
|

Gazeta Lekarska Przegląd numerów Gazety Lekarskiej Rocznik 2001 Gazety Lekarskiej Numer 2001-07/08 Spotkania w Grodnie i Baranowiczach
Na początku było zaproszenie Andrzeja Szpakowa, wiceprezesa Polskiego
Towarzystwa Lekarskiego na Grodzieńszczyźnie (PTLnG), do odwiedzenia Białorusi
przy okazji organizowanego przez niego zjazdu. Trochę się wahałem, bo i
tematyka nie za bardzo moja i urlop trzeba wziąć, no i koszty trzeba
rozważyć. Przeważyło poczucie obowiązku, bo dotychczas żaden prezes
Federacji nie odwiedzał bardzo licznej grupy lekarzy polskich na Białorusi.
Słowo się rzekło, kobyłka u płota, spakowałem lary i penaty,
oczytałem się w http://dir.yahoo.com/Regional/Countries/Belarus/ i
wyruszyłem w drogę.
Wylądowałem na dworcu w Białymstoku, tam miał czekać autobus Związku
Polaków na Białorusi (ZPB). W miarę jak się zbliżała umówiona
godzina 14 wzrastało moje zaniepokojenie. Autobusu ani słychu, ani widu,
nie widać też nikogo, kto by wyglądał jak zjazdowicz. Wkrótce pojawiło
się dwóch uczestników podobnie zdezorientowanych, wysłaliśmy jednego
z nich na zwiady. Przyszedł z informacją, że autobus jest, stoi, ale po
drugiej stronie dworca. Kierowca doszedł do wniosku, że umawianie
umawianiem, ale on stanie tam, gdzie mu wygodnie. Drobnostka, dobrze, że
jest, zabieramy się za bagaże, schody w górę, schody w dół, jesteśmy.
Pierwsze powitania, jest m.in. Andrzej Szpakow, są koleżanki i koledzy z
AM w Białymstoku (patrz fotoreportaż pod adresem www.polmed,.org, zdjęcie).
W końcu jedziemy i rzadko przekraczając tempo 30 osiągamy granicę.
Udaje się przejechać obok wielokilometrowej kolejki samochodów
osobowych, w miarę krótka kontrola graniczna jak przystało na "Festung
Europa" przy czym wydaje się, że główne umocnienia są pozostałością
z czasów "granicy przyjaźni", jesteśmy na Białorusi.
W Grodnie też się udaje zabłądzić, w sumie z trzygodzinnym opóźnieniem
lądujemy w hotelu. Tam spotkanie z Ewą Teslar (Paryż) i Marysią
Syczewską (Baranowicze), które zniecierpliwione spóźnieniem próbowały
już osiągnąć mnie przez telefon komórkowy.
Następnego dnia, 25 czerwca br. otwarcie konferencji w pobliskiej szkole.
Konferencja odbywa się pod auspicjami ZPB i m.in. Federacji, posiada więc
aspekt polonijny, co oczywiście jest obserwowane przez miejscowe władze
z pewną dozą nieufności. Tym niemniej przyjazd lekarzy polonijnych z
Niemiec, Francji jak również dobra obsada naukowa z Polski wywarły
pozytywne wrażenie.
Zarówno ja, jako prezes Federacji, jak i przedstawiciel NIL dr Jerzy
Moskwa przedstawiliśmy przy okazji otwarcia krótkie resume problemów i
możliwości w kontaktach medycznych polonijno- i polsko-białoruskich. Myślę,
że zostało ono dobrze odebrane.
W tym samym dniu zwiedzanie Grodna z jego licznymi zabytkami architektury
sakralnej (patrz fotoreportaż, j.w.), katolickiej i prawosławnej. Osobiście
zaskoczyła mnie najbardziej stojąca obok XV-wiecznej cerkwi nad brzegiem
Niemna tablica z tekstem w języku białoruskim "Pagonja pod Grunwald
1410". Moje historyczne dociekania ujawniły, że do zwycięstwa pod
Grunwaldem przyznają się nie tylko Polacy, ale również Litwini (o czym
pamiętamy) i Białorusini (o czym zapominamy), będący wtedy częścią
skonfederowanego z Polską Wielkiego Księstwa Litewskiego.
Następny dzień odbył się pod znakiem spotkań na Uniwersytecie Grodzieńskim.
Przypomina on trochę nasze uniwersytety w latach siedemdziesiątych, ciągły
niedobór środków, brak pieniędzy na remonty, łatanie dziur, mozaika młodej
i często po stażach zagranicznych kadry naukowej z "betonem",
brak perspektyw i jednocześnie zdolni i pełni motywacji młodzi ludzie
(skąd oni to biorą). Spotkaniu z takim właśnie człowiekiem, będącym
prorektorem ds. współpracy z zagranicą zawdzięczam ustalenie i
podpisanie deklaracji o intencji rozwijania współpracy między Federacją
a Uniwersytetem Grodzieńskim.
Rozmowa odbywała się w sposób typowy dla tego przygranicznego regionu -
on mówił po rosyjsku, ja po polsku i obaj się rozumieliśmy, umowę
sformułowaliśmy po angielsku.
