rodzinnego w USA.
Oczywiście również i ja w swojej praktyce kilkakrotnie spotykałem się
z takimi listami.
W moim przypadku były to kserokopie takich listów z Niemiec.
Po lekturze tego artykułu pojawiła się jednak u mnie pewna wątpliwość,
co do relacji w takich kontaktach pomiędzy konsultantem a chorym.
Oto one.
Chory nie otrzymuje wyniku wykonanej procedury do ręki, ani proponowanych
przez konsultanta zaleceń.
Wnioskowanie omija osobę choregoi trafia pocztą do lekarza rodzinnego.
Odmienny sposób pracy w tamtych krajach z chorym, stawia lekarza
rodzinnego na pozycji osoby weryfikującej ocenę specjalisty. I właściwie
tylko on ma głębszy i dłuższy kontakt z chorym.
Tak zrozumiałem sens takiej korespondencji.
Wynika z niej, również, że konsultant nie przekazuje wniosków z
konsultacji choremu, nie omawia z nim zaleceń proponowanych po jego
zbadaniu czy wykonaniu procedury diagnostycznej.
Czy ja źle odbieram taką współpracę lekarza rodzinnego z
konsultantem, czy rzeczywiście kontakt w tamtych realiach między
specjalistą a chorym jest bardziej pisanym załącznikiem do rachunku za
usługę dla lekarza rodzinnego, niż konsul
tacją omawiającą z chorym jego problem zdrowotny?
Czy nasz model, ujmujący zwyczajowo konsultowanie chorego, dawanie w
konsultacji pisemnej opinii dla kierującego co do pytania zawartego w
skierowaniu oraz przedstawiania zaleceń choremu i (oby tak było najczęściej)
omawianie tych zaleceń z chorym, miałby być gorszy od
"zachodniego"?
U nas chory dostaje "towar", jakim jest wynik konsultacji, do ręki!
Czy można prosić o komentarz do moich wątpliwości, co do tego, w którym
przypadku chory ma lepiej?
Z poważaniem,
lek. Kazimierz Wiertel
kazimierzwiertel@wp.pl
Szanowny Kolego,
pisząc swój artykulik miałem na myśli raczej styl korespondencji między
lekarzami niż jej zasady "organizacyjne". Mimo że jestem
lekarzem rodzinnym, uważam, że pozycja odźwiernego, jaką powierza się
w niektórych systemach lekarzowi podstawowej opieki zdrowotnej jest w
dzisiejszych czasach anachronizmem; od zasady tej coraz więcej krajów
odchodzi. Zgadzam się z Kolegą, że chory również w zakresie
korespondowania między lekarzami nie może stawać się przedmiotem; należy
włączyć jego osobę do wspólnego dochodzenia do podejmowania decyzji
medycznych. Podzielam także opinię, że lekarz konsultant ma oczywiście
prawo do przekazywania choremu zaleceń bezpośrednio, a nie tylko przez
lekarza kierującego. Zamieszczając przykład listu lekarskiego miałem
na myśli przede wszystkim pokazanie jego stylu - myślę po prostu, że
odrobina dobrych manier mogłaby przyczynić się do poprawy wzajemnych
stosunków między lekarzami, które chyba nie są w najlepszym stanie.
Konstanty Radziwiłł
Gazeta Lekarska - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.
|