Punktem ciężkości miałoby być rozwijanie szkoleń i stypendiów w
szczególności w zakresie Information Technology (IT), m.in. w oparciu o
programy międzynarodowe, np. program Leonardo da Vinci. W szkoleniach
tych braliby udział m.in. członkowie PTLnG; myślę, że warsztaty
internetowe lipcowego spotkania we Lwowie są dobrym wstępem do takich
szkoleń.
Wieczorem spotkanie w domu ZPB, zebrało się ok. 20 koleżanek i kolegów.
Spotkanie zostało ad hoc wspaniale przygotowane przez Marię Hołownię i
pozostałe panie z PTLnG. Dyskusja była długa i ciekawa.
W celu ułatwienia rozprowadzania swojego biuletynu, teraz przesyłanego
drogą elektroniczną, PTLnG otrzymało od prezesa Federacji fundusze na
zakupienie nowego kartusza do drukarki laserowej.
Z ciepłym przyjęciem spotkała się też opcja szkoleń internetowych,
ale tutaj trzeba będzie więcej czasu, żeby coś osiągnąć.
Sobota: wyjazd z Andrzejem Szpakowem do Baranowicz, odległych ok. 200 km
od Grodna. Droga zajmuje nam ok. 3 godziny. Wita nas w pięknie
wybudowanym Domu Polskim Marysia Syczewska, prezes Polskiego Towarzystwa
Lekarskiego w Baranowiczach (PTLwB). Około kilkuset dzieci uczy się tam
dzięki własnemu zaangażowaniu i dzięki wysiłkowi rodziców dodatkowo
szeregu przedmiotów w języku polskim; miałem okazję zobaczyć
prezentację wspaniałego młodzieżowego zespołu tanecznego.
Spotkanie z lekarzami z PTLwB to spojrzenie w historię - takie same
problemy były w Polsce przed ok. 30 laty, społeczeństwo jest ciągle za
biedne, żeby utrzymać prywatnie praktykujących lekarzy, ponadto na każdą
prywatną inicjatywę patrzy się podejrzliwie. Tym niemniej dzięki
improwizacji i własnej przedsiębiorczości udaje się przeżyć, jest
jednak niełatwo. Myślę, że i tu się uda uruchomić kilka inicjatyw,
czy to prywatnych, czy federacyjnych, czy też ze strony NIL (bardzo jest
cenione otrzymywanie polskiego piśmiennictwa lekarskiego), które umożliwią
poprawę sytuacji. Nie odbędzie się to jednak bez udziału samych
zainteresowanych. Tutaj ponownie nie można przecenić znaczenia kontaktów
internetowych, rozbudowanych właśnie z poparciem i udziałem Federacji
Polonijnych Organizacji Medycznych.
Niedziela: koledzy z PTLwB zaplanowali dla mnie dzień wycieczkowy.
Najpierw wyjazd do Nieświeży. W siedzibie Radziwiłłów mieści się
sanatorium, cała budowla nie remontowana od kilkudziesięciu lat. Jedyną
częścią przyzwoicie utrzymaną jest kościół. W podziemiach miejsce
pochówku rodziny Radziwiłłów, papież specjalną bullą zezwolił na
chowanie zwłok w trumnach umieszczonych w kryptach podziemnych. Wszystko
bardzo porządnie utrzymane. W kościele piękne malowidła na sklepieniu
i na ścianie. Podobno cały kompleks pałacowy ma być remontowany i
przeznaczony na cele reprezentacyjne rządu białoruskiego, ale to chyba
jeszcze daleka przyszłość.
Następnym przystankiem jest miejscowość i zamek Mir. Nie będę
opowiadał długiej historii tego zamku, wspomnę tylko, że też należał
do Radziwiłłów, jest chyba jedynym zachowanym kompleksem zamkowym na
Białorusi, został zaliczony do zabytków kultury światowej przez
UNESCO. O miejscowości Mir opowiada się następującą historię: na każdym
rogu czworokątnego rynku miasteczka znajdowała się świątynia innego
wyznania: kościół rzymskokatolicki, meczet, cerkiew i synagoga. Podobno
wszystkie wyznania współistniały bez waśni i pogromów. Ciekawy przykład,
myślę, że współcześnie trudny do naśladowania. Być może, jak to w
przekazach słownych, był to i w tych czasach "Wunschdenken"
(najtrafniej chyba przetłumaczyć przez "pobożne życzenie",
dosłownie "życzeniowe myślenie").
No i wreszcie ostatni i najprzyjemniejszy punkt wycieczki: jezioro Świteź.
Rzeczywiście położone wśród ciemnych lasów, w lecie ulubiony punkt
wycieczek i pikników z możliwością zanurzania się w przejrzystej
wodzie. Jest maj, trochę zimno więc rezygnujemy z tej przyjemności, za
to urządzamy piknik. Tuż nad jeziorem dwa kamienie z cytatem z poematu
Mickiewicza
(fot.), napis po polsku i po białorusku:
Gdykolwiek będziesz w nowogrodzkiej stronie,
do Płużyn ciemnego boru wjechawszy,
pomnij zatrzymać twe konie
być się przypatrzył
jezioru
Jakub Bodziony
Autor jest prezesem Federacji Polonijnych Organizacji Medycznych
www.polmed.org
Gazeta Lekarska - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.
|